Discussion:
Jestem już stary... (Re: Dzień dobry ! Jestem nowy !)
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
ACMM-033
2013-11-26 22:15:03 UTC
Permalink
Raw Message
Z archiwum, jako pewna kontynuacja i być może, co gorsza, początek
podsumowania...
Wyjątkowo cytuję całość, to mój własny post sprzed prawie 13 lat. Tu i
ówdzie coś skoryguję, poprawię, skomentuję, a na koniec, powiem, o co
chodzi.
Witam Wszystkich Grupowiczów !
Oto ja, Ercik, jestem po mamie jamniczce, ale niestety, nie znam swojego
tatusia...
Jestem przemiłym kundelkiem, o sierści koloru, jakiego jest moja mama,
mam ok. 6 tygodni.
4 tygodnie. Urodziłem się 16 stycznia, nie 4 jak początkowo zostało
przyjęte.
Los chciał, że we wtorek z samiutkiego rana objąłem w posiadanie swoich
Państwa, a w moim imieniu pisze niżej podpisany.
Rozrabiam na tyle, ile umiem, ale w międzyczasie wykonuję badania
naukowe pod tytułem "jak działa zamek błyslawiczny",
jak smakują sznurowadła, czyje buty są twardsze, jak należy lizać ucho,
jak się gryzie palec u nogi, dlaczego nos Państwa jest taki wielki, Jak
leżąc w spoczynku gryźć czyjąś brodę... W sprawach techniczno wojskowych
wykonuję na przykłąd próby, czy przypadkiem nie przecieknie do sąsiadki,
ale niestety... na razie się to nie udalo... chociaż już mój Pan mówi na
mnie "strażak" ;-)
... tylko dlaczego ;-)) ? Przecież jestem psem... :).
Dzisiaj byłem u przemiłego Pana Doktora, który mnie obejrzał, dał mi na
odrobaczenie, oraz taki zastrzyk, co się podobno daje takim małym
pieskom, jak ja... Byłem bardzo dzielny i nawet nic nie pisnąłem, ani
nie dalem znac w inny sposób, że cos poczułem. Słyszałem, ze niektóre
pieski trochę źle się po tym czują, niestety, nie ominęło to mnie... w
drodze powrotnej nawet miałem maly wypadek, bo dość dokładnie,
przepraszam za słowo, obrzygałem swojego Pana... Po kilku godzinach
zapiszczałem jednak pod drzwiami jego pokoju, a jak otworzył, to
zobaczył, że już ze mną wszystko w porzadku, ogonkiem macham, chcę się
bawić, z czego się bardzo, ale to bardzo ucieszył ;-))
I teraz na zmianę śpię, oraz rozrabiam, wymyslając coraz to nowe zabawy.
Próbuję również swoje male ząbki, które są małe, ale jednak dość
ostre... a ja lubię próbowac, jak bardzo ostre ;-)) Ostatnio
rozpracowywałem zamek błyskawiczny, oraz wszelkie sznurki i tasiemki
zwisające z ciemnozielonego dresiku swojego Pana (tak go nazywam).
Stwierdzam, ze chyba jednak rączka od okularów, czy nogawki spodni, jak
też czubki butów bardziej nadaja się do badań ;-))
Lubię też szczekać, choć nie szczekam za duzo, ale jeśli już, to idzie
mi to całkiem nieźle, z czego moi Państwo są serdecznie ubawieni i
całują mnie w mój czarny nosek, przytulając przy okazji. Rewanzuję się
za to badaniem, czy jakis szczegół garderoby, lub ucho, nos, włosy,
nadają się do sprawdzenia.
Jak tylko mój Pan zrobi pewną rzecz, mówi, ze uruchomi skaner, to
obiecuje, że jeśli będą zdjęcia, w jakis sposób je udostępni.
Powiedział mi bowiem, że bardzo chce mnie pokazać innym.
Teraz są już aparaty cyfrowe dobrej jakości. Najwcześniejsze zdjęcia są, jak
miałem pół roku... Jeśli jeszcze są.
Mam do Was jeszcze taką prosbę... pierwotnie miałem być u swego Pana
tylko czasowo, bo nie za bardzo ma mozliwości na to, by trzymać pieska,
czy kotka. Próbował już znaleźć mi kilku Ludzi, którzy by wzięli mnie na
stałe, ale chyba mnie tak pokochał, że zwierzył mi się, że jak ktoś
chciał małego pieska ale dziewczynkę, a ja jestem chłopczykiem, to się
bardzo ucieszył, ze nie musi mnie oddawać. Proszę, przekonajcie go, abym
już na pewno u niego został !! Warunki, czy też możliwosci nagle się
znalazły, chciałbym więc miec już na stałe swój dom u niego ;-))
Serdecznie Was pozdrawiam, przepraszam, że tak bezładnie piszę, ale
jeszcze jestem taki malutki !
Ercik, pół-jamniorek.
Okazałem się tylko z koloru podobny do jamiorka.

Jestem już prawie 13-letnim, starym psem. Choć jeszcze mam się dobrze, to
już niestety, pojawiają się sprawy, które zwiastują to najgorsze.
Pod ogonkiem pojawiły mi się narośla nowotworowe, a mój Przyjaciel, jamnik
Kret (takie ma imię, jest z nami od lutego 2012 roku), stale mnie TAM
liże..., jeszcze nie widać ich tak bardzo, ale dziś mnie badał Pan Doktór,
który znalazł jeszcze parę innych guzków. Rano idziemy na badania krwi, aby
stwierdzić, czy mój stan zdrowia pozwala na operację.
Czekają mnie teraz badania, morfologia i biochemia, potem preświetlenie,
może wyzdrowieję?
*******
A teraz parę słów ode mnie.
Nigdy bym nie przypuszczał, że to tak się stanie...
Nie byłem jeszcze gotów na wzięcie psiaka, cóż, jeszcze nie zeszło ze
mnie to sprzed 4 lat...
A tu raptem - weźmiesz pieska ? Hm... nie bardzo się dalo nie wziąć.
Z początku nie spodziewałem się, że można mieć następnego psa i pokochać
go, toteż chciałem mu znaleźć nowy dom, gdzie będzie kochany. Nawet
Następnego dnia już był cały nasz.
tutaj chciałem dać znać, że mały piesek, że ten tego... nie napisałem -
i nie żałuję. Po pierwszym dniu czegoś jakby strachu ("nie poradzę sobie
za cholerę") i chęci (?) przekazania stworzenia już tam, gdzie by
mieszkał na stałe, po drugim dniu takiej wahliwej obojętności
przemieszanej z sympatią, ale taką inną niż zwykle, dzis stwierdzam, że
chyba obudziły się we mnie po prostu uczucia macierzyńskie - bo w końcu
to jest przecież dziecko, tyle że psie, a nie ludzkie. Takowoż dzis pisz
ę, że chyba juz go nie oddam. A jutro spodziewam się, że w miejsce
"chyba" wskoczy "na pewno".
Gdyby nieżyjąca już (zmarła 3 lata temu) ciotka z Żoliborza nie miała
wówczas swojego psa, to by go wzięła. Ale miała, pies więc został u nas.
Wspomniany już jamnik, jest "spadkiem" po tej cioci, choć wtedy był inny
jamnik, co zmarł później na serce. Obecny ma jakieś 9 lat (oceniam po
siwieniu mordki) i ma się dobrze. Nie ma "atomów", jedynie został się, ten
tego, siusiak. Został wzięty ze schroniska, a tam wiadomo, "unieczynnia" się
zwierzęta w TYCH sprawach. Jest po przejściach chyba - ma bliznę na boku,
która całkowicie nie zarosła. Widać go na filmikach YT, które wrzuciłem.
Trzymajcie kciuki, aby to "na pewno" stało się faktem !
No, bo za 3 tygodnie następna porcja szczepien, potem jeszcze raz, na
koncu p. wodowstrętowi, i za tydzień juz mozna na spacerek !! ;-) Łatwo
licząc, czeka mnie jeszcze dwa miesiące dzialań mojego ukochanego
"Strażaka"... ;-) (nie muszę chyba wyjasniać, dlaczego tak go nazwałem
"na drugie" ? ;-))
Głaskane pozdrowienia dla Czytających, oraz ich 4 łap.
Fotki będą jeśli - wykonam zdjęcia, fotograf mi zrobi odbitki, uruchomię
skaner, zeskanuję fotki i umieszczę... najprawdopodobnie gdzieś u siebie
w systemie.
Jak już wspomniałem, najwcześniejsze zdjęcia mam zrobione, jak miał pół
roku.
Na koncie mam też sporo innych fotek, ale leżą na dysku, który padł mi był i
czeka mnie odzysk danych... Choćby samych fotek, bo multimedia jakoś sobie
na nowo zorganizuję. Nie było by problemu, gdyby nie to, że nierzetelny
sprzedawca z Allegro, nie przysłał mi zamówionego dysku, nie miałem gdzie
przenieść danych, aż dysk ostatecznie odfrunął w niebyt.
--
Sławek SP5SJT + Ercik,
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Tymczasem będę robićdużo zdjęć. Głupich, mądrych, ładnych, brzydkich,
słodkich, uroczych i nijakich. Dobrych i złych technicznie. Aby, gdy nastąpi
to, czego nikt z nas nie chce (oby jak najdalej odsunięte w czasie), mieć
kogo wspominać. Oby jak najbardziej, nadal był z nami. Mam kupiony nowy
aparat, ktory robi dobre zdjęcia, choć w ciemnościach niezbyt mu to wychodzi
(może do tego celu kupię jeszcze lepszy?), ale i takie będą, jak najwięcej
wspomnień. Jasne zdjęcia są jak żyleta. Nagrywać będę szczekanie, warczenie,
inne odgłosy...
Niepokój o rozwój sytuacji jest chyba naturalny w takiej sytuacji? Chciabym
móc jak najwięcej jeszcze razy móc nakręcić kolejne filmy, "jak pies kradnie
ze stołu", czy inne z jego udziałem... No, martwię się, oby się okazało, że
na zapas...
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
A co jamnik powie, cobybyłogdyby?
Warszawa KO02MF,
GG 75652.
--
ACMM-033-PC-GCI-Warszawa.
Spamerstwu i "pytaczom" wstęp do skrzynki email surowo zabroniony!
To, że adres ten jest publiczny i nieodspamiony, nie oznacza, że wolno
wam tu załatwiać się, do tego jest klop, tylko go z szafą nie pomylcie!
Ikselka
2013-11-26 23:02:52 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Tylko znaj granicę...
Post by ACMM-033
Tymczasem będę robićdużo zdjęć. Głupich, mądrych, ładnych, brzydkich,
słodkich, uroczych i nijakich. Dobrych i złych technicznie. Aby, gdy nastąpi
to, czego nikt z nas nie chce (oby jak najdalej odsunięte w czasie),
Jak wyżej...
Post by ACMM-033
mieć
kogo wspominać. Oby jak najbardziej, nadal był z nami. Mam kupiony nowy
aparat, ktory robi dobre zdjęcia, choć w ciemnościach niezbyt mu to wychodzi
(może do tego celu kupię jeszcze lepszy?), ale i takie będą, jak najwięcej
wspomnień. Jasne zdjęcia są jak żyleta. Nagrywać będę szczekanie, warczenie,
inne odgłosy...
Niepokój o rozwój sytuacji jest chyba naturalny w takiej sytuacji? Chciabym
móc jak najwięcej jeszcze razy móc nakręcić kolejne filmy, "jak pies kradnie
ze stołu", czy inne z jego udziałem... No, martwię się, oby się okazało, że
na zapas...
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
Powinieneś. Będzie kolejnym szczęśliwym psem.
--
XL
"Przypadek – to Bóg przechadzający się incognito." A. Einstein
ACMM-033
2013-11-27 19:33:18 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Tylko znaj granicę...
Nie inaczej. Jeśli zabieg nie będzie mógł się odbyć, albo nie pomoże, to
pociągniemy, dokąd sie da, znaczy się, poki będzie sie dobrze czuć. Jeśli
się powiedzie, to tym lepiej, odsuie się w czasie, co wiem, nieuniknione,
jeśli tylko dłużej będzie w dobrym stanie. A raczej nie jest za dobrze, bo
ma bardzo wysokie próby wątrobowe, ALT 203.0/60.0 i ALP aż 980.5/155.0 (ja
nawet w zaostrzonej cukrzycy nie miałem takiego przekroczenia), reszta
wyników w normie, nawet ASPAT - 28.8/45.0, lub przekroczona bardzo
nieznacznie. Może zdąży się w jednym baraniu oznaczyć też wapń, jeśli w
labie jest jeszcze krew. Pani doktór powiedziała, że czeka psa USG, oby to
był tylko stan zapalny, bądź jakieś zwyrodnienie...
...Update - dało się dodać ten wapń, koszt 6 PLN, jutro podejdę i zapłacę.
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
Tymczasem będę robićdużo zdjęć. Głupich, mądrych, ładnych, brzydkich,
słodkich, uroczych i nijakich. Dobrych i złych technicznie. Aby, gdy nastąpi
to, czego nikt z nas nie chce (oby jak najdalej odsunięte w czasie),
Jak wyżej...
Oczywiście. Podejdę do tego należycie.
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
mieć
kogo wspominać. Oby jak najbardziej, nadal był z nami. Mam kupiony nowy
aparat, ktory robi dobre zdjęcia, choć w ciemnościach niezbyt mu to wychodzi
(może do tego celu kupię jeszcze lepszy?), ale i takie będą, jak najwięcej
wspomnień. Jasne zdjęcia są jak żyleta. Nagrywać będę szczekanie, warczenie,
inne odgłosy...
Niepokój o rozwój sytuacji jest chyba naturalny w takiej sytuacji? Chciabym
móc jak najwięcej jeszcze razy móc nakręcić kolejne filmy, "jak pies kradnie
ze stołu", czy inne z jego udziałem... No, martwię się, oby się okazało, że
na zapas...
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
Powinieneś. Będzie kolejnym szczęśliwym psem.
Na razie jest jamnik, mający się dobrze. To będzie trudna (także pieniężnie)
decyzja, aby ewentualnie dodać mu nowego przyjaciela... Na razie chyba tylko
on zostanie...

Pani doktór przy pobieraniu krwi rano powiedziała, że może da się coś lekami
uciagnąć, a i jajca czas nadszedł obciąć, by po zabiegu uniknąć wznowy...
jeśli do zabiegu dojdzie... Powiedziała, że to może być hormonozależne.

Póki co, robię zdjęcia. Niektóre wychodza dobrze, niektóre rozmazane, na
innych prawie nic nie widać (co się da, podciągnę programowo), filmuję, aby
zachować jego postać, jak się rusza, głos, jak szczeka, aby zachować PAMIĘĆ
o nim...
--
ACMM-033-PC-GCI-Warszawa.
Spamerstwu i "pytaczom" wstęp do skrzynki email surowo zabroniony!
To, że adres ten jest publiczny i nieodspamiony, nie oznacza, że wolno
wam tu załatwiać się, do tego jest klop, tylko go z szafą nie pomylcie!
Ikselka
2013-11-27 20:47:55 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Tylko znaj granicę...
Nie inaczej. Jeśli zabieg nie będzie mógł się odbyć, albo nie pomoże, to
pociągniemy, dokąd sie da, znaczy się, poki będzie sie dobrze czuć. Jeśli
się powiedzie, to tym lepiej, odsuie się w czasie, co wiem, nieuniknione,
jeśli tylko dłużej będzie w dobrym stanie. A raczej nie jest za dobrze, bo
ma bardzo wysokie próby wątrobowe, ALT 203.0/60.0 i ALP aż 980.5/155.0 (ja
nawet w zaostrzonej cukrzycy nie miałem takiego przekroczenia), reszta
wyników w normie, nawet ASPAT - 28.8/45.0, lub przekroczona bardzo
nieznacznie. Może zdąży się w jednym baraniu oznaczyć też wapń, jeśli w
labie jest jeszcze krew. Pani doktór powiedziała, że czeka psa USG, oby to
był tylko stan zapalny, bądź jakieś zwyrodnienie...
...Update - dało się dodać ten wapń, koszt 6 PLN, jutro podejdę i zapłacę.
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
Tymczasem będę robićdużo zdjęć. Głupich, mądrych, ładnych, brzydkich,
słodkich, uroczych i nijakich. Dobrych i złych technicznie. Aby, gdy nastąpi
to, czego nikt z nas nie chce (oby jak najdalej odsunięte w czasie),
Jak wyżej...
Oczywiście. Podejdę do tego należycie.
Post by Ikselka
Post by ACMM-033
mieć
kogo wspominać. Oby jak najbardziej, nadal był z nami. Mam kupiony nowy
aparat, ktory robi dobre zdjęcia, choć w ciemnościach niezbyt mu to wychodzi
(może do tego celu kupię jeszcze lepszy?), ale i takie będą, jak najwięcej
wspomnień. Jasne zdjęcia są jak żyleta. Nagrywać będę szczekanie, warczenie,
inne odgłosy...
Niepokój o rozwój sytuacji jest chyba naturalny w takiej sytuacji? Chciabym
móc jak najwięcej jeszcze razy móc nakręcić kolejne filmy, "jak pies kradnie
ze stołu", czy inne z jego udziałem... No, martwię się, oby się okazało, że
na zapas...
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
Powinieneś. Będzie kolejnym szczęśliwym psem.
Na razie jest jamnik, mający się dobrze. To będzie trudna (także pieniężnie)
decyzja, aby ewentualnie dodać mu nowego przyjaciela... Na razie chyba tylko
on zostanie...
Pani doktór przy pobieraniu krwi rano powiedziała, że może da się coś lekami
uciagnąć, a i jajca czas nadszedł obciąć, by po zabiegu uniknąć wznowy...
jeśli do zabiegu dojdzie... Powiedziała, że to może być hormonozależne.
Póki co, robię zdjęcia. Niektóre wychodza dobrze, niektóre rozmazane, na
innych prawie nic nie widać (co się da, podciągnę programowo), filmuję, aby
zachować jego postać, jak się rusza, głos, jak szczeka, aby zachować PAMIĘĆ
o nim...
At, i bez tego się zachowuje, moze nawet lepiej...
--
XL
z pełną pamięcią - mieszaniec Cygan (11), wilczasta Tara (16), sznaucer
olbrzym Bas (12), sznaucer olbrzym Pik ojciec Basa (13), 2 Asy i Boss (2
niemce i rottweiler; po kilka miesięcy, krótko żyły, Tara je zagryzła, bo
obce szczeniaki), Karo (niemiec; chyba już niedługo...), Misiek
(berneńczyk, młodziutki, oby jak najdłużej)
Ikselka
2013-11-27 21:12:00 UTC
Permalink
Raw Message
(...)Karo (niemiec, 12; chyba już niedługo...), Misiek
(berneńczyk, coś ponad półtora roku, młodziutki, oby jak najdłużej)
--
XL
"Przypadek – to Bóg przechadzający się incognito." A. Einstein
ACMM-033
2014-10-27 20:22:56 UTC
Permalink
Raw Message
Noc grudniowa, dzień czerwcowy, wszystko mija...
Post by ACMM-033
Z archiwum, jako pewna kontynuacja i być może, co gorsza, początek
podsumowania...
Niestety, dzisiejsza (2014-10-27 poniedziałek) wizyta w lecznicy nie
pozostawia wątpliwości...
Post by ACMM-033
...to mój własny post sprzed prawie 13 lat. Tu i
ówdzie coś skoryguję, poprawię, skomentuję, a na koniec, powiem, o co
chodzi.
Witam Wszystkich Grupowiczów !
Oto ja, Ercik, jestem po mamie jamniczce, ale niestety, nie znam swojego
tatusia...
Jestem przemiłym kundelkiem, o sierści koloru, jakiego jest moja mama,
mam ok. 6 tygodni.
4 tygodnie. Urodziłem się 16 stycznia, nie 4 jak początkowo zostało
przyjęte.
A teraz mam 13 lat, 10 miesięcy i 11 dni. Wiele wskazuje na to, że wieku 13
lat i 11 miesięcy już nie osiągnę...
Zobaczymy, czy Św. Franciszek zgodzi się dać dyspensę i pozostawić mnie
jeszcze jakiś czas tu na ziemi. Bo już Brama na Tęczowym Moście czeka...
Post by ACMM-033
Los chciał, że we wtorek z samiutkiego rana objąłem w posiadanie swoich
Państwa, a w moim imieniu pisze niżej podpisany.
Jak było na początku...
Post by ACMM-033
Dzisiaj byłem u przemiłego Pana Doktora, który mnie obejrzał, dał mi na
A dzisiaj mnie obejrzała Pani Doktor, Pan Doktor od USG zrobił mi badanie,
które praktycznie pozbawiło nadziei...
Post by ACMM-033
przepraszam za słowo, obrzygałem swojego Pana... Po kilku godzinach
... nie mogę jeść, mam sraczkę, rzygam... Dostałem od Pani Doktor cztery
zastrzyki, które mają mi przynieść ulgę... Może choć na parę dni zostanę tu
jeszcze i coś zacznę jeść, jeśli mi się to uda, to może się spróbuje to
jeszcze pociagnąć...?
Post by ACMM-033
zapiszczałem jednak pod drzwiami jego pokoju, a jak otworzył, to
zobaczył, że już ze mną wszystko w porzadku, ogonkiem macham, chcę się
bawić, z czego się bardzo, ale to bardzo ucieszył ;-))
Niestety, już tylko pożegnalnie, machnę ogonkiem, choć jak się poczuję
lepiej, to i szczeknę parę razy. Ale już tak ochryple, nie mam siły...
Post by ACMM-033
Teraz są już aparaty cyfrowe dobrej jakości. Najwcześniejsze zdjęcia są, jak
miałem pół roku... Jeśli jeszcze są.
Będzie problem - mojemu panu padły dwa dyski... Wygrzebie się, co jest.
Post by ACMM-033
Serdecznie Was pozdrawiam, przepraszam, że tak bezładnie piszę, ale
jeszcze jestem taki malutki !
Ercik, pół-jamniorek.
Okazałem się tylko z koloru podobny do jamiorka.
Jestem już prawie 13-letnim, starym psem. Choć jeszcze mam się dobrze, to
już niestety, pojawiają się sprawy, które zwiastują to najgorsze.
Pod ogonkiem pojawiły mi się narośla nowotworowe, a mój Przyjaciel, jamnik
Kret (takie ma imię, jest z nami od lutego 2012 roku), stale mnie TAM
liże..., jeszcze nie widać ich tak bardzo, ale dziś mnie badał Pan Doktór,
który znalazł jeszcze parę innych guzków. Rano idziemy na badania krwi, aby
stwierdzić, czy mój stan zdrowia pozwala na operację.
Czekają mnie teraz badania, morfologia i biochemia, potem preświetlenie,
może wyzdrowieję?
Dzisiejsze badania są bardzo złe... tak złe, że chyba szybko przejdę za
Tęczowy Most, aby nie cierpieć w chorobie...
Post by ACMM-033
*******
A teraz parę słów ode mnie.
Nigdy bym nie przypuszczał, że to tak się stanie...
Nie byłem jeszcze gotów na wzięcie psiaka, cóż, jeszcze nie zeszło ze
mnie to sprzed 4 lat...
A tu raptem - weźmiesz pieska ? Hm... nie bardzo się dalo nie wziąć.
Z początku nie spodziewałem się, że można mieć następnego psa i pokochać
go, toteż chciałem mu znaleźć nowy dom, gdzie będzie kochany. Nawet
Następnego dnia już był cały nasz.
I dotąd jest... Ale już niedługo... Dostał glukozę, jak poczuje się lepiej i
zacznie jeść (i nie zwracać tego), to spróbujemy go pociągnąć. Jeśli to nic
nie da, to sprawa jest jasna - Tęczowy Most już czeka.
Post by ACMM-033
Jak już wspomniałem, najwcześniejsze zdjęcia mam zrobione, jak miał pół
roku.
Na koncie mam też sporo innych fotek, ale leżą na dysku, który padł mi był i
czeka mnie odzysk danych... Choćby samych fotek, bo multimedia jakoś sobie
na nowo zorganizuję. Nie było by problemu, gdyby nie to, że nierzetelny
sprzedawca z Allegro, nie przysłał mi zamówionego dysku, nie miałem gdzie
przenieść danych, aż dysk ostatecznie odfrunął w niebyt.
Na razie robię fotki, póki jeszcze można. Już tak mało czasu zostało... :'(
Post by ACMM-033
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Dokonało się, dni są policzone...
Post by ACMM-033
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
A co jamnik powie, cobybyłogdyby?
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-27 22:55:32 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
Smutne. I właśnie mam podobną sytuację. Drugiego psa nie wezmę, kiedy
odejdzie Karo.

Jednak nie przesadzajmy - towarzyszem psa jest Człowiek (i vice versa), a
nie inny pies. Od tysięcy lat. Zatem Wtedy daj drugiemu psu więcej siebie
niż dotąd. Ja w każdym razie będę się bardzo starała, żeby mój ukochany
Misiek, kiedy zabraknie Karo, nadal nie był Sam. Trzeba będzie więcej się
nim zajmować, kiedy zabraknie Karo. Moze nawet zabiorę go do domu, ja, co
zwierząt w domu 50 lat nie tolerowałam. Póki jest Karo, jestem częściowo
zwolniona z całodobowych obowiązków "towarzyskich" wobec Miśka, ale Potem
się to zmieni, wiem o tym.
Wzięcie sobie zwierzaka jest jak ślub - radość, miłość, ale i obowiązek i
odpowiedzialność za żywą istotę - na całe życie, nieważne, którego z nas.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-27 22:32:57 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Post by ACMM-033
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
Smutne. I właśnie mam podobną sytuację. Drugiego psa nie wezmę, kiedy
odejdzie Karo.
Jednak nie przesadzajmy - towarzyszem psa jest Człowiek (i vice versa), a
nie inny pies. Od tysięcy lat. Zatem Wtedy daj drugiemu psu więcej siebie
Jednakże jesteśmy istotami stadnymi. A ten drugi pies, jak nigdy tego chyba
nie robił, leży koło mojego, jakby wiedział, że to ostatnie chwile, że jego
Przyjaciel jest bardzo chory. Robię zdjęcia.
Post by XL
niż dotąd. Ja w każdym razie będę się bardzo starała, żeby mój ukochany
Misiek, kiedy zabraknie Karo, nadal nie był Sam. Trzeba będzie więcej się
nim zajmować, kiedy zabraknie Karo. Moze nawet zabiorę go do domu, ja, co
zwierząt w domu 50 lat nie tolerowałam. Póki jest Karo, jestem częściowo
zwolniona z całodobowych obowiązków "towarzyskich" wobec Miśka, ale Potem
się to zmieni, wiem o tym.
Jamnik, na razie zdrowy, przez 2 lata i prawie 9 miesięcy, przez które jest
u nas, zapewne zżył się z moim i nagle będzie on sam. A nie bardzo będzie
jak być cały czas w domu - takie obowiązki domowników. Tak psy były razem,
mogły się położyć obok siebie, mogły to i tamto, a tu nic, nuda, nawet
nawarczeć na kogo już nie będzie. Cóż, trzeba się rzeczywiście będzie
starać.
Post by XL
Wzięcie sobie zwierzaka jest jak ślub - radość, miłość, ale i obowiązek i
odpowiedzialność za żywą istotę - na całe życie, nieważne, którego z nas.
Nie inaczej.
Postaram się tak jamnika traktować, by możliwie najmniej odczuł utratę
kundla...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-27 23:49:53 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by XL
Post by ACMM-033
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
Smutne. I właśnie mam podobną sytuację. Drugiego psa nie wezmę, kiedy
odejdzie Karo.
Jednak nie przesadzajmy - towarzyszem psa jest Człowiek (i vice versa), a
nie inny pies. Od tysięcy lat. Zatem Wtedy daj drugiemu psu więcej siebie
Jednakże jesteśmy istotami stadnymi. A ten drugi pies, jak nigdy tego chyba
nie robił, leży koło mojego, jakby wiedział, że to ostatnie chwile, że jego
Przyjaciel jest bardzo chory. Robię zdjęcia.
Po co? - Twoja pamięć wystarczy, i te zdjecia z okresu,kiedy był zdrowy.
Chwil traumatycznych nie powinno się utrwalać na zdjęciach. Dla własnego
dobra.
Post by ACMM-033
Post by XL
niż dotąd. Ja w każdym razie będę się bardzo starała, żeby mój ukochany
Misiek, kiedy zabraknie Karo, nadal nie był Sam. Trzeba będzie więcej się
nim zajmować, kiedy zabraknie Karo. Moze nawet zabiorę go do domu, ja, co
zwierząt w domu 50 lat nie tolerowałam. Póki jest Karo, jestem częściowo
zwolniona z całodobowych obowiązków "towarzyskich" wobec Miśka, ale Potem
się to zmieni, wiem o tym.
Jamnik, na razie zdrowy, przez 2 lata i prawie 9 miesięcy, przez które jest
u nas, zapewne zżył się z moim i nagle będzie on sam. A nie bardzo będzie
jak być cały czas w domu - takie obowiązki domowników. Tak psy były razem,
mogły się położyć obok siebie, mogły to i tamto, a tu nic, nuda, nawet
nawarczeć na kogo już nie będzie. Cóż, trzeba się rzeczywiście będzie
starać.
Tak, to wszystko prawda. U nas, własnie ze względu na zwierzęta, no i
ponieważ jest taka możliwość, zawsze ktoś jest w domu; teraz nawet na
wakacje wyjeżdżamy osobno, jedynie bliskie max kilkugodzinne wyjazdy razem,
więc jeśli cały dzień nikogo nie ma, może jednak rozważ drugiego psa. Może
być na początku nieco problemów, ale jedno jest ważne - weź szczeniaka, nie
dorosłego psa. U nas już kilka razy tak było. Uwierz, że będziesz miał
zajęcia dosyć, żeby tak bardzo nie cierpieć, a przede wszystkim zajmie Ci
czas, który mógłbyś przeznaczyć na zbytnie roztrząsanie...
Post by ACMM-033
Post by XL
Wzięcie sobie zwierzaka jest jak ślub - radość, miłość, ale i obowiązek i
odpowiedzialność za żywą istotę - na całe życie, nieważne, którego z nas.
Nie inaczej.
Postaram się tak jamnika traktować, by możliwie najmniej odczuł utratę
kundla...
Skoro jest jak mówisz, weź drugiego - jeżeli tylko dasz radę zając się
dwoma psami. Jamnik też odżyje po stracie towarzysza.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-27 23:40:59 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Post by ACMM-033
Jednakże jesteśmy istotami stadnymi. A ten drugi pies, jak nigdy tego chyba
nie robił, leży koło mojego, jakby wiedział, że to ostatnie chwile, że jego
Przyjaciel jest bardzo chory. Robię zdjęcia.
Po co? - Twoja pamięć wystarczy, i te zdjecia z okresu,kiedy był zdrowy.
Chwil traumatycznych nie powinno się utrwalać na zdjęciach. Dla własnego
dobra.
Zmniejszam w ten sposób poczucie straty. Tak nietypowo działam, bez tego
czułbym, że straciłem go znacznie wcześniej. Taki wybór mniejszego zła...
Może to i nielogiczne... W inny sposób boli, a zawsze można to skasować. A
niezrobionych utworzyć już nie...
Post by XL
Post by ACMM-033
Jamnik, na razie zdrowy, przez 2 lata i prawie 9 miesięcy, przez które jest
u nas, zapewne zżył się z moim i nagle będzie on sam. A nie bardzo będzie
jak być cały czas w domu - takie obowiązki domowników. Tak psy były razem,
mogły się położyć obok siebie, mogły to i tamto, a tu nic, nuda, nawet
nawarczeć na kogo już nie będzie. Cóż, trzeba się rzeczywiście będzie
starać.
Tak, to wszystko prawda. U nas, własnie ze względu na zwierzęta, no i
ponieważ jest taka możliwość, zawsze ktoś jest w domu; teraz nawet na
wakacje wyjeżdżamy osobno, jedynie bliskie max kilkugodzinne wyjazdy razem,
więc jeśli cały dzień nikogo nie ma, może jednak rozważ drugiego psa. Może
Aż cały to może nie, ale tak dziennie, to 2-4 godziny by wyszło.
Post by XL
być na początku nieco problemów, ale jedno jest ważne - weź szczeniaka, nie
dorosłego psa. U nas już kilka razy tak było. Uwierz, że będziesz miał
zajęcia dosyć, żeby tak bardzo nie cierpieć, a przede wszystkim zajmie Ci
czas, który mógłbyś przeznaczyć na zbytnie roztrząsanie...
No tak... tylko koszta... mniejsza o to, że na to leczenie poszedł
praktycznie cały niewielki zapas kasy. Rachunki, rachunki...
A małego stale bym porównywał z poprzednimi - tamtemu sterczały uszy, tamten
był kudłaty, tamten rudy, ten nasikał przy kuchni, a ten na dywan w pokoju,
tamten srał za telewizorem do 8 miesiąca (to akurat prawda - o nim gadamy),
jeszcze tamten tylko co pierwszy raz wszedł do domu, to od razu nasrał przy
wejściu do kuchni. Itede, itepe etcetera. Zachwycając się nowym
szczeniaczkiem, zgiąłbym się boleśnie pod wspomnieniem, że poprzedni
podobnie gryzł kapcie, a teraz go nie ma... a chciałbym mieć wszystkie psy
tego śwata i strata każdego była by przykra. Muszę się z tym oswoić. Na
razie żegnam się ze swoim psem m.in. robiąc mu zdjęcia, razem z jamnikiem,
czy osobno.
Post by XL
Post by ACMM-033
Postaram się tak jamnika traktować, by możliwie najmniej odczuł utratę
kundla...
Skoro jest jak mówisz, weź drugiego - jeżeli tylko dasz radę zając się
dwoma psami. Jamnik też odżyje po stracie towarzysza.
Na razie nie byłbym w stanie.
Jak teraz wracałem z wieczornego spaceru, to w windzie psy się pocałowały
(liz-liz po nosach), jakby na pożegnanie, bardzo rzadko im się zdarzało,
przynajmniej, jak nikt nie widział. Czasem zazdroszczę innym zwierzętom -
one nie traktują wszelkich związków tak hmm... emocjonalnie? materialnie?
abstrakcyjnie? No, nie roztrząsają, czy towarzysz miał rude kudły i kręcony
ogon, czy nie... Tylko pewnie kilka lat będę wyciągać m.in. z komputerów,
klawiatur (oraz miejsc, w których w ogóle bym się nie spodziewał)... kłaki
swojego rudzielca... i powrócą wspomnienia... bolesne wspomnienia. Skoro po
18 latach pewne wspomnienia nadal bolą?
To trzeba przeboleć i odżałować. Chyba tak...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-28 11:32:57 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
A małego stale bym porównywał z poprzednimi - tamtemu sterczały uszy, tamten
był kudłaty, tamten rudy, ten nasikał przy kuchni, a ten na dywan w pokoju,
tamten srał za telewizorem do 8 miesiąca (to akurat prawda - o nim gadamy),
jeszcze tamten tylko co pierwszy raz wszedł do domu, to od razu nasrał przy
wejściu do kuchni. Itede, itepe etcetera. Zachwycając się nowym
szczeniaczkiem, zgiąłbym się boleśnie pod wspomnieniem, że poprzedni
podobnie gryzł kapcie, a teraz go nie ma...
Nic z tych rzeczy, no moze tylko czasem. Nowy pies dostarcza tylu nowych
wrażeń i obowiązków i jest tak inny, że nie ma mowy o jakimś
traumatyzujacym rozpamiętywaniu i porównywaniu, a i czasu też na to nie
daje :-)
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-28 12:44:42 UTC
Permalink
Raw Message
U?ytkownik "XL" <***@gazeta.pl> napisa? w wiadomo?ci news:114k59v60twyk$.144c8spu54qn4$***@40tude.net...
(...)
Post by XL
Nic z tych rzeczy, no moze tylko czasem. Nowy pies dostarcza tylu nowych
wrażeń i obowiązków i jest tak inny, że nie ma mowy o jakimś
traumatyzujacym rozpamiętywaniu i porównywaniu, a i czasu też na to nie
daje :-)
Małgosiu - z pewnością tak. Ale, mało w tym momencie ode mnie zależy.
Ponadto, nie jest to kwestia wyłącznie finansowa.
Między poprzednim psem (a właściwie - psicą), a tym, co właśnie odchodzi,
było 4 lata z haczykiem. I to w zasadzie dlatego, że jeden z robotników
budowlanych, za darmo (no - powiedzmy, że za jedno piwo, postawiłem mu)
wcisnął mi pieska. Trochę się krępowałem, że jeszcze nie bardzo, ale teraz
sam bym siebie z tamtego czasu zapytał "Jak mogłeś?"
Czas pokaże.
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć,
kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you have a fast
link
and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-28 11:36:21 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Na razie nie byłbym w stanie.
Jak teraz wracałem z wieczornego spaceru, to w windzie psy się pocałowały
(liz-liz po nosach), jakby na pożegnanie, bardzo rzadko im się zdarzało,
przynajmniej, jak nikt nie widział.
Ano własnie. Moim się często zdarza, może po prostu nie zwracałeś na to aż
takiej uwagi, jak teraz.
Post by ACMM-033
Czasem zazdroszczę innym zwierzętom -
one nie traktują wszelkich związków tak hmm... emocjonalnie? materialnie?
abstrakcyjnie? No, nie roztrząsają, czy towarzysz miał rude kudły i kręcony
ogon, czy nie... Tylko pewnie kilka lat będę wyciągać m.in. z komputerów,
klawiatur (oraz miejsc, w których w ogóle bym się nie spodziewał)... kłaki
swojego rudzielca... i powrócą wspomnienia... bolesne wspomnienia. Skoro po
18 latach pewne wspomnienia nadal bolą?
Pewne bolą po 18 latach, ale raczej nie dotyczą psiaka sprzed lat - psiak
sprzed lat odpływa w sferę jedynie przyjemnych wspomnień. Przynajmniej tak
trzeba.
Post by ACMM-033
To trzeba przeboleć i odżałować. Chyba tak...
No. Tyle jest psów i ludzi do kochania :-)
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
XL
2014-10-28 11:28:32 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Jamnik też odżyje po stracie towarzysza.
U nas właśnie wzięcie szczeniaka było idealnym i natychmiastowo skutkującym
lekarstwem dla psa, który pozostał: szczeniak jest tak upier..., że dorosły
pies miał dużo zajęcia, zeby się uchronić od podgryzania itp, ale też wciaż
zajmował się szczeniakiem, najpierw siłą rzeczy (bo mały łaził za nim), a
potem z coraz większą przyjemnością prowadzając go wszędzie i zapoznając z
podwórkiem i jego "tajemnicami". Po krótkim czasie były nierozłączne :-)
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-28 17:25:12 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Noc grudniowa, dzień czerwcowy, wszystko mija...
Post by ACMM-033
Z archiwum, jako pewna kontynuacja i być może, co gorsza, początek
podsumowania...
Niestety, dzisiejsza (2014-10-27 poniedziałek) wizyta w lecznicy nie
pozostawia wątpliwości...
Dzień później - o 17:05 - dokonało się.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
...to mój własny post sprzed prawie 13 lat. Tu i
ówdzie coś skoryguję, poprawię, skomentuję, a na koniec, powiem, o co
chodzi.
Witam Wszystkich Grupowiczów !
Oto ja, Ercik, jestem po mamie jamniczce, ale niestety, nie znam swojego
tatusia...
Jestem przemiłym kundelkiem, o sierści koloru, jakiego jest moja mama,
mam ok. 6 tygodni.
4 tygodnie. Urodziłem się 16 stycznia, nie 4 jak początkowo zostało
przyjęte.
A teraz mam 13 lat, 10 miesięcy i 11 dni. Wiele wskazuje na to, że wieku
13 lat i 11 miesięcy już nie osiągnę...
Zobaczymy, czy Św. Franciszek zgodzi się dać dyspensę i pozostawić mnie
jeszcze jakiś czas tu na ziemi. Bo już Brama na Tęczowym Moście czeka...
Święty Franciszek nie dał dyspensy - przeprowadził mnie przez Tęczowy Most.
Jest mi tam dobrze, nic nie boli i już nie cierpię w chorobie.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Los chciał, że we wtorek z samiutkiego rana objąłem w posiadanie swoich
Państwa, a w moim imieniu pisze niżej podpisany.
Jak było na początku...
I los chciał, że także we wtorek opuściłem tychże Państwa...
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Dzisiaj byłem u przemiłego Pana Doktora, który mnie obejrzał, dał mi na
A dzisiaj mnie obejrzała Pani Doktor, Pan Doktor od USG zrobił mi badanie,
które praktycznie pozbawiło nadziei...
Post by ACMM-033
przepraszam za słowo, obrzygałem swojego Pana... Po kilku godzinach
... nie mogę jeść, mam sraczkę, rzygam... Dostałem od Pani Doktor cztery
zastrzyki, które mają mi przynieść ulgę... Może choć na parę dni zostanę
tu jeszcze i coś zacznę jeść, jeśli mi się to uda, to może się spróbuje to
jeszcze pociagnąć...?
Leczenie nie pomogło, gasłem w oczach, więc moi Państwo zdecydowali, że czas
otworzyć mi bramę Tęczowego Mostu.
Zanim wyszedłem w ostatnią drogę, mój Pan zrobił mi ostatnie zdjęcie przed
przychodnią, z Mamą i moim przyjacielem, Kretem.
Przed spacerem dokładnie, pardon le mot, obsrałem koc na którym leżałem i
teraz się pierze, narobiłem też na dywanik przed łazienką i mój Pan to
sprzątnął. Bardzo nie chciałem tego robić, ale byłem już tak chory, że
właściwie, to się "samo" zrobiło. To była moja ostatnia kupka w życiu. Przy
otwieraniu bramy do TM popuściłem troszkę sisiów, też po raz ostatni...
A później było mi już tylko dobrze i przestałem cierpieć.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
zapiszczałem jednak pod drzwiami jego pokoju, a jak otworzył, to
zobaczył, że już ze mną wszystko w porzadku, ogonkiem macham, chcę się
bawić, z czego się bardzo, ale to bardzo ucieszył ;-))
Niestety, już tylko pożegnalnie, machnę ogonkiem, choć jak się poczuję
lepiej, to i szczeknę parę razy. Ale już tak ochryple, nie mam siły...
Już nawet szczekać nie miałem siły, jedynie mogłem zrobić parę kroków. Teraz
natomiast biegam po drugiej stronie TM.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Teraz są już aparaty cyfrowe dobrej jakości. Najwcześniejsze zdjęcia są, jak
miałem pół roku... Jeśli jeszcze są.
Będzie problem - mojemu panu padły dwa dyski... Wygrzebie się, co jest.
Post by ACMM-033
Serdecznie Was pozdrawiam, przepraszam, że tak bezładnie piszę, ale
jeszcze jestem taki malutki !
Ercik, pół-jamniorek.
Okazałem się tylko z koloru podobny do jamiorka.
Jestem już prawie 13-letnim, starym psem. Choć jeszcze mam się dobrze, to
już niestety, pojawiają się sprawy, które zwiastują to najgorsze.
Pod ogonkiem pojawiły mi się narośla nowotworowe, a mój Przyjaciel, jamnik
Kret (takie ma imię, jest z nami od lutego 2012 roku), stale mnie TAM
liże..., jeszcze nie widać ich tak bardzo, ale dziś mnie badał Pan Doktór,
który znalazł jeszcze parę innych guzków. Rano idziemy na badania krwi, aby
stwierdzić, czy mój stan zdrowia pozwala na operację.
Czekają mnie teraz badania, morfologia i biochemia, potem preświetlenie,
może wyzdrowieję?
Dzisiejsze badania są bardzo złe... tak złe, że chyba szybko przejdę za
Tęczowy Most, aby nie cierpieć w chorobie...
Już tam jestem... I nie cierpię. Ale moim Państwu jest bardzo smutno,
tęsknią za mną. Ja też na nich tu czekam.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
*******
A teraz parę słów ode mnie.
Nigdy bym nie przypuszczał, że to tak się stanie...
Nie byłem jeszcze gotów na wzięcie psiaka, cóż, jeszcze nie zeszło ze
mnie to sprzed 4 lat...
A tu raptem - weźmiesz pieska ? Hm... nie bardzo się dalo nie wziąć.
Z początku nie spodziewałem się, że można mieć następnego psa i pokochać
go, toteż chciałem mu znaleźć nowy dom, gdzie będzie kochany. Nawet
Następnego dnia już był cały nasz.
I dotąd jest... Ale już niedługo... Dostał glukozę, jak poczuje się lepiej
i zacznie jeść (i nie zwracać tego), to spróbujemy go pociągnąć. Jeśli to
nic nie da, to sprawa jest jasna - Tęczowy Most już czeka.
Doczekał się.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Jak już wspomniałem, najwcześniejsze zdjęcia mam zrobione, jak miał pół
roku.
Na koncie mam też sporo innych fotek, ale leżą na dysku, który padł mi był i
czeka mnie odzysk danych... Choćby samych fotek, bo multimedia jakoś sobie
na nowo zorganizuję. Nie było by problemu, gdyby nie to, że nierzetelny
sprzedawca z Allegro, nie przysłał mi zamówionego dysku, nie miałem gdzie
przenieść danych, aż dysk ostatecznie odfrunął w niebyt.
Na razie robię fotki, póki jeszcze można. Już tak mało czasu zostało... :'(
Ostatnia przed przychodnią fotka, na 11 minut przed punktem bez odwrotu.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Nie wiem, jak długo jeszcze razem. Będziemy starać się utrzymać psa w dobrej
formie jak najdłużej, może nie będzie przerzutów i zabieg operacyjny będzie
pomocny, uda się?
Dokonało się, dni są policzone...
Teraz nowe odliczanie, do ponownego spotkania za TM.
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
A co jamnik powie, cobybyłogdyby?
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
Niepokoi się, poszczekuje. On też chyba musi to przeżałować. Z wrażenia
zapewne, aż sraczki dostał...
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć, kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you
have a fast link and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
ACMM-033
2014-10-28 19:09:46 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Czy będę w stanie wziąć kolejnego psa?...?
Na razie nie... nie tylko z powodu cienizny finansowej...
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
Post by ACMM-033
A co jamnik powie, cobybyłogdyby?
I o niego się martwię. Nagle zostanie sam jeden, bez towarzysza...
Niepokoi się, poszczekuje. On też chyba musi to przeżałować. Z wrażenia
zapewne, aż sraczki dostał...
Ale teraz jest na razie cicho. Śpi zgnębiony wrażeniami.
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć, kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you
have a fast link and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
XL
2014-10-28 20:54:11 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
A później było mi już tylko dobrze i przestałem cierpieć.
Koniecznie przeczytaj:
http://lektury-on-line.strefa.pl/lektury3/akademia_pana_kleksa/6.htm
I... do serca przytul jamnika.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-10-28 22:19:02 UTC
Permalink
Raw Message
Post by XL
Post by ACMM-033
A później było mi już tylko dobrze i przestałem cierpieć.
http://lektury-on-line.strefa.pl/lektury3/akademia_pana_kleksa/6.htm
I... do serca przytul jamnika.
Doszedłem do połowy. Jeszcze za wcześnie na całość... To jeszcze zbyt
świeże... Linka zapiszę w archiwum...
Może niebawem... THX.
--
Biorę udział w projekcie SamKnows, jeśli masz szybkie łacze i chcesz
dołączyć, kliknij obok... I participate in the SamKnows project, if you
have a fast link and want to join, click beside... https://www.samknows.eu
Loading...