Discussion:
Gruczolak sutka u suki
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Tomasz
2016-09-28 12:10:43 UTC
Permalink
Raw Message
Mam sukę owczarka podhalańskiego w wieku prawie 14 lat.
Generalnie czuje się dobrze ale kilka miesięcy temu dostała gruczolaka
sutka.
Byłem z nią u dobrego weterynarza ale on powiedział że w jej wieku nie radzi
wykonywać jakichkolwiek operacji gdyż to mogłoby tylko skrócić jej życie.
Mówił że ten gruczolak nie jest złośliwy i nie będzie się rozprzestrzeniał.
Zostawiłem więc to na pastwę losu.
W każdej wolnej chwili Ona wylizuje sobie tego guza tak, że przez skórę a
nie z sutka wycieka jej ropa. Czy możecie mi poradzić w jaki sposób mógłbym
jej pomóc bez operacji?
-
Tomasz
HF5BS
2016-09-30 15:25:26 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Mam sukę owczarka podhalańskiego w wieku prawie 14 lat.
Generalnie czuje się dobrze ale kilka miesięcy temu dostała gruczolaka
sutka.
Byłem z nią u dobrego weterynarza ale on powiedział że w jej wieku nie radzi
wykonywać jakichkolwiek operacji gdyż to mogłoby tylko skrócić jej życie.
Mówił że ten gruczolak nie jest złośliwy i nie będzie się rozprzestrzeniał.
Zostawiłem więc to na pastwę losu.
W każdej wolnej chwili Ona wylizuje sobie tego guza tak, że przez skórę a
nie z sutka wycieka jej ropa. Czy możecie mi poradzić w jaki sposób
mógłbym jej pomóc bez operacji?
Przyczyn może być wiele. Niewątpliwie, szorowanie rany językiem może ją
podrażniać, co nakręca spiralę - swędzi, to się drapiemy, drapiemy się, to
uszkadzamy ranę, więc swędzi, skoro swędzi, to się drapiemy... i tak da capo
al fine. Pewną ulgę moze przynieść przemywanie rany letnią/ciepłą wodą, z
lekką pomocą mydła, jeśli nie działa ono zbyt szczypiąco na ranę, inaczej
wtedy tylko wodą. Może ewentualnie preparat Rivanol, on jest m.in. do
przemywania ran, kupuje się w aptece blisterek z tabletkami, jedną
rozpuszcza w wodzie i tym się przemywa, nie przyczynia się do większego
szczypania w ranie. Należy w miarę szybko zużyć (nieużywany trzymać w
zamkniętym naczyniu), ale preparat jest tak tani, że nie trzeba mieć
obiekcji, gdy trochę zostanie i trzeba wylać. Dostępny jest bez recepty.
Dobrze by było, aby uniemożliwić psicy, lub chociaż utrudnić lizanie, bo
tak, jak sama ślina może nawet jest korzystna, ale nie uwierzę, że jest na
świecie choć jeden żywy pies, co nigdy nie powąchałby, a nawet polizał,
kałuży siuśków, czy wręcz, pardon le mot, gówno innego psa, a tam
najprzeróżnistych rzeczy można się spodziewać, gdzie np. taka leptospiroza
to pikuś. Poza tym, jak rozlizany guz się rozpadnie, to pierwsze, jako
obiekt dobrze raczej ukrwiony może zacząć mocno krwawić, poza tym, może się
otworzyć na zakażenia z zewnątrz.
Regularnie kontroluj stan wątroby i nerek, aby w razie czego ratować je,
zanim ostatecznie wysiądą, jeśli by coś się miało przerzucić.
Piesa jest mocno wiekowa i teraz każdy czynnik, którego my nawet nie
zauważymy, może pogorszyć stan zwierzęcia.
Najlepiej, jak zobaczy to lekarz, gdyż najwłaściwszy sposób postępowania
może zależeć, czy trzeba będzie podawać antybiotyk na ubicie bakterii (jeśli
ropa ma zapach, to bakterie są na 99.i komma conajmniej cztery dziewiątki
%), czy ropa jest, bo np. jakieś ciało obce podrażnia, np. siedząca w ranie
drzazga, kolec jakiejś rośliny, inne ciało obce. Nie odrywaj strupów,
lepiej, jeśli to potrzebne, niech zrobi to lekarz, może powiem nastąpić
dalsze uszkodzenie i polać sie krew. Żadnych spirytusów, itd. na ranę, nez
opinii lekarza - żywa rana może być bardzo bolesna, gdy kapnie się czegoś
takiego.
Gdyby nie to, że psy "lubią" zdzierać opatrunki z ran, to bym zasugerował
zakładanie lekkiego, przewiewnego opatrunku, aby uchronić od czynników
zewnętrznych, a uniemożliwić beztlenowcom narobienie szkód.
Ostatecznie, lekarz może stwierdzi, czy rana i ropa mają coś wspólnego z
guzem, czy mogły wystąpić niezależnie. Do tego czasu przemywanie
letnią/ciepłą wodą, ew. Rivanolem i w ogóle, utrzymywanie rany w czystości.
Jeśli tam nawet rana jest rozryta, ale jakoś zakażona, lekarz jej nie
zaszyje, dopóki nie zlikwiduje się zakażenia. Pamiętaj - aby utrzymywać ranę
w czystości, aby dać szansę jej zagojenia.

Jak widzisz, do operacji nie namawiam, a do pokazania doktorowi, chyba, że
już widział ranę i zalecił jakieś środki. On ma większą wiedzę, jak
zaproponować coś bardziej zaawansowanego.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Tomasz
2016-10-02 10:38:57 UTC
Permalink
Raw Message
Post by HF5BS
Przyczyn może być wiele. Niewątpliwie, szorowanie rany językiem może ją
podrażniać, co nakręca spiralę - swędzi, to się drapiemy, drapiemy się, to
uszkadzamy ranę, więc swędzi, skoro swędzi, to się drapiemy... i tak da
capo al fine. Pewną ulgę moze przynieść przemywanie rany letnią/ciepłą
wodą, z lekką pomocą mydła, jeśli nie działa ono zbyt szczypiąco na ranę,
inaczej wtedy tylko wodą. Może ewentualnie preparat Rivanol, on jest m.in.
do przemywania ran, kupuje się w aptece blisterek z tabletkami, jedną
rozpuszcza w wodzie i tym się przemywa, nie przyczynia się do większego
szczypania w ranie. Należy w miarę szybko zużyć (nieużywany trzymać w
zamkniętym naczyniu), ale preparat jest tak tani, że nie trzeba mieć
obiekcji, gdy trochę zostanie i trzeba wylać. Dostępny jest bez recepty.
Dobrze by było, aby uniemożliwić psicy, lub chociaż utrudnić lizanie, bo
tak, jak sama ślina może nawet jest korzystna, ale nie uwierzę, że jest na
świecie choć jeden żywy pies, co nigdy nie powąchałby, a nawet polizał,
kałuży siuśków, czy wręcz, pardon le mot, gówno innego psa, a tam
najprzeróżnistych rzeczy można się spodziewać, gdzie np. taka leptospiroza
to pikuś. Poza tym, jak rozlizany guz się rozpadnie, to pierwsze, jako
obiekt dobrze raczej ukrwiony może zacząć mocno krwawić, poza tym, może
się otworzyć na zakażenia z zewnątrz.
Regularnie kontroluj stan wątroby i nerek, aby w razie czego ratować je,
zanim ostatecznie wysiądą, jeśli by coś się miało przerzucić.
Piesa jest mocno wiekowa i teraz każdy czynnik, którego my nawet nie
zauważymy, może pogorszyć stan zwierzęcia.
Najlepiej, jak zobaczy to lekarz, gdyż najwłaściwszy sposób postępowania
może zależeć, czy trzeba będzie podawać antybiotyk na ubicie bakterii
(jeśli ropa ma zapach, to bakterie są na 99.i komma conajmniej cztery
dziewiątki %), czy ropa jest, bo np. jakieś ciało obce podrażnia, np.
siedząca w ranie drzazga, kolec jakiejś rośliny, inne ciało obce. Nie
odrywaj strupów, lepiej, jeśli to potrzebne, niech zrobi to lekarz, może
powiem nastąpić dalsze uszkodzenie i polać sie krew. Żadnych spirytusów,
itd. na ranę, nez opinii lekarza - żywa rana może być bardzo bolesna, gdy
kapnie się czegoś takiego.
Gdyby nie to, że psy "lubią" zdzierać opatrunki z ran, to bym zasugerował
zakładanie lekkiego, przewiewnego opatrunku, aby uchronić od czynników
zewnętrznych, a uniemożliwić beztlenowcom narobienie szkód.
Ostatecznie, lekarz może stwierdzi, czy rana i ropa mają coś wspólnego z
guzem, czy mogły wystąpić niezależnie. Do tego czasu przemywanie
letnią/ciepłą wodą, ew. Rivanolem i w ogóle, utrzymywanie rany w
czystości. Jeśli tam nawet rana jest rozryta, ale jakoś zakażona, lekarz
jej nie zaszyje, dopóki nie zlikwiduje się zakażenia. Pamiętaj - aby
utrzymywać ranę w czystości, aby dać szansę jej zagojenia.
Jak widzisz, do operacji nie namawiam, a do pokazania doktorowi, chyba, że
już widział ranę i zalecił jakieś środki. On ma większą wiedzę, jak
zaproponować coś bardziej zaawansowanego.
Dziękuję za rzeczowe porady, popróbuję z riwanolem.
Za kilka dni pojadę z nią na kontrolę do tego samego lekarza który pół roku
temu
zalecił zostawić ją bez operacji. Może teraz poradzi coś aby jej się to
bardziej nie rozpaprało.
Może jakiś kubraczek, żeby nie miała dostępu do bolącego miejsca?
--
Tomasz
HF5BS
2016-10-02 14:31:44 UTC
Permalink
Raw Message
U?ytkownik "Tomasz" <***@gmail.com> napisa? w wiadomo?ci news:57f0e3c4$0$645$***@news.neostrada.pl...
(...)
Post by Tomasz
Post by HF5BS
Jak widzisz, do operacji nie namawiam, a do pokazania doktorowi, chyba,
że już widział ranę i zalecił jakieś środki. On ma większą wiedzę, jak
zaproponować coś bardziej zaawansowanego.
Dziękuję za rzeczowe porady, popróbuję z riwanolem.
Zaszkodzić nie powinno, najwyżej nie da efektu. Chodzi głównie o to, by
podjęte działania nie podrażniały dodatkowo uszkodzonego miejsca, bo
osłabiony wiekiem i schorzeniami organizm, nie będzie już tak dzielnie
walczył z takimi rzeczami, jak 10 lat wcześniej.
Post by Tomasz
Za kilka dni pojadę z nią na kontrolę do tego samego lekarza który pół
roku temu
zalecił zostawić ją bez operacji. Może teraz poradzi coś aby jej się to
bardziej nie rozpaprało.
I słusznie. Jakby się udało zrobić wymaz z rany i go zbadać, to myślę, że
nie powinno stwarzać to wielkiego problemu.
Post by Tomasz
Może jakiś kubraczek, żeby nie miała dostępu do bolącego miejsca?
Byle ostrożnie, można, aby tylko dodatkowo nie urażało, więc np. wełna
odpada - lubi drażnić nawet zdrową skórę, najlepiej zwykła bawełna chyba.
Jeśli boli, to może pomóc, rozkładając na większą powierzchnię rażący
mechanicznie bodziec, jeśli jednak po prostu swędzi, to psica będzie się
drapać i może to zdzierać, stąd przemywanie, aby pozostawione dodatkowe
substancje, zawarte w slinie, kurzu z otoczenia, który przywarł do wilgoci
rany, nie drażniły uszkodzenia, ze tak powiem, chemicznie. Uważaj na
tworzywa sztuczne, żeby kubraczek z nich nie był, aby się skóra nie
zaparzała, bo będzie swędzieć, a nawet może się zacząć pies drapać. Np. ja
nie mogę nic mieć na sobbie z tworzywa (zegarek, nawet krokomierz dostałem
fitbit i niestety...), bo mam paskudną reakcję, wyprysk i piecze, szczypie,
swędzi.
Jeśli nie bedzie to jakimś wielkim obciążeniem, pieniężnym, czy dyskomfortem
dla psa, to nasuwa mi się sprawdzenie, czy to nie jakieś grzybiczne sprawy,
czy alergia, która nałożyła się na problem z guzem...?
Obserwuj ranę, kolor i zapach ropy, może wiele powiedzieć. Przepatrz piesę,
czy gdzie indziej też jej się nie pojawia coś takiego, lub podobnego,
popatrz się ekhm, na jej cipkę, czy i tam nie pojawia się coś, co się
pojawić nie powinno, zobacz przy otworku pupciowym, czy tam wszystko OK,
guzki, wrzody, inne ranki, poduszeczki łap, czy i w nich nie ma jakichś
nienaturalności, czy nos i oczy... Tak chociaż rzutem oka obserwuj, lepiej
niepotrzebnie, niż coś przegapić.
Ruchy psa - starać się unikać takich, przy których ulegała by naprężaniu
zraniona okolica, to może boleć, swędzieć, a nawet popuszczać po kropelce
krwi. A co jest w ropie, nie wiemy i lepiej być ostrożnym.

Podsumowując - kubraczek tak, byle z naturalnego włókna. Delikatne
przemywanie ran. Unikanie podrażnienia mechanicznego przez dotyk, jak i
naprężenie skóry w uszkodzonym miejscu... Trudno mi coś więcej odpowiedzieć,
nie widząc tego na własne oczy.
Zamelduj po wizycie, co lekarz powiedział, do tego czasu ją obserwuj,
podczas wizyty może cię wypytać o szczegóły.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Ikselka
2016-10-13 21:45:23 UTC
Permalink
Raw Message
Post by HF5BS
Pamiętaj - aby utrzymywać ranę
w czystości, aby dać szansę jej zagojenia.
Wg mnie koniecznie antybiotyk - miejscowo. I uniemozliwić lizanie. Czasowo.
Inaczej się łatwo nie wygoi.
HF5BS
2016-10-13 23:08:44 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Post by HF5BS
Pamiętaj - aby utrzymywać ranę
w czystości, aby dać szansę jej zagojenia.
Wg mnie koniecznie antybiotyk - miejscowo. I uniemozliwić lizanie. Czasowo.
Inaczej się łatwo nie wygoi.
Tylko ostrożnie z antybiotykiem i jednak niech to lekarz "pobłogosławi".
Skutki niewłaściwego użycia, mogą nie być zbyt wesołe. I nie musi to byc
tylko uodpornienie się bakterii na substancję czynną.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Ikselka
2016-10-14 21:59:45 UTC
Permalink
Raw Message
Post by HF5BS
Post by Ikselka
Post by HF5BS
Pamiętaj - aby utrzymywać ranę
w czystości, aby dać szansę jej zagojenia.
Wg mnie koniecznie antybiotyk - miejscowo. I uniemozliwić lizanie. Czasowo.
Inaczej się łatwo nie wygoi.
Tylko ostrożnie z antybiotykiem i jednak niech to lekarz "pobłogosławi".
Skutki niewłaściwego użycia, mogą nie być zbyt wesołe. I nie musi to byc
tylko uodpornienie się bakterii na substancję czynną.
To chyba oczywiste, że to lekarz powinien zaordynować antybiotyk. Dziwię
się, czemu dotychczas tego nie zrobił, tylko skazuje zwierzę na cierpienie
i dyskomfort długotrwałego "leczenia" czegoś, co jak widać samo nie minie.
Właściciel zwierzaka, wobec nieskuteczności "leczenia", wręcz powinien
zażądać od lekarza przepisania antybiotyku i tyle. Trzeba jak najszybciej
zakończyć sprawę, a przynajmniej spróbować ulżyć zwierzęciu wszelkimi
sposobami. Kurczę, człowiekowi na niegojącą się ranę dawno zostałby podany
antybiotyk.
I nie, nie jestem za szafowaniem antybiotykami, a wręcz przeciwnie.
Jednakże mądre ich użycie oznacza właśnie porządnie zrobiony rachunek
zysków i strat i podjęcie działania, a tutaj widzę jak na razie w tym
względzie ewidentną bierność lekarza! Właściciela nie oskarżam, bo grunt to
ufać lekarzowi. Pytanie tylko, czy warto ufać KAŻDEMU :-/
Tomasz
2016-10-15 21:59:25 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
To chyba oczywiste, że to lekarz powinien zaordynować antybiotyk. Dziwię
się, czemu dotychczas tego nie zrobił, tylko skazuje zwierzę na cierpienie
i dyskomfort długotrwałego "leczenia" czegoś, co jak widać samo nie minie.
Właściciel zwierzaka, wobec nieskuteczności "leczenia", wręcz powinien
zażądać od lekarza przepisania antybiotyku i tyle. Trzeba jak najszybciej
zakończyć sprawę, a przynajmniej spróbować ulżyć zwierzęciu wszelkimi
sposobami. Kurczę, człowiekowi na niegojącą się ranę dawno zostałby podany
antybiotyk.
I nie, nie jestem za szafowaniem antybiotykami, a wręcz przeciwnie.
Jednakże mądre ich użycie oznacza właśnie porządnie zrobiony rachunek
zysków i strat i podjęcie działania, a tutaj widzę jak na razie w tym
względzie ewidentną bierność lekarza! Właściciela nie oskarżam, bo grunt to
ufać lekarzowi. Pytanie tylko, czy warto ufać KAŻDEMU :-/
Dwa dni temu byłem u lekarza z tym otwartym gruczolakiem.
Zalecił mi aplikcję maści Kocha do rany, na to psikanie dezynekcyjnym
sprajem i
opatrunek z podpaski przyklejonej do kubraczka.
Za tydzien mam zjawić się na kontrolę.
--
Tomasz
Ikselka
2016-10-18 16:12:09 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
To chyba oczywiste, że to lekarz powinien zaordynować antybiotyk. Dziwię
się, czemu dotychczas tego nie zrobił, tylko skazuje zwierzę na cierpienie
i dyskomfort długotrwałego "leczenia" czegoś, co jak widać samo nie minie.
Właściciel zwierzaka, wobec nieskuteczności "leczenia", wręcz powinien
zażądać od lekarza przepisania antybiotyku i tyle. Trzeba jak najszybciej
zakończyć sprawę, a przynajmniej spróbować ulżyć zwierzęciu wszelkimi
sposobami. Kurczę, człowiekowi na niegojącą się ranę dawno zostałby podany
antybiotyk.
I nie, nie jestem za szafowaniem antybiotykami, a wręcz przeciwnie.
Jednakże mądre ich użycie oznacza właśnie porządnie zrobiony rachunek
zysków i strat i podjęcie działania, a tutaj widzę jak na razie w tym
względzie ewidentną bierność lekarza! Właściciela nie oskarżam, bo grunt to
ufać lekarzowi. Pytanie tylko, czy warto ufać KAŻDEMU :-/
Dwa dni temu byłem u lekarza z tym otwartym gruczolakiem.
Zalecił mi aplikcję maści Kocha do rany,
No ale to jest na oparzenia.
Pytałeś lekarza o antybiotyk? Nie znam się, nie jestem lekarzem, ale
przecież bym spytała chociaż. Najwyżej ofuknie.
Post by Tomasz
na to psikanie dezynekcyjnym
sprajem i
opatrunek z podpaski przyklejonej do kubraczka.
Za tydzien mam zjawić się na kontrolę.
Iiitam, moja intuicja mi mówi, że skoro do tej pory sie ślimaczy, to bez
antybiotyku się nie obędzie.
Tomasz
2016-10-27 16:28:28 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Iiitam, moja intuicja mi mówi, że skoro do tej pory sie ślimaczy, to bez
antybiotyku się nie obędzie.
Dziesiaj byłem u innego Weta, którego też znam od kilkunastu lat.
Obmacał jej tego guza i podjął się go zoperować.
Mówi że taki nowotwór nigdy sam sie nie zagoi bez względu na maści czy
antybiotyki.
Rana jest juz tak duża i tyle z niej wycieka ropy że bez operacji to tylko
pozostałoby uśpienie.
Umówiłem sie już z nim na poniedziałek na operację.
Wstępnie wycenił koszt na ok. 250 zł.

--
Tomasz
HF5BS
2016-10-27 16:54:56 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Dziesiaj byłem u innego Weta, którego też znam od kilkunastu lat.
Obmacał jej tego guza i podjął się go zoperować.
Mówi że taki nowotwór nigdy sam sie nie zagoi bez względu na maści czy
antybiotyki.
A może się uzłośliwić.
Post by Tomasz
Rana jest juz tak duża i tyle z niej wycieka ropy że bez operacji to tylko
pozostałoby uśpienie.
Otóż to,
Post by Tomasz
Umówiłem sie już z nim na poniedziałek na operację.
Czy zadał jakieś działania wstępne, jak np. dodatkowe odkażanie,
bandażowanie, maści, itd?
Post by Tomasz
Wstępnie wycenił koszt na ok. 250 zł.
Nie ma ceny za życie...
Powodzenia!
Melduj o przebiegu.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Ikselka
2016-10-28 16:07:44 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
Iiitam, moja intuicja mi mówi, że skoro do tej pory sie ślimaczy, to bez
antybiotyku się nie obędzie.
Dziesiaj byłem u innego Weta, którego też znam od kilkunastu lat.
Obmacał jej tego guza i podjął się go zoperować.
Mówi że taki nowotwór nigdy sam sie nie zagoi bez względu na maści czy
antybiotyki.
Czyli tak, jak myślałam - ale i tak najpierw spróbowałabym z tym
antybiotykiem. Lepiej jednak działać radykalnie, to fakt.
Tomasz
2016-11-01 14:13:54 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Post by Tomasz
Dziesiaj byłem u innego Weta, którego też znam od kilkunastu lat.
Obmacał jej tego guza i podjął się go zoperować.
Mówi że taki nowotwór nigdy sam sie nie zagoi bez względu na maści czy
antybiotyki.
Czyli tak, jak myślałam - ale i tak najpierw spróbowałabym z tym
antybiotykiem. Lepiej jednak działać radykalnie, to fakt.
Wczoraj odbyła się operacja i wycięli jej całą listwę mleczna po lewej
stronie.
Leży w opiętym kubraczku ale na tylne nogi się nie podnosi. W nocy
przepelzla jakoś około 1 metra
i tak leży do tej pory. Nie zalatwiała sie już drugi dzień i równiez nic nie
jadła, dawałem jej jedynie wode do picia. Nie wiem jak ta niemoc długo
potrwa. Jeśli nawet wyniósłbym ją na dwór to i tak będzie tylko leżeć na
mokrej trawie i się nie załatwi.
Lekarz zalecił aby na ten szew dawać okłady ze szmatki nasączonej w
riwanolu, oczywiście pod kubraczek. Aptekarka sie dziwiła i twierdziła że
takie szwy raczej powinny goić się w suchym srodowisku a nie moczone w
riwanolu.
Dziś wieczorem jadę z nią na zastrzyk i kontrolę.

--
Tomasz
HF5BS
2016-11-01 16:18:57 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Wczoraj odbyła się operacja i wycięli jej całą listwę mleczna po lewej
stronie.
Leży w opiętym kubraczku ale na tylne nogi się nie podnosi. W nocy
przepelzla jakoś około 1 metra
i tak leży do tej pory. Nie zalatwiała sie już drugi dzień i równiez nic
nie jadła, dawałem jej jedynie wode do picia. Nie wiem jak ta niemoc długo
potrwa. Jeśli nawet wyniósłbym ją na dwór to i tak będzie tylko leżeć na
mokrej trawie i się nie załatwi.
Mój pies przy wycinaniu guza spod ogona, to przez całą dobę nie sikał, o
czym lekarz uprzedził, tylko kupę zrobił. Zaczął sikać na drugi dzień.
To jednak spora operacja i potrwa, zanim psica dojdzie do siebie.
Post by Tomasz
Lekarz zalecił aby na ten szew dawać okłady ze szmatki nasączonej w
riwanolu, oczywiście pod kubraczek. Aptekarka sie dziwiła i twierdziła że
takie szwy raczej powinny goić się w suchym srodowisku a nie moczone w
riwanolu.
Może chodziło o jakieś łagodne odkażanie?
W każdym razie, powinien być dostęp powietrza, bo beztlenowce, to wyjątkowo
wredne paskudy.
Post by Tomasz
Dziś wieczorem jadę z nią na zastrzyk i kontrolę.
Daj znać jak temat. Pamiętaj też, że gdyby coś się działo, co dziać się
raczej nie powinno, gdybyś się niepokoił, to nie czekaj na umówioną wizytę.
Lepiej pojechać niepotrzebnie, niż zignorować sygnał czegoś poważnego.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Ikselka
2016-11-02 19:36:11 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
Post by Tomasz
Dziesiaj byłem u innego Weta, którego też znam od kilkunastu lat.
Obmacał jej tego guza i podjął się go zoperować.
Mówi że taki nowotwór nigdy sam sie nie zagoi bez względu na maści czy
antybiotyki.
Czyli tak, jak myślałam - ale i tak najpierw spróbowałabym z tym
antybiotykiem. Lepiej jednak działać radykalnie, to fakt.
Wczoraj odbyła się operacja i wycięli jej całą listwę mleczna po lewej
stronie.
Leży w opiętym kubraczku ale na tylne nogi się nie podnosi. W nocy
przepelzla jakoś około 1 metra
i tak leży do tej pory. Nie zalatwiała sie już drugi dzień i równiez nic nie
jadła, dawałem jej jedynie wode do picia. Nie wiem jak ta niemoc długo
potrwa. Jeśli nawet wyniósłbym ją na dwór to i tak będzie tylko leżeć na
mokrej trawie i się nie załatwi.
Lekarz zalecił aby na ten szew dawać okłady ze szmatki nasączonej w
riwanolu, oczywiście pod kubraczek. Aptekarka sie dziwiła i twierdziła że
takie szwy raczej powinny goić się w suchym srodowisku a nie moczone w
riwanolu.
Dziś wieczorem jadę z nią na zastrzyk i kontrolę.
No i? jak tam psiczka?
Tomasz
2016-11-02 20:37:17 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
No i? jak tam psiczka?
No, dziasiaj podczas transportu wieczorem na zastrzyk wstała w samochodzie
na 4 nogi,
to już sukces, pierwszy raz po 3 dniach. Po przyjezdzie do domu sama wyszła
już z samochodu, a bałem się że nie ruszy juz tylnymi nogami. Szew na razie
goi sie poprawnie, zobaczymy co będzie dalej.
HF5BS
2016-11-02 23:14:08 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
No i? jak tam psiczka?
No, dziasiaj podczas transportu wieczorem na zastrzyk wstała w samochodzie
na 4 nogi,
to już sukces, pierwszy raz po 3 dniach. Po przyjezdzie do domu sama
wyszła już z samochodu, a bałem się że nie ruszy juz tylnymi nogami. Szew
na razie goi sie poprawnie, zobaczymy co będzie dalej.
No, czyli idzie prawidłowo. Z pewnością jeszcze będzie nieco "niezborna",
ale widzę po opisie, że na razie jest OK.
Znaczy się obserwuj, dbaj, pilnuj, wszystko powoli i delikatnie, a za 1-2
tygodnie powinno już być bliżej końca.
--
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. - I.Krasicki "Monachomachia"
(dostępny tu adres email nie jest zarejestrowany w żadnym serwisie,
i JAKIKOLWIEK mailing BEZWZGLĘDNIE zostanie potraktowany jako spam!)
Ikselka
2016-11-03 22:09:49 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
No i? jak tam psiczka?
No, dziasiaj podczas transportu wieczorem na zastrzyk wstała w samochodzie
na 4 nogi,
to już sukces, pierwszy raz po 3 dniach. Po przyjezdzie do domu sama wyszła
już z samochodu, a bałem się że nie ruszy juz tylnymi nogami. Szew na razie
goi sie poprawnie, zobaczymy co będzie dalej.
A jak u niej z załatwianiem się?
Tomasz
2016-11-04 10:25:03 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
A jak u niej z załatwianiem się?
No właśnie tu mam problem, od 4 dni sie nie załatwiała i wcale nie chce co
mnie martwi.
Tomasz
2016-11-04 11:26:55 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
A jak u niej z załatwianiem się?
Przed chwilą udało mi się, przy pomocy miski z jedzeniem skusić ja do
wstania z legowiska i wyjscia ze mna na ogród. Nareszcie się tam załatwiła,
jedynie problemem dla niej było wejście po trzech schodkach do domu. W jedną
osobę, przy psie ważącym ok 40 kg i śliskich drewnianych schodach to był
problem ale w końcu się udało bez dzwonienia po sąsiadów.
Ikselka
2016-11-04 21:26:14 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Ikselka
A jak u niej z załatwianiem się?
Przed chwilą udało mi się, przy pomocy miski z jedzeniem skusić ja do
wstania z legowiska i wyjscia ze mna na ogród. Nareszcie się tam załatwiła,
jedynie problemem dla niej było wejście po trzech schodkach do domu. W jedną
osobę, przy psie ważącym ok 40 kg i śliskich drewnianych schodach to był
problem ale w końcu się udało bez dzwonienia po sąsiadów.
A bo by trzeba może zrobić sobie takie nosidło z
płachty/worka/prześcieradła... Kiedyś przemieszczaliśmy tak naszego chorego
ON-ka, efektywnie i bez sprawiania mu bólu. Tyle że przy ranie wzdłuż
brzucha psa to akurat może się nie sprawdzić, hmmm... A może by coś
prowizorycznego w rodzaju zjeżdżalni? - psiczkę na koc i zjazd
kontrolowany...?
collie
2016-11-04 22:53:23 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
A bo by trzeba może zrobić sobie takie nosidło z
płachty/worka/prześcieradła... Kiedyś przemieszczaliśmy tak naszego chorego
ON-ka, efektywnie i bez sprawiania mu bólu. Tyle że przy ranie wzdłuż
brzucha psa to akurat może się nie sprawdzić, hmmm...
Nie - może, ale raczej na pewno nie będzie to dla suki efektywne i efektowne
przy świeżo zaszytym brzuchu. Psy zresztą nad sobą się nie rozczulają i szybko
starają się wrócić do stanu przedoperacyjnego. Pamiętam, miałem sukę po
sterylizacji. Podobnie jak podmiot liryczny tego wątku, przez trzy dni po
operacji nie podnosiła się z legowiska, nie jadła, tylko czasem mlasnęła
podsuwaną jej w płaskim talerzu wodę. Czwartego dnia próbowała się podnieść,
więc pomogłem jej wstać, założyłem mocno opinający jej brzuch kubraczek
i chwiejąc się podreptała na dwór zrobić siku. Leżała wtedy w przyziemiu,
więc obyło się bez schodów, ale wieczorem samochcąc, wdrapała się po schodach
na parter, gdzie przebywała reszta psio-ludzkiego "stada". Ten kubraczek
(zdejmowany na noc) był bardzo ważny, bo zmniejszał ból i nacisk na szwy przy
poruszaniu się.
--
collie
Ikselka
2016-11-09 17:38:39 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Ten kubraczek
(zdejmowany na noc) był bardzo ważny, bo zmniejszał ból i nacisk na szwy przy
poruszaniu się.
Wiem. Fkącu miałam cesarkę :-)
Tomasz
2017-01-12 22:21:02 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Post by collie
Ten kubraczek
(zdejmowany na noc) był bardzo ważny, bo zmniejszał ból i nacisk na szwy przy
poruszaniu się.
Wiem. Fkącu miałam cesarkę :-)
Minęło 2,5 miesiaca od operacji.
Wszystko zagoiło się bardzo dobrze.
Sunia skończyła w styczniu 14 lat, po operacji zachowuje sie normalnie,
biega po podwórzu, szczeka
na intruzów. Nocą śpi w domu, czyli wszystko normalnie, jak przed operacją.
--
Tomasz
HF5BS
2017-01-12 22:47:35 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Minęło 2,5 miesiaca od operacji.
Wszystko zagoiło się bardzo dobrze.
Sunia skończyła w styczniu 14 lat, po operacji zachowuje sie normalnie,
biega po podwórzu, szczeka
na intruzów. Nocą śpi w domu, czyli wszystko normalnie, jak przed operacją.
To znakomicie, że się udało!
Trzymamy kciuki, za jak najdłuższe zdrowie!
--
...Ja biorę na siebie schody, znajdę je skubane i skopię im poręcz
tak, że nie będą wiedziały, którędy na górę. (C) Osioł ze Shreka.
Tomasz
2017-03-16 18:35:20 UTC
Permalink
Raw Message
Post by HF5BS
Post by Tomasz
Sunia skończyła w styczniu 14 lat, po operacji zachowuje sie normalnie,
biega po podwórzu, szczeka
na intruzów. Nocą śpi w domu, czyli wszystko normalnie, jak przed operacją.
To znakomicie, że się udało!
Trzymamy kciuki, za jak najdłuższe zdrowie!
Taka sielanka jednak nie trwała wiecznie.
Po 3-4 miesiacach od operacji szew operacyjny zaczął się rozszczelniać
i zaczęła cieknąć z niego ropa.
W miejscu zdrowym, przy pachwinie przedniej lewej lapy utworzyły sie jakies
narośla, które też zaczeły ropieć i rana robi sie coraz wieksza.
Dostałem kilka leków antybakteryjnych i innych ale stan jej ran sie nie
poprawia a ona
każdą chwile poswięca na wylizywanie cieknącej ropy.
Próbowałem kilka dni trzymać ją w kołnierzu aby nie lizała, w nadziei że te
rany wysuszę.
Niestety nic nie pomogło te rany już sie nie goją.
W ostatnich dniach zacząłem już skłaniać sie ku eutanazji.
Zdjąłem jej ten kołnierz i ona poczuła sie szczesliwa że teraz może robić
sobie toalete taką jak sama chce.
Na dworze jest ciepło więc cały dzień przebywa na zewnątrz, najczęściej w
budzie.
Nie mam sumienia samemu przeznaczyć ją na śmierć.
Myślę że zostawienie jej naturze samo rozwiąże problem.
Co wy myślicie na temat eutanazji naszych domowników?
--
Tomasz
Piotr Ratyński
2017-03-18 11:05:00 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Co wy myślicie na temat eutanazji naszych domowników?
To kwestia światopoglądowa raczej, mój światopogląd pozwala mnie
twierdzić, że eutanazja w wielu wypadkach to szansa na godną śmie3rć i
to nie tylko zwierzacia, ale i człowieka również. Przedłużającą się
agonię, trwającą czasem tygodniami, niepotrzebne nikomu cierpienie nie
tylko fizyczne ale i psychiczna, powinno się skracać. W związku z takim
podejściem do tego, często jestem proszony przez rodzinę i znajomych o
towarzyszenie, w beznadziejnych przypadkach, ich zwierzętom domowym w
ostatniej drodze. Jest to przykre i każdy taki przypadek zostawia jakiś
ślad w mojej psychice, ale uważam, że jednak pomagam, a nie szkodzę.
--
Piotr Ratyński
Tomasz
2017-03-18 18:11:12 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Co wy myślicie na temat eutanazji naszych domowników?
To kwestia światopoglądowa raczej, mój światopogląd pozwala mnie
twierdzić, że eutanazja w wielu wypadkach to szansa na godną śmie3rć i
to nie tylko zwierzacia, ale i człowieka również. Przedłużającą się
agonię, trwającą czasem tygodniami, niepotrzebne nikomu cierpienie nie
tylko fizyczne ale i psychiczna, powinno się skracać. W związku z takim
podejściem do tego, często jestem proszony przez rodzinę i znajomych o
towarzyszenie, w beznadziejnych przypadkach, ich zwierzętom domowym w
ostatniej drodze. Jest to przykre i każdy taki przypadek zostawia jakiś
ślad w mojej psychice, ale uważam, że jednak pomagam, a nie szkodzę.

Dzięki,
ja też tak myślę, tylko sam nie byłbym w stanie popatrzyć psinie w oczy
wioząc ją na taki zabieg. Chyba tak jak Twoi znajomi poproszę sąsiada o
bardziej silnych nerwach, który sam pożegnał dwie swoje suki w ten sposób.
--
Tomasz
Tomasz
2017-03-29 08:35:50 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
ja też tak myślę, tylko sam nie byłbym w stanie popatrzyć psinie w oczy
wioząc ją na taki zabieg. Chyba tak jak Twoi znajomi poproszę sąsiada o
bardziej silnych nerwach, który sam pożegnał dwie swoje suki w ten sposób.
Eutanazja nie była potrzebna.
Wczoraj, sama, w dzień weszła do budy i tak ją zastałem, już nie
oddychającą.
Miała prawdopodobnie bardzo rozlegle przerzuty wewnętrzne.
Cały czas dostawała leki hormonalne i w ostatnich dniach spała bardzo
spokojnie.
Wydawało się ze jest prawie zdrowa ale to była tylko cisza przed mającym
nastąpić klońcem.
Po operacji przezyła 5 miesięcy.

--
Tomasz


---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
https://www.avast.com/antivirus

Loading...