Discussion:
Nadeszło nieuchronne...
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
ACMM-033
2014-10-27 22:19:50 UTC
Permalink
Raw Message
I wcale nie jest tak prosto, jakby się mogło wydawać - bardzo złe wyniki
badań, USG jeden wielki guz, najtrudniejsza decyzja w życiu... ITD...
Mój pies, przeżywszy 13 lat, 9 miesięcy i 11 dni (a eraz, to już 12 dni)
został "skreślony". W wyniku badania USG stwierdzono, że wątroba, to jeden
wielki guz. Pies już nie może jeść, choć dostał zastrzyki, po których może
poczuje się lepiej i może coś sam wszamie (i nie zwróci). Lekarka jednak nie
daje szans na wyjście z tej sytuacji, pies chyba już się poddał, trzeba
będzie mu otworzyć bramę Tęczowego Mostu, by mógł po nim przejść... A
najgorsze w tym, że nie ma kasy nawet na uśpienie, cała resztka (nawet
zaskórniaka ze swego konta uruchomiłem, zostało mi 47 groszy...) jaka była,
poszła na leczenie... Może uda mi się uruchomić pewne znajomości, gdzie by
mi odroczyli płatność, ale i tak trzeba by było dojechać do "bramy" TM, co w
obecnym stanie mojego psa jest mocno problematyczne - mogło by
przysporzyć... przysporzyło by (najpewniej) dodatkowych cierpień.
Pogrzebałbym go w Koniku Nowym, ale na to tym bardziej nie ma kasy (choć
suma nie poraża)... Dopiero za tydzień (4 dnia miesiąca) coś... Kurde,
dlaczego musi być tak, że nawet na ulżenie w cierpieniu swemu najlepszemu
przyjacielowi, po prostu nie stać? Ani na urnę z prochami... IRONIA LOSU...
Idę go pogłaskać. I za dnia uruchamiam kontakt alternatywny (ale jak
wspomniałem, przejazd tam może dodatkowo przydać psu cierpień)... Ostatnia
nadzieja w Świętym Franciszku, że pozwoli utrzymać psa we względnie
nieprzygnębiającym stanie do dnia, gdy zdobędzie się (za PLN oczywiście),
klucz do bramy otwierającej TM...
Jeśli otworzy się brama blisko domu, to pies najprawdopodobniej dojdzie do
niej o własnych siłach...

No chyba, że ktoś jest cudotwórcą i dałby radę wyciągnąć psa z tego stanu...
To każde pieniądze bym na to zdobył...
Jestem bardzo rozdarty i jest mi z tym niesamowicie, cholernie źle...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
(niedługo poprawię sig-a, by się nie rozjeżdżał)
XL
2014-10-27 23:40:12 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Lekarka jednak nie
daje szans na wyjście z tej sytuacji, pies chyba już się poddał, trzeba
będzie mu otworzyć bramę Tęczowego Mostu, by mógł po nim przejść... A
najgorsze w tym, że nie ma kasy nawet na uśpienie, cała resztka (nawet
zaskórniaka ze swego konta uruchomiłem, zostało mi 47 groszy...) jaka była,
poszła na leczenie... Może uda mi się uruchomić pewne znajomości, gdzie by
mi odroczyli płatność, ale i tak trzeba by było dojechać do "bramy" TM, co w
obecnym stanie mojego psa jest mocno problematyczne - mogło by
przysporzyć... przysporzyło by (najpewniej) dodatkowych cierpień.
Za późno o tym mówić, ale trzeba było zostawić "żelazne pieniądze" na
uśpienie, nie było sensu męczenie psa, to egoizm każe przedłużać jego
męczarnie, niestety. I niestety nikt z nas nie jest wolny od tego egoizmu,
tylko nie każdy umie go w sobie pokonać i we właściwym momencie zdecydować
co trzeba, wbrew swojemu LUDZKIEMU pojmowaniu zwierzęcia.
Nie woź psa - niech do końca będzie w znanym sobie miejscu, przy Tobie.
Jeżeli tylko odroczą Ci płatność, to skorzystaj, ale niech lekarz
przyjedzie (może ktoś życzliwy pomoże w transporcie? - zmniejszysz koszty)
na miejsce i wliczy to potem w sumę płatności.
Mieliśmy wiele psów, każdy z nich przeżył u nas wiele lat, szczęśliwych
lat. Żaden nie był zabierany, usypiały "na swoim", nawet się nie
spodziewając. Do weta były przyzwyczajone, bo miały całe życie jednego,
więc odchodziły bez stresu. Tak będzie i tym razem - z naszym Karo.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-27 23:47:58 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Za późno o tym mówić, ale trzeba było zostawić "żelazne pieniądze" na
uśpienie, nie było sensu męczenie psa, to egoizm każe przedłużać jego
męczarnie, niestety. I niestety nikt z nas nie jest wolny od tego egoizmu,
tylko nie każdy umie go w sobie pokonać i we właściwym momencie zdecydować
co trzeba, wbrew swojemu LUDZKIEMU pojmowaniu zwierzęcia.
I tak by pękło - liczyliśmy w badaniach, że to coś mniej poważnego. Ich
koszt zjadł ostatnie pieniądze.
Post by XL
Nie woź psa - niech do końca będzie w znanym sobie miejscu, przy Tobie.
To by było najlepsze.
Post by XL
Jeżeli tylko odroczą Ci płatność, to skorzystaj, ale niech lekarz
przyjedzie (może ktoś życzliwy pomoże w transporcie? - zmniejszysz koszty)
na miejsce i wliczy to potem w sumę płatności.
Spróbuję, co da się zrobić. Już jest decyzja na 99%, że otwieramy bramę do
TM. Pozostały 1% jest na cudowne polepszenie.
Post by XL
Mieliśmy wiele psów, każdy z nich przeżył u nas wiele lat, szczęśliwych
lat. Żaden nie był zabierany, usypiały "na swoim", nawet się nie
spodziewając. Do weta były przyzwyczajone, bo miały całe życie jednego,
więc odchodziły bez stresu. Tak będzie i tym razem - z naszym Karo.
Toteż poważnie rozważę taką opcję.
Na razie ciężko myśleć...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-28 11:22:35 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Spróbuję, co da się zrobić. Już jest decyzja na 99%, że otwieramy bramę do
TM. Pozostały 1% jest na cudowne polepszenie.
Niestety, właśnie ten złudny "1%" jest przyczyną przedłużania psiakom
cierpień przez ich właścicieli...
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-28 12:34:07 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Niestety, właśnie ten złudny "1%" jest przyczyną przedłużania psiakom
cierpień przez ich właścicieli...
Albo ostatnią próbą dania ostatniej szansy. Pogarsza się, zdecydowane
ostatecznie, za 1-2 godziny wyjdzie na swój ostatni spacer...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
Andrzej Lawa
2014-10-28 09:34:45 UTC
Permalink
Raw Message
nim przejść... A najgorsze w tym, że nie ma kasy nawet na uśpienie, cała
resztka (nawet zaskórniaka ze swego konta uruchomiłem, zostało mi 47
groszy...) jaka była, poszła na leczenie... Może uda mi się uruchomić
Przyzwoity weterynarz eutanazję swojego regularnego pacjenta robi gratis...

[ciach]
Ostatnia nadzieja w Świętym Franciszku, że pozwoli utrzymać psa we
względnie nieprzygnębiającym stanie do dnia, gdy zdobędzie się (za PLN
Franciszek z Asyżu od wieków nie żyje, więc w niczym ci nie pomoże. Trup
to trup. Zresztą wątpię żeby przy całym swoim zaangażowaniu nawet za
życia potrafił zrobić coś więcej niż współczesny weterynarz.
oczywiście), klucz do bramy otwierającej TM...
Jeśli otworzy się brama blisko domu, to pies najprawdopodobniej dojdzie
do niej o własnych siłach...
No chyba, że ktoś jest cudotwórcą i dałby radę wyciągnąć psa z tego
stanu... To każde pieniądze bym na to zdobył...
Jestem bardzo rozdarty i jest mi z tym niesamowicie, cholernie źle...
Wątpię, żeby ktoś w Polsce za pieniądze osiągalne dla "Kowalskiego"
robił transplantacje. Poza tym - jaki w tym moralny sens? Zabić jednego
psa, żeby załatać staruszka?
--
Boga prawdopodobnie nie ma.
A teraz przestań się martwić
i raduj się życiem!
ACMM-033
2014-10-28 09:53:54 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
nim przejść... A najgorsze w tym, że nie ma kasy nawet na uśpienie, cała
resztka (nawet zaskórniaka ze swego konta uruchomiłem, zostało mi 47
groszy...) jaka była, poszła na leczenie... Może uda mi się uruchomić
Przyzwoity weterynarz eutanazję swojego regularnego pacjenta robi gratis...
A nieregularnego?
Post by Andrzej Lawa
[ciach]
Ostatnia nadzieja w Świętym Franciszku, że pozwoli utrzymać psa we
względnie nieprzygnębiającym stanie do dnia, gdy zdobędzie się (za PLN
Franciszek z Asyżu od wieków nie żyje, więc w niczym ci nie pomoże. Trup
Pewnych rzeczy nie zrozumiesz. Ale tu nie miejsce na dyskusje o tym.
Post by Andrzej Lawa
Wątpię, żeby ktoś w Polsce za pieniądze osiągalne dla "Kowalskiego" robił
transplantacje. Poza tym - jaki w tym moralny sens? Zabić jednego psa,
żeby załatać staruszka?
To i tak wątpię, by coś dało.
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
Andrzej Lawa
2014-10-28 11:35:15 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Przyzwoity weterynarz eutanazję swojego regularnego pacjenta robi gratis...
A nieregularnego?
Może inaczej: pacjenta od regularnego klienta.

[ciach]
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Ostatnia nadzieja w Świętym Franciszku, że pozwoli utrzymać psa we
względnie nieprzygnębiającym stanie do dnia, gdy zdobędzie się (za PLN
Franciszek z Asyżu od wieków nie żyje, więc w niczym ci nie pomoże. Trup
Pewnych rzeczy nie zrozumiesz. Ale tu nie miejsce na dyskusje o tym.
Ależ rozumiem - dziecinne urojenia. Powodujące niestety całkiem realne
cierpienia. Liczenie na cud... Litości. W pewnych przypadkach remisja
jest niemożliwa a niepotrzebne przedłużanie cierpienia jest nieetyczne.
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Wątpię, żeby ktoś w Polsce za pieniądze osiągalne dla "Kowalskiego"
robił transplantacje. Poza tym - jaki w tym moralny sens? Zabić
jednego psa, żeby załatać staruszka?
To i tak wątpię, by coś dało.
Pamiętaj, że pierwsze przeszczepy były właśnie robione zwierzętom. Z
czysto technicznego punktu widzenia może się udać, ale wyobraź sobie
starego psa na lekach immunosupresyjnych i młodego psa zabitego żeby
staruszka podtrzymać przez parę miesięcy. Pomijając nawet kwestię
finansową, lepiej adoptować następcę.

Wiem, że boli, sam trzymałem moją biedną puchatkę Hamadę za łapkę
podczas zastrzyku, ale alternatywą był rok fizycznego bólu i męka
ciągłych zabiegów.
--
Boga prawdopodobnie nie ma.
A teraz przestań się martwić
i raduj się życiem!
ACMM-033
2014-10-28 12:39:14 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Ależ rozumiem - dziecinne urojenia. Powodujące niestety całkiem realne
cierpienia. Liczenie na cud... Litości. W pewnych przypadkach remisja jest
niemożliwa a niepotrzebne przedłużanie cierpienia jest nieetyczne.
Kwestię urojeń zostawmy specjalistom.
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Wątpię, żeby ktoś w Polsce za pieniądze osiągalne dla "Kowalskiego"
robił transplantacje. Poza tym - jaki w tym moralny sens? Zabić
jednego psa, żeby załatać staruszka?
To i tak wątpię, by coś dało.
Pamiętaj, że pierwsze przeszczepy były właśnie robione zwierzętom. Z
czysto technicznego punktu widzenia może się udać, ale wyobraź sobie
starego psa na lekach immunosupresyjnych i młodego psa zabitego żeby
staruszka podtrzymać przez parę miesięcy. Pomijając nawet kwestię
finansową, lepiej adoptować następcę.
Z pewnością. Ale na razie jamnik musi zostać sam - jednopsem.
Post by Andrzej Lawa
Wiem, że boli, sam trzymałem moją biedną puchatkę Hamadę za łapkę podczas
zastrzyku, ale alternatywą był rok fizycznego bólu i męka ciągłych
zabiegów.
Toteż zdecydowane - idzie na ostatni spacer, pod bramę Tęczowego Mostu.
Brama ta otworzy się dla niego za jakieś 1-2 godziny.
Szybkie pytanie do ogółu - jak rozwiązać to wobec jamnika? Najpierw z nim na
spacer (jednopsowo), a potem z kundlem do bramy TM, czy najpierw z kundlem
pod TM a potem z jamnikiem na spacer... czy pójść razem do przychodni i
wrócić jednopsowo?
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
ACMM-033
2014-10-28 19:05:30 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Wiem, że boli, sam trzymałem moją biedną puchatkę Hamadę za łapkę podczas
zastrzyku, ale alternatywą był rok fizycznego bólu i męka ciągłych
zabiegów.
Toteż zdecydowane - idzie na ostatni spacer, pod bramę Tęczowego Mostu.
Brama ta otworzy się dla niego za jakieś 1-2 godziny.
Już po wszystkim, o 17:05 dokonało się ostatecznie. Byłem ja, Mama i drugi
pies, Kret, do samego końca. Trzymałem go na rękach, by widział wszystko. Z
relacji i opisów w podobnych przypadkach stwierdziłem, że tak najszybciej
oswoi się z tym, co się stało. Nie będzie tęsknie wyczekiwać gdzie ten Ercik
poszedł i go jeszcze nie ma. Tak zobaczył, że to koniec i na razie jest
spokój w domu.
Może to nie było najlepsze rozwiązanie, ale jamnik cicho leży na łóżku. Źle
mu jest, jak nam. Ale tak, jak za dnia nie szczekał nawet na dzwonek, tak
jak wróciliśmy i zadzwoniła do drzwi sąsiadka, to już się normalnie
rozszczekał. Zestresował się, ale tak jakby odczuł cień ulgi, że jego
przyjaciel już się nie męczy.
Post by ACMM-033
Szybkie pytanie do ogółu - jak rozwiązać to wobec jamnika? Najpierw z nim
na spacer (jednopsowo), a potem z kundlem do bramy TM, czy najpierw z
kundlem pod TM a potem z jamnikiem na spacer... czy pójść razem do
przychodni i wrócić jednopsowo?
Poszliśmy razem, pod przychodnią ostatnie zdjęcie (beze mnie na nim) i za 10
minut było po sprawie. Zostawiliśmy psa na miejscu (poprzednia psica,
jeszcze na Grochowskiej, też tak została), w sumie z Mamą uznaliśmy, że w
inny sposób nie damy psu odejść całkiem. (a wtedy nie całkiem przejdzie za
TM i kto się z nami po śmierci spotka? Ja bym wtedy tylko chciał zrobić
powitalne zdjęcie)
Źle nam jest, z dwupsa zrobił się jednopies (szczęście w ogromnym
nieszczęściu, że nie zeropies...), co spowodowało też zniknięcie rozlicznych
ksywek, jakich używałem wobec swych psów na spacerze, ksywek wymyślanych
nieraz na poczekaniu, jako wyraz szczególnego związku z nimi. Jeśli ktoś
ciekawy, to mogę się nimi podzielić tu na grupie, choć pewnie uznacie je za
zdziecinniałe, kiczowate, badziewne, bylejakie... ale traktowałem je bardzo
serdecznie. Z niektórych zrobiły się ksywki uproszczone, gdyż ich pełnią
była liczba mnoga. Może kiedyś z innymi psami je pomnożę?
Napisać je tutaj? Nie napisać? :) (uśmiech przez łzy)
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć, kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you
have a fast link and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-28 20:51:09 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Z niektórych zrobiły się ksywki uproszczone, gdyż ich pełnią
była liczba mnoga. Może kiedyś z innymi psami je pomnożę?
Napisać je tutaj? Nie napisać? :) (uśmiech przez łzy)
Dawaj te ksywki. Porównamy sobie...
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
Piotr Ratyński
2014-10-28 15:35:27 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Jestem bardzo rozdarty i jest mi z tym niesamowicie, cholernie
źle...
Byłem przy śmierci (naturalnej, albo uśpienie) wszystkich zwierząt w
mojej rodzinie oraz większości przyjaciół i dobrych znajomych. Byłem w
zasadzie z musu, bo nikt inny nie chciał/nie mógł. Byłem, bo mam się za
twardziela. Sporo tych zwierząt było, ale za każdym razem jest podobnie,
wielki smutek i przygnębienie z którego nie jest się łatwo otrząsnąć,
nawet gdy zwierzę nie jest moje.
Współczuję.
--
Piotr Ratyński
Loading...