Discussion:
Po co weglowodany w karmie dla miesozercow
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Tomasz
2014-03-06 08:43:31 UTC
Permalink
Raw Message
W suchej karmie dla psa widze w skladzie:
Mieso i produkty pochodzenia zwierzecego,
zboża,
produkty pochodzenia roslinnego,
warzywa itp.
Co robia zboża i warzywa dla typowych miesożercow jakimi sa psy?

"Fizjologia psa nie różni się niczym od fizjologii wilka, ma on te same
potrzeby pokarmowe, co jego drapieżny dziki kuzyn, którego dieta to prawie
wyłącznie białko i tłuszcz. Współczesne psy wszystkich ras są nie tylko
zdolne do jedzenia takiego samego pokarmu jak wilki, ale wręcz wymagają
takiej diety dla zachowania dobrego zdrowia."

Przeciez w mięsie są wszystkie aminokwasy potrzebne do zycia.
Czy moze mi ktos wyjasnic o co tu chodzi z tymi zbożami i warzywami dla psów
i kotów?

--
Tomasz
Stokrotka
2014-03-06 09:30:19 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
"Fizjologia psa nie różni się niczym od fizjologii wilka,
To jest nieprawda. Ta zależy od rasy. Pewne rasy np dogi są z człowiekiem
związane od dawien dawna, a inne np owczerki dopiero co zostały wykradzione
z lasu i te psy do tego lasu tęsknią.
Od razu wiadomo, że te z lasu są bardziej mięsożerne niż te dłużej z
człowiekiem egzystujące.
Ale samo mięso nawet dla owczarka to nie jest idealna dieta. Psu niezbędne
są mikroelementy i witaminy, a w domu nie ma on swobodnego dostępu do zioła
z lasu itp. Pokarmy roślinne zapewniają mu to.
--
http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy GdakMini1_08
i program dietetyczny Ananas1_3d
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Tomasz
2014-03-06 09:47:41 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Stokrotka
Ale samo mięso nawet dla owczarka to nie jest idealna dieta. Psu niezbędne
są mikroelementy i witaminy, a w domu nie ma on swobodnego dostępu do
zioła z lasu itp. Pokarmy roślinne zapewniają mu to.
No wlasnie w miesie zwierzat są i mikroelemeny i witaminy.
Moje psy biegaja luzem po dzialce od kilkunastu lat i trawe jedza nie po to
aby ja strawic a wrecz odwrotnie aby przeczyscic zoladek kiedy sa chore i
wydalaja taki nieprzetrawiony wiecheć trawy. Nigdy nie zaobserwowalem aby
psy jadly jakies ziółka czy inne rosliny chociaz mam tego w ogrodku pelno.
Kiedy maja problemy zoladkowe wybieraja bardzo starannie zawsze ten sam
gatunek trawy (cieniutkie, wysokie, suche, niesoczyste liscie), ktora jest
absolutnie niestrawna.
--
Tomasz
Andrzej Lawa
2014-03-06 09:43:48 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Czy moze mi ktos wyjasnic o co tu chodzi z tymi zbożami i warzywami dla
psów i kotów?
Wyobraź sobie kota czy psa polującego w naturze.

Upolował np. mysz. Zjada ją. Myślisz, że patroszy i wnętrzności usuwa?
Czy może zjada jak leci razem z zawartością tych wnętrzności?
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Tomasz
2014-03-06 09:54:18 UTC
Permalink
Raw Message
Upolował np. mysz. Zjada ją. Myślisz, że patroszy i wnętrzności usuwa? Czy
może zjada jak leci razem z zawartością tych wnętrzności?
Mam akurat 7 kotow zyjacych na wolnosci i moje koty opanowaly ciekawa
technike chirurgiczna.
Zjadaja mysz w taki sposob ze zostawiaja tylko pieknie wypreparowany
woreczek zolciowy.
Rano gdy wstaje musze bardzo uwazac zeby nie rozdeptac kilku woreczkow
zolciowych lezacych pod drzwiami mojego pokoju.
--
Tomasz
Andrzej Lawa
2014-03-06 12:05:06 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Mam akurat 7 kotow zyjacych na wolnosci i moje koty opanowaly ciekawa
technike chirurgiczna.
Zjadaja mysz w taki sposob ze zostawiaja tylko pieknie wypreparowany
woreczek zolciowy.
Rano gdy wstaje musze bardzo uwazac zeby nie rozdeptac kilku woreczkow
zolciowych lezacych pod drzwiami mojego pokoju.
Wiesz, woreczek żółciowy nie zawiera pokarmu zwierzęcia.

Koty wcinają żołądek razem z treścią.

Będziesz karmił samym mięsem (tzn. mięśniami) - i zwierzęciu zacznie
brakować witamin.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Tomasz
2014-04-10 19:11:31 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Będziesz karmił samym mięsem (tzn. mięśniami) - i zwierzęciu zacznie
brakować witamin.
Może nie samymi mięśniami a białkiem zwierzecym.
W białku zwierzęcym są przecież wszystkie witaminy potrzebne do zycia i nie
powiesz mi ze wilk je cebule i cytryny zeby sobie uzupelnic witaminy.
Ja moim zwierzakom daje oprocz róznego rodzaju białka zwierzecego równiez
jajka a tam na pewno jest wszysto co jest potrzebne do zycia.
Ja właśnie chce zywic swoje zwierzeta karmą naturalną i stąd było moje
pytanie na grupie.
--
Tomasz
Arkadiusz Dymek
2014-04-10 20:47:33 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Post by Andrzej Lawa
Będziesz karmił samym mięsem (tzn. mięśniami) - i zwierzęciu zacznie
brakować witamin.
Może nie samymi mięśniami a białkiem zwierzecym.
W białku zwierzęcym są przecież wszystkie witaminy potrzebne do zycia i
nie powiesz mi ze wilk je cebule i cytryny zeby sobie uzupelnic witaminy.
Ja moim zwierzakom daje oprocz róznego rodzaju białka zwierzecego
równiez jajka a tam na pewno jest wszysto co jest potrzebne do zycia.
Ja właśnie chce zywic swoje zwierzeta karmą naturalną i stąd było moje
pytanie na grupie.
Wejdź sobie na forum barfny świat (http://www.barfnyswiat.org) i tam
dowiesz się wszystkiego. Bywalcy trochę moim zdaniem przesadzają z
aptekarskim podejściem, ale teorię poznasz.
A co do wilka - cytryny może nie je, ale je zające i sarny z ich
żołądkami, w których coś tam zielonego się znajdzie. Stąd i psom trzeba
czasem dorzucić jakąś marchewkę i inną roślinność. No i nie zapominać o
wapnie z kości i podrobach - w mięśniach wielu potrzebnych substancji
nie uświadczysz (a przynajmniej w wystarczających ilościach).

Pozdrawiam,
Arkadesh
Andrzej Lawa
2014-04-11 06:41:05 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Może nie samymi mięśniami a białkiem zwierzecym.
Mało.
Post by Tomasz
W białku zwierzęcym są przecież wszystkie witaminy potrzebne do zycia i
Nieprawda.
Post by Tomasz
nie powiesz mi ze wilk je cebule i cytryny zeby sobie uzupelnic witaminy.
Cytryny to może nie ten klimat, ale cebulę owszem, jeśli upoluje
zwierzaczka który ową cebulę właśnie trawi.
Post by Tomasz
Ja moim zwierzakom daje oprocz róznego rodzaju białka zwierzecego
równiez jajka a tam na pewno jest wszysto co jest potrzebne do zycia.
Znaczy się uważasz się za mądrzejszego od weterynarzy i biologów?
Post by Tomasz
Ja właśnie chce zywic swoje zwierzeta karmą naturalną i stąd było moje
pytanie na grupie.
Jak ci już tłumaczyłem i co teraz tlumaczy ci też Arkadiusz - naturalna
karma obejmuje także treść żołądka roślinożerców będących łupem
drapieżników. A także kości i parę innych detali. Węglowodany, wapień -
to niezbędne!
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-04-11 07:45:49 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Znaczy się uważasz się za mądrzejszego od weterynarzy i biologów?
Weterynarze i naukowcy są na garnuszku producentów karmy, tak jak
lekarze są na garnuszku producentów leków.

A prawda jest taka, że psy karmione wyłącznie sztucznymi karmami żyją
najczęściej krócej i mówię to nie z danych statystycznych tylko, z
obserwacji życia, miałem kilka przykładów porównawczych. Różnice w
długości życia wynosiły niekiedy nawet ponad 5 lat. Natomiast
uzupełnienie naturalnego jedzenia sztucznym to tak, chociaż brakujące w
samym mięsie składniki potrzebne dla życia można uzupełniać, nie tylko
dając karmę, znałem psy które bardzo chętnie jadły marchew.
--
Piotr Ratyński
Tomasz
2014-07-02 18:31:39 UTC
Permalink
Raw Message
Weterynarze i naukowcy są na garnuszku producentów karmy, tak jak lekarze
są na garnuszku producentów leków.
A prawda jest taka, że psy karmione wyłącznie sztucznymi karmami żyją
najczęściej krócej.
Masz swieta racje, sztuczna karma jest dobra tylko dla producentow karmy.
Przeciez psy czy wilki nie zyja od 30 lat kiedy to zaczeto propagowac
sztuczna karme.
Przez dziesiatki tysiecy lat jadly naturalny pokarm i sztuczne tabletki
nigdy nie dorownaja pokarmowi naturalnemu. Nie jestem w stanie zrozumiec ze
ludzie tak daja sie nabierac na reklamy biznesu, zarowno karmy jak i
farmaceutykow i jeszcze sa swiecie przekonani ze czynia dobrze. A to tylko
biznes!

--
Tomasz
Andrzej Lawa
2014-07-02 19:07:23 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Przez dziesiatki tysiecy lat jadly naturalny pokarm i sztuczne tabletki
nigdy nie dorownaja pokarmowi naturalnemu. Nie jestem w stanie zrozumiec
Jasne. Sztuczne jedzenie jest pozbawione tak podstawowych składników,
jak tasiemce, glisty czy inne takie fajne dodatki ;->
Post by Tomasz
ze ludzie tak daja sie nabierac na reklamy biznesu, zarowno karmy jak i
farmaceutykow i jeszcze sa swiecie przekonani ze czynia dobrze. A to
tylko biznes!
Och, ci co bezmyślnie nabierają się na reklamy syntetyków są równie
naiwni jak ci, co bezmyślnie nabierają się na reklamy "żywności
organicznej" - żywność "organiczna" to obecnie jeden z lepszych szwindli
do dojenia frajerów.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-03 07:55:21 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Jasne. Sztuczne jedzenie jest pozbawione tak podstawowych składników,
jak tasiemce, glisty czy inne takie fajne dodatki ;->
Chciałem napisać tylko dwa słowa: *Ło Boże*, ale dodam jeszcze, że
tasiemce i glisty to też zwierzaki.
--
Piotr Ratyński
collie
2014-07-03 11:18:02 UTC
Permalink
Raw Message
Jasne. Sztuczne jedzenie jest pozbawione tak podstawowych składników, jak
tasiemce, glisty czy inne takie fajne dodatki ;->
Lepsze to, niż suche "kozie bobki", zawierające wszystko, prócz mięsa.
Och, ci co bezmyślnie nabierają się na reklamy syntetyków są równie naiwni jak ci,
co bezmyślnie nabierają się na reklamy "żywności organicznej" - żywność
"organiczna" to obecnie jeden z lepszych szwindli do dojenia frajerów.
Po prostu nie rozumiesz, czym jest żywność naturalna dla zwierząt, niezależnie
od tego, czy to jest pies, kot, krowa, świnia, czy kura.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-03 17:14:20 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Jasne. Sztuczne jedzenie jest pozbawione tak podstawowych składników, jak
tasiemce, glisty czy inne takie fajne dodatki ;->
Lepsze to, niż suche "kozie bobki", zawierające wszystko, prócz mięsa.
Po pierwsze: to "mięso" co kupujesz w supermarkecie też nie jest
naturalne i pełne różnych "interesujących" dodatków.

Po drugie: nie jest ważne, czy to mięso czy chrupki - ważne, żeby
zawierało wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach. Może
być nawet całkowity syntetyk - to naprawdę nie ma znaczenia, bo w
układzie pokarmowym i tak wszystko jest rozmontowywane.
Post by collie
Och, ci co bezmyślnie nabierają się na reklamy syntetyków są równie naiwni jak ci,
co bezmyślnie nabierają się na reklamy "żywności organicznej" - żywność
"organiczna" to obecnie jeden z lepszych szwindli do dojenia frajerów.
Po prostu nie rozumiesz, czym jest żywność naturalna dla zwierząt, niezależnie
od tego, czy to jest pies, kot, krowa, świnia, czy kura.
Ależ rozumiem. To ty padasz ofiarą religii "żywność organiczna".

Jedną moją koteczkę niedawno szlag trafił przez tę twoją "zawsze
najlepszą" naturalną żywność (gryzonie) - mimo odrobaczania niecałe dwa
miesiące wcześniej sekcja wykazała jelita dosłowne zapchane tasiemcami i
ślady w płucach.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-03 21:19:20 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Po pierwsze: to "mięso" co kupujesz w supermarkecie też nie jest
naturalne i pełne różnych "interesujących" dodatków.
I co, z tego powodu jesz granulki zawierające syntetyczne badziewie
pomieszane z padliną? Jak nie, to dlaczego zmuszasz do tego swoje zwierzęta?
Post by Andrzej Lawa
Po drugie: nie jest ważne, czy to mięso czy chrupki - ważne, żeby
zawierało wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach. Może
być nawet całkowity syntetyk - to naprawdę nie ma znaczenia, bo w
układzie pokarmowym i tak wszystko jest rozmontowywane.
Pod warunkiem, że układ pokarmowy jest wstanie paskudztwo rozmontować.
Pewnie jednak sam też żywisz się syntetykami, bo tylko mózg który
otrzymał "wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach",
może wymyślić takie "mądrości".
Post by Andrzej Lawa
Jedną moją koteczkę niedawno szlag trafił przez tę twoją "zawsze
najlepszą" naturalną żywność (gryzonie) - mimo odrobaczania niecałe dwa
miesiące wcześniej sekcja wykazała jelita dosłowne zapchane tasiemcami i
ślady w płucach.
Jedna kotka która miała tasiemce, to jest dowód na to, że sztuczne
żarcie jest lepsze od naturalnego? :-D
Koło mojego warsztatu żyje zgraja kotów, które jedzenie od ludzi dostają
tylko w zimie (sztuczne też), a całą pozostałą część roku jedzą to co
złapią. Nikt ich nie odrobacza i nie robi im sekcji, jedne zdychają,
inne się rodzą, a zgraja jako całość od wielu lat ma się dobrze. Czasem
jest ich więcej, czasem mniej, ale nigdy nie było zagrożenia, że te koty
szlag trafi całkowicie. A już na pewno nie z powodu jedzenia gryzoni i
ptaków, zresztą wygląd i kondycja tych kotów latem poprawia się znacznie.
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-04 06:55:23 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Po pierwsze: to "mięso" co kupujesz w supermarkecie też nie jest
naturalne i pełne różnych "interesujących" dodatków.
I co, z tego powodu jesz granulki zawierające syntetyczne badziewie
pomieszane z padliną? Jak nie, to dlaczego zmuszasz do tego swoje zwierzęta?
Ja nie jem mięsa.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Po drugie: nie jest ważne, czy to mięso czy chrupki - ważne, żeby
zawierało wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach. Może
być nawet całkowity syntetyk - to naprawdę nie ma znaczenia, bo w
układzie pokarmowym i tak wszystko jest rozmontowywane.
Pod warunkiem, że układ pokarmowy jest wstanie paskudztwo rozmontować.
Znacznie lepiej niż pseudo-mięso z wysoką zwartością konserwantów.
Post by Piotr Ratyński
Pewnie jednak sam też żywisz się syntetykami, bo tylko mózg który
otrzymał "wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach",
może wymyślić takie "mądrości".
Ty musiałeś się nażreć takiego naturalnego z dodatkami i masz teraz
robale w mózgu.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Jedną moją koteczkę niedawno szlag trafił przez tę twoją "zawsze
najlepszą" naturalną żywność (gryzonie) - mimo odrobaczania niecałe dwa
miesiące wcześniej sekcja wykazała jelita dosłowne zapchane tasiemcami i
ślady w płucach.
Jedna kotka która miała tasiemce, to jest dowód na to, że sztuczne
żarcie jest lepsze od naturalnego? :-D
Zdefiniuj "lepsze".

Poza tym nigdzie nie napisałem, że syntetyk jest zawsze lepszy od
każdego mięsa.

Ja tylko obalam teorię "syntetyk - zawsze zły; naturalne mięso - zawsze
dobre".

Pewnie, jeśli miałbym hodowlę czystych, niezarobaczonych myszek to takie
coś pewnie byłoby dla kotów najlepsze - chociażby dlatego, że takie
jedzenie byłoby bardziej... interaktywne ;)
Post by Piotr Ratyński
Koło mojego warsztatu żyje zgraja kotów, które jedzenie od ludzi dostają
tylko w zimie (sztuczne też), a całą pozostałą część roku jedzą to co
złapią. Nikt ich nie odrobacza i nie robi im sekcji, jedne zdychają,
inne się rodzą, a zgraja jako całość od wielu lat ma się dobrze. Czasem
jest ich więcej, czasem mniej, ale nigdy nie było zagrożenia, że te koty
szlag trafi całkowicie. A już na pewno nie z powodu jedzenia gryzoni i
ptaków, zresztą wygląd i kondycja tych kotów latem poprawia się znacznie.
To jest grupa dyskusyjna bardziej dla ludzi traktujących zwierzęta
indywidualistycznie - a nie dla hodowców, których interesuje tylko
statystyka.

Dla ciebie może nie ma znaczenia, jak się czuje i czy w ogóle żyje dany
np. pies. Byleby stan liczbowy się mniej-więcej zgadzał. Reszta
nieważna. Ale tutaj będzie to podejście mocno... nietypowe (delikatnie
mówiąc).
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-04 07:43:26 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
I co, z tego powodu jesz granulki zawierające syntetyczne badziewie
pomieszane z padliną? Jak nie, to dlaczego zmuszasz do tego swoje zwierzęta?
Ja nie jem mięsa.
To wszystko tłumaczy.
Post by Andrzej Lawa
Ty musiałeś się nażreć takiego naturalnego z dodatkami i masz teraz
robale w mózgu.
:-D
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Jedna kotka która miała tasiemce, to jest dowód na to, że sztuczne
żarcie jest lepsze od naturalnego? :-D
Zdefiniuj "lepsze".
No od sztucznego kotki nie zdychają z powodu tasiemczycy.
Post by Andrzej Lawa
Poza tym nigdzie nie napisałem, że syntetyk jest zawsze lepszy od
każdego mięsa.
A jaki w takim razie jest sens tego co piszesz?
Post by Andrzej Lawa
Ja tylko obalam teorię "syntetyk - zawsze zły; naturalne mięso - zawsze
dobre".
No przecież to jest oczywiste, że taka teoria to bzdura, złe jest tylko
dawanie syntetyka _zamiast_ mięsa.
Post by Andrzej Lawa
Pewnie, jeśli miałbym hodowlę czystych, niezarobaczonych myszek to takie
coś pewnie byłoby dla kotów najlepsze - chociażby dlatego, że takie
jedzenie byłoby bardziej... interaktywne ;)
Taa... te miliony lat ewolucji to jest jakiś błąd, dopiero człowiek może
to poprawić i wyhodować ideał. :)
Post by Andrzej Lawa
To jest grupa dyskusyjna bardziej dla ludzi traktujących zwierzęta
indywidualistycznie - a nie dla hodowców, których interesuje tylko
statystyka.
Tych kotów nikt nie hoduje i tu właśnie chodziło statystykę, która w tym
wypadku mówi, ze tasiemce to nie jest coś przypisane do jedzenia
naturalnego, bo inaczej to te koty nie miały by szans na przeżycie.
Post by Andrzej Lawa
Dla ciebie może nie ma znaczenia, jak się czuje i czy w ogóle żyje dany
np. pies. Byleby stan liczbowy się mniej-więcej zgadzał. Reszta
nieważna. Ale tutaj będzie to podejście mocno... nietypowe (delikatnie
mówiąc).
Wyciągasz wnioski i budujesz teorie spiskową według tego co byś chciał,
żeby było, ale to z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-04 19:24:45 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
I co, z tego powodu jesz granulki zawierające syntetyczne badziewie
pomieszane z padliną? Jak nie, to dlaczego zmuszasz do tego swoje zwierzęta?
Ja nie jem mięsa.
To wszystko tłumaczy.
A niby co takiego?
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ty musiałeś się nażreć takiego naturalnego z dodatkami i masz teraz
robale w mózgu.
:-D
Lub początki gąbczastego zwyrodnienia mózgu. Objawy masz.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Jedna kotka która miała tasiemce, to jest dowód na to, że sztuczne
żarcie jest lepsze od naturalnego? :-D
Zdefiniuj "lepsze".
No od sztucznego kotki nie zdychają z powodu tasiemczycy.
Same plusy.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Poza tym nigdzie nie napisałem, że syntetyk jest zawsze lepszy od
każdego mięsa.
A jaki w takim razie jest sens tego co piszesz?
Patrz niżej.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ja tylko obalam teorię "syntetyk - zawsze zły; naturalne mięso - zawsze
dobre".
No przecież to jest oczywiste, że taka teoria to bzdura, złe jest tylko
dawanie syntetyka _zamiast_ mięsa.
Skoro, jak sam wyżej przyznałeś, nie każde mięso jest dobre i nie każdy
syntetyk jest zły, to w czym problem z podawaniem DOBRYCH chrupków
zamiast ryzykownego mięsa? Tylko dlatego, że nazwa nie pasuje?
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Pewnie, jeśli miałbym hodowlę czystych, niezarobaczonych myszek to takie
coś pewnie byłoby dla kotów najlepsze - chociażby dlatego, że takie
jedzenie byłoby bardziej... interaktywne ;)
Taa... te miliony lat ewolucji to jest jakiś błąd, dopiero człowiek może
to poprawić i wyhodować ideał. :)
Ewolucja to proces stochastyczny - nie ma kierunku, celu ani
inteligencji. Wyraźnie widać u ciebie ostro przebijające się nuty
kreacjonizmu.

I oczywiście - w toku ewolucji powstało mnóstwo błędów. Część z nich
zniknęła dzięki temu, że nosicieli błędów odpowiednio szybko szlag
trafił, część tkwi nadal. Chociażby zgubienie przez koty genu do
produkcji tauryny. Swoją drogą niektóre psy też mają z tym problem.
Ludziom za to zepsuł się gen odpowiedzialny (docelowo) za produkcję
witaminy C.

Z punktu widzenia przetrwania (tak indywidualnego jak i gatunkowego) to
są wady. Nie dość poważne, żeby wyniszczyć gatunek, ale wystarczające by
skomplikować jego przetrwanie.

No i rzeczywiście człowiek może wiele rzeczy w naturze poprawić. Gdyby
pozostawić sprawy całkowicie naturze miałbyś wiele szczęścia dożywając
chociażby 30 lat. A to mniej niż udokumentowany koci rekord - 38 lat.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
To jest grupa dyskusyjna bardziej dla ludzi traktujących zwierzęta
indywidualistycznie - a nie dla hodowców, których interesuje tylko
statystyka.
Tych kotów nikt nie hoduje i tu właśnie chodziło statystykę, która w tym
wypadku mówi, ze tasiemce to nie jest coś przypisane do jedzenia
naturalnego, bo inaczej to te koty nie miały by szans na przeżycie.
Jedzenie mięsa niektórym strasznie szkodzi na mózg...

Primo: nie pisałem, że ktoś te koty hoduje tylko że ty masz podejście
masowego hodowcy, dla którego liczy się liczebność stada a nie
indywidualne życie.

Secundo: owszem, tasiemce są przypisane do żywności naturalnej bo tylko
w niej występują. Jasne, że nie każdy kot z ich powodu życie straci, ale
część zawsze wyrobi tę statystykę.

Tertio: moja koteczka 3 lata przeżyła. Gdyby nie była wysterylizowana
byłoby to dość czasu na sporą liczbę kociąt, które by ją więcej jak
zastąpiły (przynajmniej liczebnie). Notabene 3 lata na kota dzikiego to
bardzo dużo. Także przez pasożyty. A kocie stadko ma duże szanse na
przeżycie nawet jeśli co roku więcej jak połowa zginie.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Dla ciebie może nie ma znaczenia, jak się czuje i czy w ogóle żyje dany
np. pies. Byleby stan liczbowy się mniej-więcej zgadzał. Reszta
nieważna. Ale tutaj będzie to podejście mocno... nietypowe (delikatnie
mówiąc).
Wyciągasz wnioski i budujesz teorie spiskową według tego co byś chciał,
żeby było, ale to z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
Spiskową? Sam przyznałeś, że dla ciebie wyznacznikiem zdrowia jest
pogłowie. Że tam parę przedwcześnie skonało w międzyczasie z powodu
pasożytów? Ilość się liczy!
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-05 13:59:40 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Skoro, jak sam wyżej przyznałeś, nie każde mięso jest dobre i nie
każdy syntetyk jest zły, to w czym problem z podawaniem DOBRYCH
chrupków zamiast ryzykownego mięsa? Tylko dlatego, że nazwa nie
pasuje?
Moim zdaniem tok Twego rozumowania jest tak prymitywny, że
dyskutowanie z nim jest bez sensu, dlatego odniosę do powyższego, pisząc
podobny absurd:
Nie każda trawa jest dobra i nie każde trociny są złe, to w czym problem
z podawaniem krowie DOBRYCH trocin zamiast ryzykownej trawy, po dodaniu
do nich syntetycznych składników w odpowiednich proporcjach?
Post by Andrzej Lawa
Tertio: moja koteczka 3 lata przeżyła. Gdyby nie była wysterylizowana
byłoby to dość czasu na sporą liczbę kociąt, które by ją więcej jak
zastąpiły (przynajmniej liczebnie). Notabene 3 lata na kota dzikiego
to bardzo dużo. Także przez pasożyty. A kocie stadko ma duże szanse
na przeżycie nawet jeśli co roku więcej jak połowa zginie.
To, że Twoja kotka przeżyła tylko 3 lata i że była wysterylizowana, to
świadczy jedynie o tym, że byleś kiepskim właścicielem, a nie o tym, że
mięso szkodzi kotom. A jeżeli chodzi o to półdzikie kocie stadko to co
roku ginie tam co najmniej tak na oko 80 % nowo narodzonych kotków, ale
te co przeżyją pierwszy rok, to potem znam z widzenie często więcej niż
10 lat.

I to by było tyle, bo próba dyskutowania z resztą niedorzecznych wypocin
(szczególnie tych o ewolucji) nie ma sensu ze względu na ich poziom.
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-05 15:13:24 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Skoro, jak sam wyżej przyznałeś, nie każde mięso jest dobre i nie
każdy syntetyk jest zły, to w czym problem z podawaniem DOBRYCH
chrupków zamiast ryzykownego mięsa? Tylko dlatego, że nazwa nie
pasuje?
Moim zdaniem tok Twego rozumowania jest tak prymitywny, że
dyskutowanie z nim jest bez sensu, dlatego odniosę do powyższego, pisząc
Nie każda trawa jest dobra i nie każde trociny są złe, to w czym problem
z podawaniem krowie DOBRYCH trocin zamiast ryzykownej trawy, po dodaniu
do nich syntetycznych składników w odpowiednich proporcjach?
Twoja mocno kaleka analogia dowodzi tylko głębi twojej ignorancji, skoro
twierdzisz że trociny i trawa mają takie same składniki odżywcze.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Tertio: moja koteczka 3 lata przeżyła. Gdyby nie była wysterylizowana
byłoby to dość czasu na sporą liczbę kociąt, które by ją więcej jak
zastąpiły (przynajmniej liczebnie). Notabene 3 lata na kota dzikiego
to bardzo dużo. Także przez pasożyty. A kocie stadko ma duże szanse
na przeżycie nawet jeśli co roku więcej jak połowa zginie.
To, że Twoja kotka przeżyła tylko 3 lata i że była wysterylizowana, to
świadczy jedynie o tym, że byleś kiepskim właścicielem, a nie o tym, że
mięso szkodzi kotom.
No tak, bo tasiemce w takim naturalnym, dzikim mięsku to samo zdrowie.
Post by Piotr Ratyński
A jeżeli chodzi o to półdzikie kocie stadko to co
roku ginie tam co najmniej tak na oko 80 % nowo narodzonych kotków, ale
te co przeżyją pierwszy rok, to potem znam z widzenie często więcej niż
10 lat.
Już ci uwierzę. Jak tylko kupisz ode mnie most brookliński.
Post by Piotr Ratyński
I to by było tyle, bo próba dyskutowania z resztą niedorzecznych wypocin
(szczególnie tych o ewolucji) nie ma sensu ze względu na ich poziom.
No tak, trafiłem na Tarczę Wiary... Cóż, wiem że dyskusja z fundziackimi
oszołomami jest z reguły niemożliwa, ale próbuję...
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-05 15:45:39 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Twoja mocno kaleka analogia dowodzi tylko głębi twojej ignorancji, skoro
twierdzisz że trociny i trawa mają takie same składniki odżywcze.
Masz takie samo pojecie jak i o mięsie, otóż właśnie, że mają podobne,
tylko, że krowa w tej postaci jak są w trocinach w większości ich nie
trawi, podobnie jak kot czy pies nie trawi większości składników w tej
postaci w jakiej są w sztucznej karmie. Porównywanie wartości odżywczej
mięsa do jakiś chrupków to zwyczajna marketingowa kpina z ludzkiej
inteligencji, podobnie jak porównywanie kotleta ze świni do kotleta z
soi. Jeszcze żaden zielskojad mi nie wytłumaczył dlaczego marketoidzi
nazwali to coś z soi kotletem?
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-05 16:17:34 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Twoja mocno kaleka analogia dowodzi tylko głębi twojej ignorancji, skoro
twierdzisz że trociny i trawa mają takie same składniki odżywcze.
Masz takie samo pojecie jak i o mięsie, otóż właśnie, że mają podobne,
Czyżby język polski nie był dla ciebie pierwszym językiem? I dlatego nie
wiesz, że słowo "podobne" ma inne znaczenie niż "takie same"?
Post by Piotr Ratyński
tylko, że krowa w tej postaci jak są w trocinach w większości ich nie
trawi, podobnie jak kot czy pies nie trawi większości składników w tej
postaci w jakiej są w sztucznej karmie. Porównywanie wartości odżywczej
Ale masz jakieś wsparcie? Poza swoją wiarą?
Post by Piotr Ratyński
mięsa do jakiś chrupków to zwyczajna marketingowa kpina z ludzkiej
inteligencji, podobnie jak porównywanie kotleta ze świni do kotleta z
soi. Jeszcze żaden zielskojad mi nie wytłumaczył dlaczego marketoidzi
nazwali to coś z soi kotletem?
Czyli marketoidzi opanowali także podróże w czasie, skoro od wieeeeeelu
lat istnieje coś takiego jak kotlet ziemniaczany czy kotlet rzymski...

Swoją drogą źródłosłów (jak i tłumaczenia) wskazuje raczej na żeberka,
zatem mięsny kotlet mielony czy też schabowy też nie powinien być
nazywany kotletem bo jest ze złego rodzaju mięsa ;->
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-06 23:03:42 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Nie każda trawa jest dobra i nie każde trociny są złe, to w czym problem
z podawaniem krowie DOBRYCH trocin zamiast ryzykownej trawy, po dodaniu
do nich syntetycznych składników w odpowiednich proporcjach?
Twoja mocno kaleka analogia dowodzi tylko głębi twojej ignorancji, skoro
twierdzisz że trociny i trawa mają takie same składniki odżywcze.
Masz takie samo pojecie jak i o mięsie, otóż właśnie, że mają podobne,
Czyżby język polski nie był dla ciebie pierwszym językiem? I dlatego nie
wiesz, że słowo "podobne" ma inne znaczenie niż "takie same"?
Słowa "takie same" to użyłeś tylko i wyłącznie ty, nigdzie nic takiego
nie twierdziłem, więc lepiej się zajmij swoją logiką, a nie moją
znajomością j. polskiego. Również tylko według ciebie chrupki ze
sztucznego badziewia można dawać zwierzętom zamiast mięsa, czyli
logicznie są "takie same" jak mięso, ja twierdzę coś wręcz odwrotnego.
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
tylko, że krowa w tej postaci jak są w trocinach w większości ich nie
trawi, podobnie jak kot czy pies nie trawi większości składników w tej
postaci w jakiej są w sztucznej karmie.
Ale masz jakieś wsparcie? Poza swoją wiarą?
A jakie masz wsparcie przeciwko? Poza tym co piszą na opakowaniu np.
Pedigree Pal?
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Porównywanie wartości odżywczej
mięsa do jakiś chrupków to zwyczajna marketingowa kpina z ludzkiej
inteligencji, podobnie jak porównywanie kotleta ze świni do kotleta z
soi. Jeszcze żaden zielskojad mi nie wytłumaczył dlaczego marketoidzi
nazwali to coś z soi kotletem?
Czyli marketoidzi opanowali także podróże w czasie, skoro od wieeeeeelu
lat istnieje coś takiego jak kotlet ziemniaczany czy kotlet rzymski...
Swoją drogą źródłosłów (jak i tłumaczenia) wskazuje raczej na żeberka,
zatem mięsny kotlet mielony czy też schabowy też nie powinien być
nazywany kotletem bo jest ze złego rodzaju mięsa ;->
I to jest odpowiedź na pytanie dlaczego? "Czyżby język polski nie był
dla ciebie pierwszym językiem?"
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-07 10:01:35 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Masz takie samo pojecie jak i o mięsie, otóż właśnie, że mają podobne,
Czyżby język polski nie był dla ciebie pierwszym językiem? I dlatego nie
wiesz, że słowo "podobne" ma inne znaczenie niż "takie same"?
Słowa "takie same" to użyłeś tylko i wyłącznie ty, nigdzie nic takiego
nie twierdziłem, więc lepiej się zajmij swoją logiką, a nie moją
znajomością j. polskiego. Również tylko według ciebie chrupki ze
sztucznego badziewia można dawać zwierzętom zamiast mięsa, czyli
logicznie są "takie same" jak mięso, ja twierdzę coś wręcz odwrotnego.
Mam dylemat... Czy to wychodzi twoja nieznajomość języka polskiego
tudzież pospolita głupota, czy też odpisujesz mi będąc pod wpływem
alkoholu lub czegoś podobnego, czy może stosujesz celową manipulację?

Tak, ja pisałem o takich samych niezbędnych składnikach odżywczych w
mięsie i w chrupkach. To ty przeszedłeś nagle na "podobne": trawę i
trociny (które są tak podobne jak krzesło do krzesła elektrycznego pod
wględem funkcji).

Składniki są takie same - tak jak np. witamina C w pastylkach i w
cytrynie czy truskawkach.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
tylko, że krowa w tej postaci jak są w trocinach w większości ich nie
trawi, podobnie jak kot czy pies nie trawi większości składników w tej
postaci w jakiej są w sztucznej karmie.
Ale masz jakieś wsparcie? Poza swoją wiarą?
A jakie masz wsparcie przeciwko?
Ach, typowa odruchowa reakcja fanatyka religijnego...

To ty masz swoją teorię - więc to ty musisz ją udowodnić.

Ja mam za sobą doświadczenie oraz oświadczenia producentów, weterynarzy
i fachowych sprzedawców (którzy sami wskazują, która sucha karma nie
nadaje się jako wyłączne pożywienie i dlaczego). Wszystko to uzupełnione
doświadczeniami innych hodowców, którzy nie mają religijnego podejścia
do mięsa.
Post by Piotr Ratyński
Poza tym co piszą na opakowaniu np. Pedigree Pal?
Och, czyli pomawiasz producenta o podawanie fałszywych informacji?
Proszę, napisz to wprost...
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Porównywanie wartości odżywczej
mięsa do jakiś chrupków to zwyczajna marketingowa kpina z ludzkiej
inteligencji, podobnie jak porównywanie kotleta ze świni do kotleta z
soi. Jeszcze żaden zielskojad mi nie wytłumaczył dlaczego marketoidzi
nazwali to coś z soi kotletem?
Czyli marketoidzi opanowali także podróże w czasie, skoro od wieeeeeelu
lat istnieje coś takiego jak kotlet ziemniaczany czy kotlet rzymski...
Swoją drogą źródłosłów (jak i tłumaczenia) wskazuje raczej na żeberka,
zatem mięsny kotlet mielony czy też schabowy też nie powinien być
nazywany kotletem bo jest ze złego rodzaju mięsa ;->
I to jest odpowiedź na pytanie dlaczego? "Czyżby język polski nie był
dla ciebie pierwszym językiem?"
To nie ja nie zrozumiałem prostej i wyczerpującej odpowiedzi w języku
polskim, tylko ty. W języku polskim słowo "kotlet" od wielu lat (zanim
jeszcze marketoidzi do nas dotarli) nie oznacza potrawy wyłącznie
mięsnej, a poza tym pierwotne znaczenie słowa nie obejmowało ani
"schaboszczaków" ani "mielonych".
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-07 13:14:53 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Ach, typowa odruchowa reakcja fanatyka religijnego...
To takie argumentum ad hominem. Nazywanie kogoś fanatykiem, czy podobnie
faszystą, to typowa reakcja kogoś kto nie ma już argumentów.
Ja mam za sobą miliony lat ewolucji, ty masz nadruk na opakowaniu i
oświadczenia ludzi którzy na tym robią biznes.

Reszta bez komentarza, z powodów jak dwa posty wyżej.
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-07 19:39:43 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ach, typowa odruchowa reakcja fanatyka religijnego...
To takie argumentum ad hominem. Nazywanie kogoś fanatykiem, czy podobnie
faszystą, to typowa reakcja kogoś kto nie ma już argumentów.
Typowa manipulacja świętoszka - argumenty przedstawiłem i przy okazji
skrytykowałem twoją iście religijną retorykę: ty w coś wierzysz "bo tak"
i to ktoś inny ma twoją wiarę obalać.

Twierdzisz, że producent - wymieniony z nazwy - podaje fałszywe
informacje? Bo jeśli nie - to moje stanowisko jest dowiedzione. A jeśli
tak - to powiedz to jasno i wyraźnie, żeby ich prawnik miał łatwe
zadanie. A póki co się wijesz się jak przyparty do muru gorliwiec
broniący wiary. Jest to o tyle zabawne, że tym razem bronisz swojej
wiary w mięso ;->
Post by Piotr Ratyński
Ja mam za sobą miliony lat ewolucji
Osobiście? ;)
Post by Piotr Ratyński
, ty masz nadruk na opakowaniu i
oświadczenia ludzi którzy na tym robią biznes.
I którzy muszą odpowiadać za swoje oświadczenia. I na których czatują
ludzie z konkurencji, organizacji konsumenckich oraz prasy żeby tylko
ich przyłapać i zarobić parę punktów dla siebie.
Post by Piotr Ratyński
Reszta bez komentarza, z powodów jak dwa posty wyżej.
Nie moja wina, że ciągle stosujesz retorykę fundamentalisty religijnego.
Zresztą uporczywie - foch to klasyczny numer fundziaka po utracie
argumentów. Zamiast odnieść się do konkretnych argumentów kurczowo
chwytasz się komentarza i robisz spektakl jak piłkarscy symulanci.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-08 08:08:10 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Typowa manipulacja świętoszka - argumenty przedstawiłem i przy okazji
skrytykowałem twoją iście religijną retorykę: ty w coś wierzysz "bo tak"
i to ktoś inny ma twoją wiarę obalać.
Twierdzisz, że producent - wymieniony z nazwy - podaje fałszywe
informacje? Bo jeśli nie - to moje stanowisko jest dowiedzione. A jeśli
tak - to powiedz to jasno i wyraźnie, żeby ich prawnik miał łatwe
zadanie. A póki co się wijesz się jak przyparty do muru gorliwiec
broniący wiary. Jest to o tyle zabawne, że tym razem bronisz swojej
wiary w mięso ;->
Ale mnie gościu wystraszyyyłeeeś... tym prawnikiem. Ze strachu oplułem
monitor. :-D Twoja wiara w marketing jest bardziej fanatyczna niż moja w
naturę (dla jasności tzw. zdrowa żywność nie ma z ta naturą o której
mówię nic wspólnego). Każdy rozsądny człowiek wie, że marketing polega
na takim powiedzeniu pół prawdy, żeby to starczyło za cale kłamstwo. Kto
tu jest przyparty i się wije to już ocenią czytający.
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
, ty masz nadruk na opakowaniu i
oświadczenia ludzi którzy na tym robią biznes.
I którzy muszą odpowiadać za swoje oświadczenia. I na których czatują
ludzie z konkurencji, organizacji konsumenckich oraz prasy żeby tylko
ich przyłapać i zarobić parę punktów dla siebie.
Taa... Szkoda gadać, mnie posądzasz o fundamentalizm religijny, a sam
wierzysz w jakieś "oświadczenia", jak moherowa babcia w to co oświadcza
ksiądz na kazaniu. Nie masz nic na potwierdzenie tych "oświadczeń" jak
tylko swoja wiarę, a co do ich prawdziwości, to patrz wyżej. Wiara w to,
że ktoś kto bierze pieniądze od tego ocenianego w "oświadczeniu"
(bezpośrednio albo pośrednio), będzie miał na uwadze twoje dobro, a nie
jego, jest infantylna. I znowu wiara, że jakieś suplementy, sztucznie
wytworzone witaminy i substancje chemiczne są wstanie zastąpić naturalny
pokarm, jest objawem zupełnego braku zdrowego rozsądku. To że natura
stworzyła psa jak zwierzę mięsożerne, to jest wiedza, a nie wiara i temu
nie jesteś wstanie zaprzeczyć.
Wynika z powyższego, że częstujesz mnie tu tym fundamentalizmem
religijnym tak na zasadzie "i ty też jesteś złodziej", żeby odwrócić
uwagę od swojego braku rozsądnych argumentów.
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-08 10:36:43 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Ale mnie gościu wystraszyyyłeeeś... tym prawnikiem. Ze strachu oplułem
monitor. :-D Twoja wiara w marketing jest bardziej fanatyczna niż moja w
Ale ja nie wierzę w marketing. Ja w nic nie wierzę - ja obserwuję i
wyciągam własne wnioski na podstawie obserwacji. Skład jest podany.
Istnieją niezależne laboratoria gdzie możesz sobie zamówić analizę.
Wykryjesz kant - firma ma duży problem.

Wykryłeś kant czy tylko sobie ujadasz zza klawiatury na podstawie
własnych przekonań? Pomawiać jest łatwo.
Post by Piotr Ratyński
naturę (dla jasności tzw. zdrowa żywność nie ma z ta naturą o której
mówię nic wspólnego). Każdy rozsądny człowiek wie, że marketing polega
na takim powiedzeniu pół prawdy, żeby to starczyło za cale kłamstwo. Kto
tu jest przyparty i się wije to już ocenią czytający.
No ten, który uparcie odmawia odpowiedzi tak/nie na proste pytanie: czy
twierdzisz że podany przez ciebie wcześniej producent podaje fałszywe
informacje?
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
, ty masz nadruk na opakowaniu i
oświadczenia ludzi którzy na tym robią biznes.
I którzy muszą odpowiadać za swoje oświadczenia. I na których czatują
ludzie z konkurencji, organizacji konsumenckich oraz prasy żeby tylko
ich przyłapać i zarobić parę punktów dla siebie.
Taa... Szkoda gadać, mnie posądzasz o fundamentalizm religijny, a sam
wierzysz w jakieś "oświadczenia", jak moherowa babcia w to co oświadcza
ksiądz na kazaniu.
Oświadczenie księdza na kazaniu jest z definicji bezpodstawne, ponieważ
jedyne oparcie ich doktryn to zbiór wewnętrznie sprzecznych legend
spisanych przez ludzi, którzy nie wiedzieli nawet skąd się bierze tęcza
ani ile mniej-więcej istnieje gatunków zwierząt na świecie.
Post by Piotr Ratyński
Nie masz nic na potwierdzenie tych "oświadczeń" jak
tylko swoja wiarę, a co do ich prawdziwości, to patrz wyżej. Wiara w to,
że ktoś kto bierze pieniądze od tego ocenianego w "oświadczeniu"
(bezpośrednio albo pośrednio), będzie miał na uwadze twoje dobro, a nie
Znowu masz problem czytaniem...

Laboratoria (różne) pieniądze za badanie biorą także od konkurencji i
niezależnych organizacji których sukces zależy od wykrywania
nieprawidłowości. Swoją drogą zewntrzne laboratoria badające nawet na
zlecenie producenta nie mogą sobie za bardzo pozwolić na robienie
kantów, bo jeśli sprawa się "rypnie" to ucierpi ich reputacja.

Pewnie że jest to dynamiczna gra, ale na drastyczne fałszowanie składu
nie mogą sobie pozwolić.
Post by Piotr Ratyński
jego, jest infantylna. I znowu wiara, że jakieś suplementy, sztucznie
wytworzone witaminy i substancje chemiczne są wstanie zastąpić naturalny
pokarm, jest objawem zupełnego braku zdrowego rozsądku.
Ponownie spytam: masz jakieś wsparcie? Rzeczowe argumenty? Poza swoim
świętym przekonaniem?

Organizm ma w nosie, skąd się wziął dany składnik odżywczy. Nie jest
ważne, czy został pozyskany z upolowanego dzikiego zwierzęcia, zabitego
hodowanego, z roślinek, jest ekstraktem z któregoś z powyższych źródeł
czy też powstał syntetycznie. Ważne, żeby molekuły miały taką samą
budowę. To nie jest wiara - to jest naukowy fakt. Molekuły nie mają
pamięci, wbrew temu co usiłują ludziom wmawiać oszuści od homeopatii.
Post by Piotr Ratyński
To że natura stworzyła psa jak zwierzę mięsożerne,
I znowu antropomorfizujesz czysto stochastyczne procesy.
Post by Piotr Ratyński
to jest wiedza, a nie wiara i temu nie jesteś wstanie zaprzeczyć.
Jestem - ponieważ natura niczego nie tworzy planowo. To nie jest żaden
"inteligentny projekt", który uparcie próbujesz przemycić. Psy i koty w
toku ewolucji stały się obligatoryjnymi mięsożercami, ale to oznacza
tylo i wyłącznie to, że W NATURZE muszą jeść "mięso" - przy czym to
"mięso" to są CAŁE organizmy, które zjadają. Włącznie czymś do dla ludzi
jest odpadkiem - kośćmi, skórą, piórami, wątpiami z niestrawioną i
strawioną zawartością (m.in. właśnie w jelicie grubym jest niezbędna dla
kotów tauryna). Co poniekąd oznacza że dobre "sztuczne" chrupki są
bliższe składem "mięsku" naturalnemu niż "prawdziwe" mięso kupowane w
sklepie i składające się zasadniczo z tkanki mięśniowej i ewentualnie
tłuszczowej.
Post by Piotr Ratyński
Wynika z powyższego, że częstujesz mnie tu tym fundamentalizmem
religijnym tak na zasadzie "i ty też jesteś złodziej", żeby odwrócić
uwagę od swojego braku rozsądnych argumentów.
Póki co to ty usiłujesz odwrócić uwagę od moich argumentów i
kontrargumentów oraz objaśnień poprzez ukochaną przez fundziakó
strategię kalmara - zasłona i chodu! Żadnego nie obaliłeś i mnóstwo
zignorowałeś.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-08 11:28:09 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Ale ja nie wierzę w marketing. Ja w nic nie wierzę - ja obserwuję i
wyciągam własne wnioski na podstawie obserwacji. Skład jest podany.
Istnieją niezależne laboratoria gdzie możesz sobie zamówić analizę.
Wykryjesz kant - firma ma duży problem.
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest tam
napisane.
Post by Andrzej Lawa
No ten, który uparcie odmawia odpowiedzi tak/nie na proste pytanie: czy
twierdzisz że podany przez ciebie wcześniej producent podaje fałszywe
informacje?
Ktoś kto uparcie zadaje infantylne pytanie, to nie może oczekiwać
odpowiedzi ode mnie.
Post by Andrzej Lawa
Oświadczenie księdza na kazaniu jest z definicji bezpodstawne, ponieważ
jedyne oparcie ich doktryn to zbiór wewnętrznie sprzecznych legend
spisanych przez ludzi, którzy nie wiedzieli nawet skąd się bierze tęcza
ani ile mniej-więcej istnieje gatunków zwierząt na świecie.
Noo.. ale ty też nie jesteś moherowa babcia, dlatego twoja wiara musi
mieć oparcie o bardziej konkretne podstawy. tyle tylko, ze to nadal jest
tylko wiara.
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Nie masz nic na potwierdzenie tych "oświadczeń" jak
tylko swoja wiarę, a co do ich prawdziwości, to patrz wyżej. Wiara w to,
że ktoś kto bierze pieniądze od tego ocenianego w "oświadczeniu"
(bezpośrednio albo pośrednio), będzie miał na uwadze twoje dobro, a nie
Znowu masz problem czytaniem...
Laboratoria (różne) pieniądze za badanie biorą także od konkurencji i
niezależnych organizacji których sukces zależy od wykrywania
nieprawidłowości. Swoją drogą zewntrzne laboratoria badające nawet na
zlecenie producenta nie mogą sobie za bardzo pozwolić na robienie
kantów, bo jeśli sprawa się "rypnie" to ucierpi ich reputacja.
Ty problemu z czytanie mnie masz, tylko ze zrozumieniem tego co czytasz,
nie pisałem o dobru konkurencji, tylko naszym. Reputacja laboratoriów
też ma swoją cenę, przecież najlepsze laboratoria w Polsce oświadczyły,
że sól drogowa mi nie szkodzi i pewnie to jest według ciebie
najprawdziwsza prawda, skoro jakoś żadne nie straciło reputacji, tyle
tylko, ze ja im nie wierzę, ty możesz sobie taką sól jeść ja nie.
Jednak różnica miedzy tobą a twoim zwierzęciem jest, ty masz wybór, ono
nie musi jeść to do czego je zmuszasz.
Post by Andrzej Lawa
Organizm ma w nosie, skąd się wziął dany składnik odżywczy. Nie jest
ważne, czy został pozyskany z upolowanego dzikiego zwierzęcia, zabitego
hodowanego, z roślinek, jest ekstraktem z któregoś z powyższych źródeł
czy też powstał syntetycznie. Ważne, żeby molekuły miały taką samą
budowę. To nie jest wiara - to jest naukowy fakt. Molekuły nie mają
pamięci, wbrew temu co usiłują ludziom wmawiać oszuści od homeopatii.
Post by Piotr Ratyński
To że natura stworzyła psa jak zwierzę mięsożerne,
I znowu antropomorfizujesz czysto stochastyczne procesy.
Post by Piotr Ratyński
to jest wiedza, a nie wiara i temu nie jesteś wstanie zaprzeczyć.
Jestem - ponieważ natura niczego nie tworzy planowo. To nie jest żaden
"inteligentny projekt", który uparcie próbujesz przemycić. Psy i koty w
toku ewolucji stały się obligatoryjnymi mięsożercami, ale to oznacza
tylo i wyłącznie to, że W NATURZE muszą jeść "mięso" - przy czym to
"mięso" to są CAŁE organizmy, które zjadają. Włącznie czymś do dla ludzi
jest odpadkiem - kośćmi, skórą, piórami, wątpiami z niestrawioną i
strawioną zawartością (m.in. właśnie w jelicie grubym jest niezbędna dla
kotów tauryna). Co poniekąd oznacza że dobre "sztuczne" chrupki są
bliższe składem "mięsku" naturalnemu niż "prawdziwe" mięso kupowane w
sklepie i składające się zasadniczo z tkanki mięśniowej i ewentualnie
tłuszczowej.
Właśnie z takimi pierdołami nie mam zamiaru dyskutować, bo zdrowy
rozsądek mi nie pozwala. Logika ma to do siebie, że gdy ktoś jej nie
rozumie, to nie rozumie również tego, że jej nie rozumie.

Mięso => to jest mięso, a nie odpadki, odpadki mięsa i padlina są
właśnie w granulowanej karmie.

Natura miała na swoje stochastyczne procesy miliony lat, a człowiek
uważa się za mądrzejszego od niej dopiero od paru tysięcy, ale
poprawianie natury jakoś mu nie wychodzi jak do tej pory.
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Wynika z powyższego, że częstujesz mnie tu tym fundamentalizmem
religijnym tak na zasadzie "i ty też jesteś złodziej", żeby odwrócić
uwagę od swojego braku rozsądnych argumentów.
Póki co to ty usiłujesz odwrócić uwagę od moich argumentów i
kontrargumentów oraz objaśnień poprzez ukochaną przez fundziakó
strategię kalmara - zasłona i chodu! Żadnego nie obaliłeś i mnóstwo
zignorowałeś.
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same nie
obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy do
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji. :)
--
Piotr Ratyński
Andrzej Lawa
2014-07-09 09:53:37 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ale ja nie wierzę w marketing. Ja w nic nie wierzę - ja obserwuję i
wyciągam własne wnioski na podstawie obserwacji. Skład jest podany.
Istnieją niezależne laboratoria gdzie możesz sobie zamówić analizę.
Wykryjesz kant - firma ma duży problem.
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest tam
napisane.
Jasne, ty oczywiście wysyłasz każdy zakupiony produkt do analizy... bo
inaczej "to wiara". Już ci "wierzę".
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
No ten, który uparcie odmawia odpowiedzi tak/nie na proste pytanie: czy
twierdzisz że podany przez ciebie wcześniej producent podaje fałszywe
informacje?
Ktoś kto uparcie zadaje infantylne pytanie, to nie może oczekiwać
odpowiedzi ode mnie.
Kolejny unik.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Oświadczenie księdza na kazaniu jest z definicji bezpodstawne, ponieważ
jedyne oparcie ich doktryn to zbiór wewnętrznie sprzecznych legend
spisanych przez ludzi, którzy nie wiedzieli nawet skąd się bierze tęcza
ani ile mniej-więcej istnieje gatunków zwierząt na świecie.
Noo.. ale ty też nie jesteś moherowa babcia, dlatego twoja wiara musi
mieć oparcie o bardziej konkretne podstawy. tyle tylko, ze to nadal jest
tylko wiara.
Bredzisz.

[ciach]
Post by Piotr Ratyński
Ty problemu z czytanie mnie masz, tylko ze zrozumieniem tego co czytasz,
nie pisałem o dobru konkurencji, tylko naszym. Reputacja laboratoriów
też ma swoją cenę, przecież najlepsze laboratoria w Polsce oświadczyły,
że sól drogowa mi nie szkodzi i pewnie to jest według ciebie
najprawdziwsza prawda, skoro jakoś żadne nie straciło reputacji, tyle
Przeczytaj sobie skład jednego i drugiego. Jedyna różnica to wielkość
ziarna oraz jodowanie soli kuchennej. No i sól drogowa może mieć nieco
więcej śladowych domieszek ilastych i podobnych, ale to powoduje różnicę
wyłącznie estetyczną - trochę kwarcowych drobinek przelatujących przez
układ pokarmowy to rzecz wręcz naturalna.
Post by Piotr Ratyński
tylko, ze ja im nie wierzę, ty możesz sobie taką sól jeść ja nie.
Ja nie muszę wierzyć - ja WIEM jakie są różnice pomiędzy solą kuchenną a
drogową.
Post by Piotr Ratyński
Jednak różnica miedzy tobą a twoim zwierzęciem jest, ty masz wybór, ono
nie musi jeść to do czego je zmuszasz.
Gdzie się uczyłeś języka polskiego? W Moskwie czy w Urugwaju?
Produkujesz to niegramatyczny bełkot!
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Organizm ma w nosie, skąd się wziął dany składnik odżywczy. Nie jest
ważne, czy został pozyskany z upolowanego dzikiego zwierzęcia, zabitego
hodowanego, z roślinek, jest ekstraktem z któregoś z powyższych źródeł
czy też powstał syntetycznie. Ważne, żeby molekuły miały taką samą
budowę. To nie jest wiara - to jest naukowy fakt. Molekuły nie mają
pamięci, wbrew temu co usiłują ludziom wmawiać oszuści od homeopatii.
O, kolejny milczący unik.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
To że natura stworzyła psa jak zwierzę mięsożerne,
I znowu antropomorfizujesz czysto stochastyczne procesy.
Post by Piotr Ratyński
to jest wiedza, a nie wiara i temu nie jesteś wstanie zaprzeczyć.
Jestem - ponieważ natura niczego nie tworzy planowo. To nie jest żaden
"inteligentny projekt", który uparcie próbujesz przemycić. Psy i koty w
toku ewolucji stały się obligatoryjnymi mięsożercami, ale to oznacza
tylo i wyłącznie to, że W NATURZE muszą jeść "mięso" - przy czym to
"mięso" to są CAŁE organizmy, które zjadają. Włącznie czymś do dla ludzi
jest odpadkiem - kośćmi, skórą, piórami, wątpiami z niestrawioną i
strawioną zawartością (m.in. właśnie w jelicie grubym jest niezbędna dla
kotów tauryna). Co poniekąd oznacza że dobre "sztuczne" chrupki są
bliższe składem "mięsku" naturalnemu niż "prawdziwe" mięso kupowane w
sklepie i składające się zasadniczo z tkanki mięśniowej i ewentualnie
tłuszczowej.
Właśnie z takimi pierdołami nie mam zamiaru dyskutować, bo zdrowy
rozsądek mi nie pozwala. Logika ma to do siebie, że gdy ktoś jej nie
rozumie, to nie rozumie również tego, że jej nie rozumie.
Ty nie masz zdrowego rozsąku tylko gąbczaste zwyrodnienie mózgu.

Tłumaczę ci jak komuś rozumnemu co w naturze jedzą drapieżniki i gdzie w
tym czymś znajdują się niezbędne składniki, a ty nadal swoje...
Post by Piotr Ratyński
Mięso => to jest mięso, a nie odpadki, odpadki mięsa i padlina są
właśnie w granulowanej karmie.
I właśnie tacy "geniusze" jak ty, karmiący zwierzaki mięsożerne czystym
mięsem, powodowali duże problemy zdrowotne zwierząt, bo w samym mięsie
brak jest chociażby tauryny i wielu witamin oraz minerałów. To
drapieżniki uzyskiwały właśnie z tych "odpadków".
Post by Piotr Ratyński
Natura miała na swoje stochastyczne procesy miliony lat, a człowiek
No i? Miliony lat błędów ;) (i w sumie dobrze, bo bez błędów nie ma
ewolucji)
Post by Piotr Ratyński
uważa się za mądrzejszego od niej dopiero od paru tysięcy, ale
poprawianie natury jakoś mu nie wychodzi jak do tej pory.
Jesteś totalnym ignorantem. Bez poprawiania natury nie miałbyś
wysokowydajnych odmian uprawnych i przymierałbyś głodem, banany (jeśli
jakiś cudem byś zdobył) jadłbyś pół na pół z pestkami (jak większość
ludzi pewnie nawet nie wiesz, jak wygląda nie poprawiony przez człowieka
banan), a truskawki w życiu byś nie zobaczył bo w ogóle by nie istniały
- to nie jest naturalna roślina tylko sztuczna hybryda dwóch odmian
poziomek.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Wynika z powyższego, że częstujesz mnie tu tym fundamentalizmem
religijnym tak na zasadzie "i ty też jesteś złodziej", żeby odwrócić
uwagę od swojego braku rozsądnych argumentów.
Póki co to ty usiłujesz odwrócić uwagę od moich argumentów i
kontrargumentów oraz objaśnień poprzez ukochaną przez fundziakó
strategię kalmara - zasłona i chodu! Żadnego nie obaliłeś i mnóstwo
zignorowałeś.
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same nie
obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy do
Widzę, że klasyczne zamącanie nieuczciwego ignoratna masz opanowane.
Post by Piotr Ratyński
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji. :)
Ach, typowa pusta nowomowa urzędasa... Poczułem się jakkbym oglądam
historyczny program z fragmentami obrad partyjnego plenum. To wiele
wyjaśnia.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-09 11:32:46 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest tam
napisane.
Jasne, ty oczywiście wysyłasz każdy zakupiony produkt do analizy... bo
inaczej "to wiara". Już ci "wierzę".
Nie każdy, tylko chociaż jeden, żeby mieć dowód.
Post by Andrzej Lawa
[...]
Post by Piotr Ratyński
Ty problemu z czytanie mnie masz, tylko ze zrozumieniem tego co czytasz,
nie pisałem o dobru konkurencji, tylko naszym. Reputacja laboratoriów
też ma swoją cenę, przecież najlepsze laboratoria w Polsce oświadczyły,
że sól drogowa mi nie szkodzi i pewnie to jest według ciebie
najprawdziwsza prawda, skoro jakoś żadne nie straciło reputacji, tyle
Przeczytaj sobie skład jednego i drugiego. Jedyna różnica to wielkość
ziarna oraz jodowanie soli kuchennej. No i sól drogowa może mieć nieco
więcej śladowych domieszek ilastych i podobnych, ale to powoduje różnicę
wyłącznie estetyczną - trochę kwarcowych drobinek przelatujących przez
układ pokarmowy to rzecz wręcz naturalna.
Post by Piotr Ratyński
tylko, ze ja im nie wierzę, ty możesz sobie taką sól jeść ja nie.
Ja nie muszę wierzyć - ja WIEM jakie są różnice pomiędzy solą kuchenną a
drogową.
Do tej pory myślałem, że jesteś po prostu niezbyt rozgarnięty i wciskasz
te głupoty ludziom, na zasadzie sofizmatu, ale teraz zaczynam
podejrzewać, że masz tym po prostu jakiś interes. Zdrowego rozsądku nie
jest wstanie zastąpić żaden rodzaj posiadanej wiedzy, za to zdrowy
rozsądek zastąpi każdą wiedzę.
Post by Andrzej Lawa
[...]
Jesteś totalnym ignorantem. Bez poprawiania natury nie miałbyś
wysokowydajnych odmian uprawnych i przymierałbyś głodem, banany (jeśli
jakiś cudem byś zdobył) jadłbyś pół na pół z pestkami (jak większość
ludzi pewnie nawet nie wiesz, jak wygląda nie poprawiony przez człowieka
banan), a truskawki w życiu byś nie zobaczył bo w ogóle by nie istniały
- to nie jest naturalna roślina tylko sztuczna hybryda dwóch odmian
poziomek.
Tak oczywiście, to że świat wygląda tak jak wygląda, to jest robota
człowieka, ale ja pamiętam jeszcze np. smak i zapach owoców takie, jakie
miały jeszcze jakieś 40 lat temu i wiem co odpowiedzieć sobie na
pytanie: czy to poprawianie natury to jest zasługa człowieka, czy jego
wina...
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same nie
obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy do
Widzę, że klasyczne zamącanie nieuczciwego ignoratna masz opanowane.
I vice versa.
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji. :)
Ach, typowa pusta nowomowa urzędasa... Poczułem się jakkbym oglądam
historyczny program z fragmentami obrad partyjnego plenum. To wiele
wyjaśnia.
A to jest tzw. "puste zdanie", które nie ma absolutnie żadnej treści,
piszemy je w odpowiedzi na pseudonaukowe popisy megalomana, żeby się
pośmiać z jego odpowiedzi. :-D
Pewnie już nikt nie czyta tych dyrdymałów, a mnie przestało bawić to
marnowanie czasu, więc dalej podyskutuj już sam z sobą.
Andrzej Lawa
2014-07-09 12:13:13 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest tam
napisane.
Jasne, ty oczywiście wysyłasz każdy zakupiony produkt do analizy... bo
inaczej "to wiara". Już ci "wierzę".
Nie każdy, tylko chociaż jeden, żeby mieć dowód.
Zatem udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Póki tego nie zrobisz mam wg
twojej "logiki" podstawy do wiary, że jesteś wielbłądem.


[ciach]
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ja nie muszę wierzyć - ja WIEM jakie są różnice pomiędzy solą kuchenną a
drogową.
Do tej pory myślałem, że jesteś po prostu niezbyt rozgarnięty i wciskasz
te głupoty ludziom, na zasadzie sofizmatu, ale teraz zaczynam
podejrzewać, że masz tym po prostu jakiś interes. Zdrowego rozsądku nie
jest wstanie zastąpić żaden rodzaj posiadanej wiedzy, za to zdrowy
rozsądek zastąpi każdą wiedzę.
Mam interes - jestem facetem ;->

A ty pozbawioną cohones pizdą, która nie potrafi przyznać się do błędu.

Sól jaka jest każdy widzi, skład jest opisany i sprawdzony. Wykaż te
wielkie różnice pomiędzy solą "drogową" a solą "kuchenną" w zestawieniu
z naturalną solą kamienną. Wykażesz? Nie, bo jesteś zafajdanym i
zakłamanym ignorantem który nie wie nic poza plotkami z maagla i
bredniami z ambony.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
[...]
Jesteś totalnym ignorantem. Bez poprawiania natury nie miałbyś
wysokowydajnych odmian uprawnych i przymierałbyś głodem, banany (jeśli
jakiś cudem byś zdobył) jadłbyś pół na pół z pestkami (jak większość
ludzi pewnie nawet nie wiesz, jak wygląda nie poprawiony przez człowieka
banan), a truskawki w życiu byś nie zobaczył bo w ogóle by nie istniały
- to nie jest naturalna roślina tylko sztuczna hybryda dwóch odmian
poziomek.
Tak oczywiście, to że świat wygląda tak jak wygląda, to jest robota
człowieka, ale ja pamiętam jeszcze np. smak i zapach owoców takie, jakie
miały jeszcze jakieś 40 lat temu i wiem co odpowiedzieć sobie na
pytanie: czy to poprawianie natury to jest zasługa człowieka, czy jego
wina...
Tak, a od wojny jest w Polsce coraz gorzej... Teraz wchodzisz w tryb
starego pierdzela z zaawansowaną sklerozą.

Wiesz gdzie kupić i jesteś gotów zapłacić - dostaniesz dowolnie
sentymentalne smaki włącznie z dzikimi leśnymi poziomeczkami. "What you
pay is what you get".

Np. pomidory sprzed 40 lat były wyłącznie krótkoterminowe prosto z
krzaka - a obecnie w sklepie nikt nie kupi ani niedojrzałego z wyglądu
ani porządnie dojrzałego i już mięknącego. I rezultat jest taki jaki
jest - twarde, czerwone pomidory którym brakuje wielu nut.

Podobnie truskawki - towar wyjątkowo nietrwały i nienadający się do
transportu.

Ale jak masz pieniądze to możesz sobie zamawiać towar "jak z ogródka
tylko idealny". Alternatywnie możesz sobie sam hodować. Truskawki prosto
z krzaczka i nie wożone setkami kilometrów są dużo lepsze od hodowanych
przemysłowo. Tylko oczywiście po przeliczeniu na roboczogodziny wyjdzie
drogo.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same nie
obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy do
Widzę, że klasyczne zamącanie nieuczciwego ignoratna masz opanowane.
I vice versa.
Argumenty przestawiam, kłamco, a ty je starannie ignorujesz (bo nie masz
merytorycznych kontrargumentów).
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji. :)
Ach, typowa pusta nowomowa urzędasa... Poczułem się jakkbym oglądam
historyczny program z fragmentami obrad partyjnego plenum. To wiele
wyjaśnia.
A to jest tzw. "puste zdanie", które nie ma absolutnie żadnej treści,
piszemy je w odpowiedzi na pseudonaukowe popisy megalomana, żeby się
pośmiać z jego odpowiedzi. :-D
No proszę, widać trafiłem celnie, towarzyszu.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Andrzej Lawa
2014-07-09 13:12:01 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest
tam napisane.
Jasne, ty oczywiście wysyłasz każdy zakupiony produkt do analizy...
bo inaczej "to wiara". Już ci "wierzę".
Nie każdy, tylko chociaż jeden, żeby mieć dowód.
Zatem udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Póki tego nie zrobisz mam wg
twojej "logiki" podstawy do wiary, że jesteś wielbłądem.


[ciach]
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ja nie muszę wierzyć - ja WIEM jakie są różnice pomiędzy solą
kuchenną a drogową.
Do tej pory myślałem, że jesteś po prostu niezbyt rozgarnięty i
wciskasz te głupoty ludziom, na zasadzie sofizmatu, ale teraz zaczynam
podejrzewać, że masz tym po prostu jakiś interes. Zdrowego rozsądku
nie jest wstanie zastąpić żaden rodzaj posiadanej wiedzy, za to zdrowy
rozsądek zastąpi każdą wiedzę.
Mam interes - jestem facetem ;->

A ty pozbawioną cohones pizdą, która nie potrafi przyznać się do błędu.

Sól jaka jest każdy widzi, skład jest opisany i sprawdzony. Wykaż te
wielkie różnice pomiędzy solą "drogową" a solą "kuchenną" w zestawieniu
z naturalną solą kamienną. Wykażesz? Nie, bo jesteś zafajdanym i
zakłamanym ignorantem który nie wie nic poza plotkami z magla i
bredniami z ambony.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
[...]
Jesteś totalnym ignorantem. Bez poprawiania natury nie miałbyś
wysokowydajnych odmian uprawnych i przymierałbyś głodem, banany
(jeśli jakiś cudem byś zdobył) jadłbyś pół na pół z pestkami (jak
większość ludzi pewnie nawet nie wiesz, jak wygląda nie poprawiony
przez człowieka banan), a truskawki w życiu byś nie zobaczył bo w
ogóle by nie istniały - to nie jest naturalna roślina tylko sztuczna
hybryda dwóch odmian poziomek.
Tak oczywiście, to że świat wygląda tak jak wygląda, to jest robota
człowieka, ale ja pamiętam jeszcze np. smak i zapach owoców takie,
jakie miały jeszcze jakieś 40 lat temu i wiem co odpowiedzieć sobie na
pytanie: czy to poprawianie natury to jest zasługa człowieka, czy jego
wina...
Tak, a od wojny jest w Polsce coraz gorzej... Teraz wchodzisz w tryb
starego pierdziela z zaawansowaną sklerozą.

Wiesz gdzie kupić i jesteś gotów zapłacić - dostaniesz dowolnie
sentymentalne smaki włącznie z dzikimi leśnymi poziomeczkami. "What you
pay is what you get". No, może nie o każdej porze roku.

Np. pomidory sprzed 40 lat były wyłącznie krótkoterminowe prosto z
krzaka - a obecnie w sklepie nikt nie kupi ani niedojrzałego z wyglądu
ani porządnie dojrzałego i już mięknącego. I rezultat jest taki jaki
jest - twarde, czerwone pomidory którym brakuje wielu nut
(smakowych/zapachowych). Ale za to przez cały rok, a nie jak w piosence
"adios pomidore".

Podobnie truskawki - towar wyjątkowo nietrwały i nienadający się do
transportu.

Ale jak masz pieniądze to możesz sobie zamawiać towar "jak z ogródka
tylko idealny". Alternatywnie możesz sobie sam hodować. Truskawki prosto
z krzaczka i nie wożone setkami kilometrów są dużo lepsze od hodowanych
przemysłowo. Tylko oczywiście po przeliczeniu na roboczogodziny wyjdzie
drogo.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same
nie obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy
do
Widzę, że klasyczne zamącanie nieuczciwego ignoratna masz opanowane.
I vice versa.
Argumenty przestawiam, kłamco, a ty je starannie ignorujesz (bo nie masz
merytorycznych kontrargumentów).
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji.
Ach, typowa pusta nowomowa urzędasa... Poczułem się jakkbym oglądam
historyczny program z fragmentami obrad partyjnego plenum. To wiele
wyjaśnia.
A to jest tzw. "puste zdanie", które nie ma absolutnie żadnej treści,
piszemy je w odpowiedzi na pseudonaukowe popisy megalomana, żeby się
pośmiać z jego odpowiedzi.
No proszę, widać trafiłem celnie, towarzyszu.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Andrzej Lawa
2014-07-09 11:16:07 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Ale ja nie wierzę w marketing. Ja w nic nie wierzę - ja obserwuję i
wyciągam własne wnioski na podstawie obserwacji. Skład jest podany.
Istnieją niezależne laboratoria gdzie możesz sobie zamówić analizę.
Wykryjesz kant - firma ma duży problem.
Zamówiłeś jakąś analizę, to ją przedstaw inaczej to twoje obserwacje
mogę uznać za wiarę w to co piszą, czyli marketing. Kantów jak
powiedziałem na opakowaniu nie ma, tyle tylko, ze nie wszystko jest
tam napisane.
Jasne, ty oczywiście wysyłasz każdy zakupiony produkt do analizy... bo
inaczej "to wiara". Już ci "wierzę".
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
czy twierdzisz że podany przez ciebie wcześniej producent podaje
fałszywe informacje?
Ktoś kto uparcie zadaje infantylne pytanie, to nie może oczekiwać
odpowiedzi ode mnie.
Kolejny unik.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Oświadczenie księdza na kazaniu jest z definicji bezpodstawne,
ponieważ jedyne oparcie ich doktryn to zbiór wewnętrznie sprzecznych
legend spisanych przez ludzi, którzy nie wiedzieli nawet skąd się
bierze tęcza ani ile mniej-więcej istnieje gatunków zwierząt na
świecie.
Noo.. ale ty też nie jesteś moherowa babcia, dlatego twoja wiara musi
mieć oparcie o bardziej konkretne podstawy. tyle tylko, ze to nadal
jest tylko wiara.
Bredzisz.

Jeśli coś ma obiektywne podstawy to przestaje być wiarą.

Np. jeśli idę ulicą nie trząsąc się ze strachu, że każdy inny człowiek
to morderca który tylko szuka ofiary i chce mnie zabić to nie jest to
kwestia mojej wiary, że ci ludzie nie stanowią zagrożenia.

To kwestia wiedzy - statystyki, psychologii itepe. Na podstwie tej
wiedzy postępuję zgodnie z założeniem, że napotkani ludzie nie stanowią
takiego zagrożenia. Założenie wynika wyłącznie z rachunku
prawdopodobieństwa i rozsądku - wiem że lepiej wyjdę na takim założeniu
niż na traktowaniu każdego jako czającego się na mnie mordercy.

[ciach]
Post by Piotr Ratyński
Ty problemu z czytanie mnie masz, tylko ze zrozumieniem tego co
czytasz, nie pisałem o dobru konkurencji, tylko naszym. Reputacja
laboratoriów też ma swoją cenę, przecież najlepsze laboratoria w
Polsce oświadczyły, że sól drogowa mi nie szkodzi i pewnie to jest
według ciebie najprawdziwsza prawda, skoro jakoś żadne nie straciło
reputacji, tyle
Przeczytaj sobie skład jednego i drugiego. Jedyna różnica to wielkość
ziarna oraz jodowanie soli kuchennej. No i sól drogowa może mieć nieco
więcej śladowych domieszek ilastych i podobnych, ale to powoduje różnicę
wyłącznie estetyczną - trochę kwarcowych drobinek przelatujących przez
układ pokarmowy to rzecz wręcz naturalna.
Post by Piotr Ratyński
tylko, ze ja im nie wierzę, ty możesz sobie taką sól jeść ja nie.
Ja nie muszę wierzyć - ja WIEM jakie są różnice pomiędzy solą kuchenną a
drogową.
Post by Piotr Ratyński
Jednak różnica miedzy tobą a twoim zwierzęciem jest, ty masz wybór,
ono nie musi jeść to do czego je zmuszasz.
Gdzie się uczyłeś języka polskiego? W Moskwie czy w Urugwaju?
Produkujesz niegramatyczny bełkot!
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Organizm ma w nosie, skąd się wziął dany składnik odżywczy. Nie jest
ważne, czy został pozyskany z upolowanego dzikiego zwierzęcia,
zabitego hodowanego, z roślinek, jest ekstraktem z któregoś z
powyższych źródeł czy też powstał syntetycznie. Ważne, żeby molekuły
miały taką samą budowę. To nie jest wiara - to jest naukowy fakt.
Molekuły nie mają pamięci, wbrew temu co usiłują ludziom wmawiać
oszuści od homeopatii.
O, kolejny milczący unik.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
To że natura stworzyła psa jak zwierzę mięsożerne,
I znowu antropomorfizujesz czysto stochastyczne procesy.
Post by Piotr Ratyński
to jest wiedza, a nie wiara i temu nie jesteś wstanie zaprzeczyć.
Jestem - ponieważ natura niczego nie tworzy planowo. To nie jest
żaden "inteligentny projekt", który uparcie próbujesz przemycić. Psy
i koty w toku ewolucji stały się obligatoryjnymi mięsożercami, ale
to oznacza tylo i wyłącznie to, że W NATURZE muszą jeść "mięso" -
przy czym to "mięso" to są CAŁE organizmy, które zjadają. Włącznie
czymś do dla ludzi jest odpadkiem - kośćmi, skórą, piórami, wątpiami
z niestrawioną i strawioną zawartością (m.in. właśnie w jelicie
grubym jest niezbędna dla
kotów tauryna). Co poniekąd oznacza że dobre "sztuczne" chrupki są
bliższe składem "mięsku" naturalnemu niż "prawdziwe" mięso kupowane w
sklepie i składające się zasadniczo z tkanki mięśniowej i ewentualnie
tłuszczowej.
Właśnie z takimi pierdołami nie mam zamiaru dyskutować, bo zdrowy
rozsądek mi nie pozwala. Logika ma to do siebie, że gdy ktoś jej nie
rozumie, to nie rozumie również tego, że jej nie rozumie.
Ty nie masz zdrowego rozsąku tylko gąbczaste zwyrodnienie mózgu.

Tłumaczę ci jak komuś rozumnemu co w naturze jedzą drapieżniki i gdzie w
tym czymś znajdują się niezbędne składniki, a ty nadal swoje...
Post by Piotr Ratyński
Mięso => to jest mięso, a nie odpadki, odpadki mięsa i padlina są
właśnie w granulowanej karmie.
I właśnie tacy "geniusze" jak ty, karmiący zwierzaki mięsożerne czystym
mięsem, powodowali duże problemy zdrowotne zwierząt, bo w samym mięsie
brak jest chociażby tauryny i wielu witamin oraz minerałów. To
drapieżniki uzyskiwały właśnie z tych "odpadków".
Post by Piotr Ratyński
Natura miała na swoje stochastyczne procesy miliony lat, a człowiek
No i? Miliony lat błędów (i w sumie dobrze, bo bez błędów nie ma ewolucji)
Post by Piotr Ratyński
uważa się za mądrzejszego od niej dopiero od paru tysięcy, ale
poprawianie natury jakoś mu nie wychodzi jak do tej pory.
Jesteś totalnym ignorantem. Bez poprawiania natury nie miałbyś
wysokowydajnych odmian uprawnych i przymierałbyś głodem, banany (jeśli
jakiś cudem byś zdobył) jadłbyś pół na pół z pestkami (jak większość
ludzi pewnie nawet nie wiesz, jak wygląda nie poprawiony przez człowieka
banan), a truskawki w życiu byś nie zobaczył bo w ogóle by nie istniały
- to nie jest naturalna roślina tylko sztuczna hybryda dwóch odmian
poziomek.
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Post by Piotr Ratyński
Wynika z powyższego, że częstujesz mnie tu tym fundamentalizmem
religijnym tak na zasadzie "i ty też jesteś złodziej", żeby odwrócić
uwagę od swojego braku rozsądnych argumentów.
Póki co to ty usiłujesz odwrócić uwagę od moich argumentów i
kontrargumentów oraz objaśnień poprzez ukochaną przez fundziakó
strategię kalmara - zasłona i chodu! Żadnego nie obaliłeś i mnóstwo
zignorowałeś.
Nie przedstawiłeś jak dotąd żadnych argumentów, które by się same nie
obaliły, gdy człowiek pomyśli rozsądnie, czytając je dochodzimy do
Widzę, że klasyczne zamącanie nieuczciwego ignoratna masz opanowane.
Post by Piotr Ratyński
konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej
rekapitulacji skonsolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypalnej
dystrybucji.
Ach, typowa pusta nowomowa urzędasa... Poczułem się jakkbym oglądam
historyczny program z fragmentami obrad partyjnego plenum. To wiele
wyjaśnia.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
collie
2014-07-04 09:18:30 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Ja nie jem mięsa.
Mam nadzieję, że nie próbujesz nawrócić na wegetarianizm również swego kota,
czy psa, bo to już byłoby "nie po pańsku", jak mawiał mój wujek.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-04 18:52:32 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Post by Andrzej Lawa
Ja nie jem mięsa.
Mam nadzieję, że nie próbujesz nawrócić na wegetarianizm
również swego kota,
Czy określenie "wszystkie niezbędne składniki" jest dla ciebie
niezrozumiałe?

Pokarm ściśle roślinny nie zawierałby m.in. tauryny, której koty same
sobie nie wyprodukują.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
collie
2014-07-04 19:29:54 UTC
Permalink
Raw Message
Czy określenie "wszystkie niezbędne składniki" jest dla ciebie niezrozumiałe?
Jeśli te "wszystkie niezbędne składniki" pochodzą z ulotki producenta karmy
przemysłowej, to nic to nie znaczy nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim
dla kota i psa. W składzie musi występować konkretnie mięso, a nie ogólnikowe
białko zwierzęce. Reszta to tylko wypełniacze, jak w tabletkach.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-05 15:15:18 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Czy określenie "wszystkie niezbędne składniki" jest dla ciebie niezrozumiałe?
Jeśli te "wszystkie niezbędne składniki" pochodzą z ulotki producenta karmy
przemysłowej, to nic to nie znaczy nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim
Skład jest kontrolowany. Pewnie, czasem zdarzają się błędy oraz kanty,
ale po to są różni niezależni eksperci działający z ramienia konsumentów
żeby czasem to skontrolować.
Post by collie
dla kota i psa. W składzie musi występować konkretnie mięso, a nie
Konkretne? To znaczy jakie - koszerne? ;->
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Ikselka
2014-07-07 14:44:14 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Czasem
jest ich więcej, czasem mniej, ale nigdy nie było zagrożenia, że te koty
szlag trafi całkowicie. A już na pewno nie z powodu jedzenia gryzoni i
ptaków, zresztą wygląd i kondycja tych kotów latem poprawia się znacznie.
Oczywiście, tylko chore i słabe DOROSŁE zwierzęta cierpią/padają od
pasożytów, bo u nich dochodzi do ich masowego rozwoju. Zdrowe zwierzę ma
mechanizmy obronne tzn chociaż organizm zwykle jest nosicielem pasożyta,
nie dopuszcza do jego rozwoju i namnażania się.
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
ACMM-033
2014-07-08 20:12:01 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Oczywiście, tylko chore i słabe DOROSŁE zwierzęta cierpią/padają od
pasożytów, bo u nich dochodzi do ich masowego rozwoju. Zdrowe zwierzę ma
mechanizmy obronne tzn chociaż organizm zwykle jest nosicielem pasożyta,
nie dopuszcza do jego rozwoju i namnażania się.
I nie tylko tam.
Dzieci z podwórek, gdyby tylko każde zabrudzenie rany powodowało chorobę,
padały by jak muchy. Ile razy wodę z kałuży piłem, ile razy rozdrapanego
strupka posypywałem piaskiem (aż przesiąkał...) z piaskownicy, w której się
bawiłem, podgniłe jabłko - jak nie capi zbytnio, to chrup... Kurde, żyję i
mimo dość kiepskiego zdrowia, jakoś nie toczą nie zarazy i plagi wszelakie.

Jakby koty miały padać od każdego tasiemca, to byśmy kotów nie mieli.
Jak mi pies za szybko zje jakiś kąsek nie gryząc go odpowiednio, to mi się
zrzyga tym kąskiem, możliwe, że tym razem go sam pogryzie i będzie już
dobrze.
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-09 10:00:56 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Jakby koty miały padać od każdego tasiemca, to byśmy kotów nie mieli.
Nie od każdego.

Namnażanie to jedno, ale też liczba tasiemców zależy od tego ile larw
kot połknie - im więcej połkie tym więcej się rozwinie.

To czysta statystyka.

A ta moja mała zaraza to niestety polowała intensywnie i wszystko zjadała.

Swoją drogą kleszczy też najwięcej przynosiła (dziesięć dziennie to
norma), mimo że wszystkie koty "zakraplam" i inne łapią najwyżej
pojedyncze (jak jeden czy dwa w tygodniu znajdę to jest dużo).
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-09 16:38:23 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
A ta moja mała zaraza to niestety polowała intensywnie i wszystko zjadała.
Teoretycznie moje psy powinny zejść na jakąś leptospirozę, czy inny szajs,
bo co rusz liżą jakieś "gówno", (gówno, bez cudzysłowów, też). Usiłuję
upilnować... Ale i tak max raz na rok sobie rzygnie i po sprawie.
Post by Andrzej Lawa
Swoją drogą kleszczy też najwięcej przynosiła (dziesięć dziennie to
Szczęśliwie moje jakoś nie łapią, ale brat, jak mi na 3 dni swoją psicę dał
pod opiekę, to zastrzegł, aby wiskać pod kątem tych roztoczy. Jakoś też nie
podłapała, choć tak w ogóle, widywałem na roślinach takie małe, ośmionogie,
z pająkami i skorpionami mające tylko grupę wspólną. Ale to wcześniej,
chodzę pod drzewami, czasem przez jakiś krzak i nic... Może by poszukać
jakiejś mapy zakleszczenia Warszawy?
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-10 07:23:36 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
A ta moja mała zaraza to niestety polowała intensywnie i wszystko zjadała.
Teoretycznie moje psy powinny zejść na jakąś leptospirozę, czy inny
szajs, bo co rusz liżą jakieś "gówno", (gówno, bez cudzysłowów, też).
Usiłuję upilnować... Ale i tak max raz na rok sobie rzygnie i po sprawie.
Statystyka jest bezwzględna - ktoś gdzieś musi ją wyrobić.
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Swoją drogą kleszczy też najwięcej przynosiła (dziesięć dziennie to
Szczęśliwie moje jakoś nie łapią, ale brat, jak mi na 3 dni swoją psicę
dał pod opiekę, to zastrzegł, aby wiskać pod kątem tych roztoczy. Jakoś
też nie podłapała, choć tak w ogóle, widywałem na roślinach takie małe,
ośmionogie, z pająkami i skorpionami mające tylko grupę wspólną. Ale to
wcześniej, chodzę pod drzewami, czasem przez jakiś krzak i nic... Może
by poszukać jakiejś mapy zakleszczenia Warszawy?
No niestety... Ciężko to cholerstwo wytępić, podobnie jak komary.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Piotr Ratyński
2014-07-09 14:32:44 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Ikselka
Post by Piotr Ratyński
Czasem
jest ich więcej, czasem mniej, ale nigdy nie było zagrożenia, że te koty
szlag trafi całkowicie. A już na pewno nie z powodu jedzenia gryzoni i
ptaków, zresztą wygląd i kondycja tych kotów latem poprawia się znacznie.
Oczywiście, tylko chore i słabe DOROSŁE zwierzęta cierpią/padają od
pasożytów, bo u nich dochodzi do ich masowego rozwoju. Zdrowe zwierzę ma
mechanizmy obronne tzn chociaż organizm zwykle jest nosicielem pasożyta,
nie dopuszcza do jego rozwoju i namnażania się.
Pewnie tak, dlatego wszystkie moje dachowce, które nie dość, że przez
ciepłe pory roku żywiły się same, to jeszcze przynosiły gryzonie do
mojego buta żebym i ja mógł skorzystać, żyły sobie długo i zdrowo, poza
jednym, którego otruł jakiś głupek (razem z całą resztą już nie moich
podwórkowych łajzów). Natomiast kanapowa kotka żony rasy pers, jedząca
cały czas tak bardziej "po ludzku" + sucha karma, żyła niestety sporo
krócej.
--
Piotr Ratyński
ACMM-033
2014-07-09 16:44:41 UTC
Permalink
Raw Message
U?ytkownik "Piotr Raty?ski" <***@interia.eu> napisa? w wiadomo?ci news:lpjjqd$s6q$***@usenet.news.interia.pl...
...
Post by Piotr Ratyński
Pewnie tak, dlatego wszystkie moje dachowce, które nie dość, że przez
ciepłe pory roku żywiły się same, to jeszcze przynosiły gryzonie do mojego
buta żebym i ja mógł skorzystać, żyły sobie długo i zdrowo, poza
A podziękowałeś kotu, że cię tak docenił? :)
Post by Piotr Ratyński
jednym, którego otruł jakiś głupek (razem z całą resztą już nie moich
Zdarzyło się może kiedyś, że złapano takiego na gorącym uczynku? Bo chyba
bym wtedy wytłumaczył wystarczająco dobitnie, że zwierząt się nie krzywdzi i
co robią w pierdlach z takimi, co krzywdzą...
Post by Piotr Ratyński
podwórkowych łajzów). Natomiast kanapowa kotka żony rasy pers, jedząca
cały czas tak bardziej "po ludzku" + sucha karma, żyła niestety sporo
krócej.
Niezgodnie z naturą. Ani chorego gołębia, ani innej myszy, brak odporności
zaszczepianej jedzeniem takich "frykasów". Hamburgery też są ponoć czyste,
bez naleciałości środowiska, to może jedzmy hamburgery? Pizza ma też pewnie
wybite przez pieczenie wszelkie bakterie... jedzmy pizzę, itd...?
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Piotr Ratyński
2014-07-09 17:24:15 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
A podziękowałeś kotu, że cię tak docenił? :)
Jasne, chociaż gdy była to połówka myszy, a nie cała, przyjemnie było
mniej, ale każdy taki objaw przywiązania, zawsze był nagradzany
drapaniem za uszami. :)
Post by ACMM-033
Zdarzyło się może kiedyś, że złapano takiego na gorącym uczynku? Bo
chyba bym wtedy wytłumaczył wystarczająco dobitnie, że zwierząt się nie
krzywdzi i co robią w pierdlach z takimi, co krzywdzą...
Raczej mało prawdopodobne, w tym przypadku podejrzany był jedyny
gołębiarz w okolicy, pyskówka poszlakowa się odbyła, ale z powodu braku
dowodów na tym się skończyło.
Post by ACMM-033
Niezgodnie z naturą. Ani chorego gołębia, ani innej myszy, brak
odporności zaszczepianej jedzeniem takich "frykasów". Hamburgery też są
ponoć czyste, bez naleciałości środowiska, to może jedzmy hamburgery?
Pizza ma też pewnie wybite przez pieczenie wszelkie bakterie... jedzmy
pizzę, itd...?
Do tego potem można się nawp**rzać do woli suplementów, minierałów,
sztucznych kultur bakteriów, popić taurynką i już natura jest nam
niepotrzebna. :-D
--
Piotr Ratyński
ACMM-033
2014-07-10 14:35:41 UTC
Permalink
Raw Message
U?ytkownik "Piotr Raty?ski" <***@interia.eu> napisa? w wiadomo?ci news:lpjts0$ip1$***@usenet.news.interia.pl...
...
Post by Piotr Ratyński
Do tego potem można się nawp**rzać do woli suplementów, minierałów,
sztucznych kultur bakteriów, popić taurynką i już natura jest nam
niepotrzebna. :-D
Niom :)
A następnie porozmawiać z wątrobą, nerkami, co tam jeszcze...? :)
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-10 07:08:43 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Piotr Ratyński
podwórkowych łajzów). Natomiast kanapowa kotka żony rasy pers, jedząca
cały czas tak bardziej "po ludzku" + sucha karma, żyła niestety sporo
krócej.
Niezgodnie z naturą. Ani chorego gołębia, ani innej myszy, brak
Same persy są niezgodne z naturą. I to niestety w sposób dość bezmyślny
było to przez ludzi robione. Kiedyś trafiła do mnie persiczka, kochana
kicia, ale niestety pełna wad wrodzonych - wystająca chrząstka na
mostku, wąska klatka piersiowa... "Rasowiec" nie był moim pomysłem -
siostra sobie właśnie "kanapowca" sprawiła a okazało się, że jej syn był
potężnie uczulony.

Kicia trafiła do mnie i oprócz chrupków dietę uzupełniała sobie
okazyjnie upolowanymi myszami - mieszkałem wtedy w bloku ale na parterze
i miałem mały ogródek i puchatka sobie bardzo plener upodobała.

W sumie 12 lat przeżyła i dopadł ją jakiś nowotwór. A wcześniej miała
dość niestety powszechne (wg weta-okulisty) problemy z oczami aż do
utraty jednego (jakaś infekcja jej się na oczy rzuciła).
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-10 14:43:06 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Same persy są niezgodne z naturą. I to niestety w sposób dość bezmyślny
było to przez ludzi robione. Kiedyś trafiła do mnie persiczka, kochana
Tego-ż chyba nie przeskoczymy. Kiedyś, jak się dwa psy sparzyły, raz
różnych, to się robił kundel, czyli mieszaniec.Dziś już nie kundel, lecz
bybryda.
Ja czasem bym chciał, ażeby taki kundel... hybryda znaczy się, była z takim
defektem, by to głównie ludziowi było "nie po drodze". Np. puszczałby tak
smrodliwe bąki, że nawet wietrzenie nic by nie dało...

...
Post by Andrzej Lawa
W sumie 12 lat przeżyła i dopadł ją jakiś nowotwór. A wcześniej miała dość
niestety powszechne (wg weta-okulisty) problemy z oczami aż do utraty
jednego (jakaś infekcja jej się na oczy rzuciła).
Coś tak przez mgłę kojarzę, że rzeczywiście coś u persów jest na rzeczy z
oczami.
A tymczasem może sobie zahoduję swoją sawanę (ze wszystkimi tego
przyległościami), kocio dość niezwykłe wizualnie... ale w ogóle, często, jak
prezentuje się nową rasę, albo "rasę", to się raptem okazuje, że częste
wodogłowie, zwyrodnienia stawów, problemy trawienne.
ITD...
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Piotr Ratyński
2014-07-10 21:37:38 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Coś tak przez mgłę kojarzę, że rzeczywiście coś u persów jest na
rzeczy z oczami.
Zbytnie skrócenie pyszczka u persów powoduje problemy z przewodem
łzowym, który staje się za krótki i łzy się przelewają spływając po
pysku, co powoduje też częste infekcje. Ogólnie problemy z infekcją oczu
to zmora wszystkich kotów, szczególnie młodych, niektóre nieleczone
infekcje potrafią roznieść się na resztę głowy i być śmiertelne. Pomaga
przemywanie oczu płynem kupionym u weterynarza, tyle że kot musi
pozwolić się złapać.
Post by ACMM-033
A tymczasem może sobie zahoduję swoją sawanę (ze wszystkimi tego
przyległościami), kocio dość niezwykłe wizualnie... ale w ogóle,
często, jak prezentuje się nową rasę, albo "rasę", to się raptem
okazuje, że częste wodogłowie, zwyrodnienia stawów, problemy
trawienne. ITD...
Majstrowanie przy rasach bez pojęcia, albo zbyt dziwaczne ambicje
hodowców są przeważnie źródłem kłopotów zdrowotnych, a wyniki takich
zabiegów hodowlanych wyglądają najczęściej jak półtora nieszczęścia.
Dobrze, że chociaż odchodzi się obecnie od obcinania psom ogona i uszu
(kopiowanie)...
--
Piotr Ratyński
ACMM-033
2014-07-11 15:32:35 UTC
Permalink
Raw Message
U?ytkownik "Piotr Raty?ski" <***@interia.eu> napisa? w wiadomo?ci news:lpn135$bjq$***@usenet.news.interia.pl...
...
Post by Piotr Ratyński
Majstrowanie przy rasach bez pojęcia, albo zbyt dziwaczne ambicje
hodowców są przeważnie źródłem kłopotów zdrowotnych, a wyniki takich
zabiegów hodowlanych wyglądają najczęściej jak półtora nieszczęścia.
Docierały już do mnie (wystarczy oglądać Animal Planet) informacje, że np.
kotka się jakiejś kobicie zruchała z kocurem, powstały kocięta o jakichś
nowych cechach wizualnych, to postanowiła chyba, że kotka będzie się ruchać
nadal i porobiła nową rasę.
W innym przypadku (mogę się obsunąć co do niuansów) ktoś znalazł kotkę,
która powiła małe i jeden był "jakiś taki nietypowy", to lu, nowe kocię do
ruchania i robienie nowej rasy... Niby to miało być selekcjonowane względem
chorób, anomalii...
Post by Piotr Ratyński
Dobrze, że chociaż odchodzi się obecnie od obcinania psom ogona i uszu
(kopiowanie)...
Niestety, nadal widuję takie stworzenia. Choć zabawnie wygląda bokser
krótkoogoniasty, gdzie machanie, to nie ogonem, lecz połową psa... jednak
wolałbym machanie normalnym ogonem.
Uszy... znam pewną owczarkę środkowoazjatycką, gdzie ogon jest przycięty, a
uszy... miejmy nadzieję, że to z konieczności, bo tych uszu niemalże nie ma.
Fotki zrobione, piesa fajna, zaprzyjaźniona z pewnym "szwajcarem", nie lubi
innych psów, mnie lubi i czasem się na plecy przewraca, bym ją po brzuchu
miział.
Ogonów i uszu nie ciąć... Czy ludzie czegoś innego nie wymyślą?
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Piotr Ratyński
2014-07-11 17:09:27 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Uszy... znam pewną owczarkę środkowoazjatycką, gdzie ogon jest
przycięty, a uszy... miejmy nadzieję, że to z konieczności, bo tych uszu
niemalże nie ma. Fotki zrobione, piesa fajna, zaprzyjaźniona z pewnym
"szwajcarem", nie lubi innych psów, mnie lubi i czasem się na plecy
przewraca, bym ją po brzuchu miział.
Córka ma akurat sukę owczarka środkowoazjatyckiego, niestety po
"kopiowaniu" czyli bez uszu i ogona (takiego już kupiła). Dawniej taki
był wymóg, żeby pies był rasowy, obecnie jest odwrotnie. Niezwykle
sympatyczna rasa i przyjacielska dla ludzi, pomimo, że wielka, tak
wyglądają proporcje młodsza wnuczka/suka:
Loading Image...
--
Piotr Ratyński
ACMM-033
2014-07-13 15:51:56 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
sympatyczna rasa i przyjacielska dla ludzi, pomimo, że wielka, tak
https://www.dropbox.com/s/89pac5mk2439h0z/DSC_0113.JPG
Ciut inne umaszczenie, niż ta "moja", uszy identycznie. Równie sympatyczna.
Wrażenie daje, że łeb psicy jest 3-4 razy większy od głowy dziecka :))
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
collie
2014-07-11 16:24:06 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Dobrze, że chociaż odchodzi się obecnie od obcinania psom ogona i uszu
(kopiowanie)...
Całe lata trwały boje obrońców zwierząt z tym szaleństwem. Nawet specjalny zapis
w Ustawie o ochronie zwierzą - że "zabrania się wszelkich zabiegów mających na
celu zmianę wyglądu zwierzęcia i wykonywanych w celu innym niż ratowanie jego
zdrowia lub życia, a w szczególności przycinania psom uszu i ogonów (kopiowania)"
- nie pomógł. Zawsze bowiem znalazł się weterynarz, który za odpowiednią opłatą
uciął psu ogon, czy przyciął uszy. I co? Wystarczyło naciskiem społecznym
przymusić władze związków kynologicznych do zmiany tzw. wzorca rasy, by nagle
po ulicach zaczęły paradować rottweilery, boksery i inne sznaucery z pięknymi
ogonami. Bo szczenię z uciętym ogonem nie dostawało tzw. metryki. A jak nie ma
"papierów", to pies nierasowy i cena jak za kundla "w typie rasy". Czyli jak
zwykle najlepszym argumentem było - money, money money, jak śpiewała ABBA.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-12 18:17:18 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Całe lata trwały boje obrońców zwierząt z tym szaleństwem. Nawet
specjalny zapis w Ustawie o ochronie zwierzą - że "zabrania się
wszelkich zabiegów mających na celu zmianę wyglądu zwierzęcia i
wykonywanych w celu innym niż ratowanie jego zdrowia lub życia,
a w szczególności przycinania psom uszu i ogonów (kopiowania)"
No proszę - ludzie mają gorszą ochronę prawną przed takim "kopiowaniem"
(jaki jest w ogóle źródłosłów tego określenia??) niż zwierzęta.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-13 16:35:18 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by collie
Całe lata trwały boje obrońców zwierząt z tym szaleństwem. Nawet
specjalny zapis w Ustawie o ochronie zwierzą - że "zabrania się
wszelkich zabiegów mających na celu zmianę wyglądu zwierzęcia i
wykonywanych w celu innym niż ratowanie jego zdrowia lub życia,
a w szczególności przycinania psom uszu i ogonów (kopiowania)"
No proszę - ludzie mają gorszą ochronę prawną przed takim "kopiowaniem"
Czy chodzi ci o pewną czynność rytualną dokonywaną głównie wobec bardzo
nieletnich?
Hmm... w tej chwili się nie wypowiem, tak myślę, że ludzie stosując coś
wobec siebie (ale np. kobieta nie może na własne życzenie wyciąć sobie np.
macicy, by więcej nie rodzić, itp), myślą za siebie. Stosując wobec zwierząt
myślą o sobie. To i dobrze, że ukrócono.
Post by Andrzej Lawa
(jaki jest w ogóle źródłosłów tego określenia??) niż zwierzęta.
Zdaje mi się, że chodzi o szablon używany do tej czynności, zapina się na
uchu i jedzie wg schematu, po wyznaczonej linii, tworząc cięciem jej kopię.
To z rozpędu zapewne przyjęło się wobec ogonów,choć i tu teoretycznie widzę
podejście typu kreska w danym miejscu i przykaz tnij 5 mm w górę od niej...
Może o to chodzi?
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-13 20:13:26 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
No proszę - ludzie mają gorszą ochronę prawną przed takim "kopiowaniem"
Czy chodzi ci o pewną czynność rytualną dokonywaną głównie wobec bardzo
nieletnich?
Owszem.
Post by ACMM-033
Hmm... w tej chwili się nie wypowiem, tak myślę, że ludzie stosując coś
wobec siebie (ale np. kobieta nie może na własne życzenie wyciąć sobie
np. macicy, by więcej nie rodzić, itp), myślą za siebie.
Sęk w tym, że stosują to rytualne okaleczenie nie wobec siebie ale wobec
dzieci. I skoro zdelegalizowano dla zwierząt to tym bardziej należy
zdelegalizować w stosunku do dzieci płci obojga.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-13 20:44:59 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Hmm... w tej chwili się nie wypowiem, tak myślę, że ludzie stosując coś
wobec siebie (ale np. kobieta nie może na własne życzenie wyciąć sobie
np. macicy, by więcej nie rodzić, itp), myślą za siebie.
Sęk w tym, że stosują to rytualne okaleczenie nie wobec siebie ale wobec
dzieci. I skoro zdelegalizowano dla zwierząt to tym bardziej należy
zdelegalizować w stosunku do dzieci płci obojga.
Wcale bym się o to nie pogniewał. Żeby nie być psem ogrodnika, pozostawiłbym
to do zdecydowania przy pełnoletności, a przynajmniej, przy Bar Micwie,
jeśli dzieciak świadomie i z nieprzymuszonego wyboru będzie tego chciał, a
rodzice zgodzą się, jeśli będzie mieć mniej, niż 18 lat, bądź inny wiek,
jeśli taka będzie w odpowiednim kraju granica dorosłości formalnej.
Dziewczynki... to jeszcze chyba gorsze, niż u chłopców... I niczym nie
uzasadnione, poza ewentualnie powodami ściśle zdrowotnymi...
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-11 10:29:33 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Tego-ż chyba nie przeskoczymy. Kiedyś, jak się dwa psy sparzyły, raz
różnych, to się robił kundel, czyli mieszaniec.Dziś już nie kundel, lecz
bybryda.
Hybryda to bardziej międzygatunkowa mieszanka. I z nimi bywa różnie.

Muł jest np. bardzo dobym... produktem ;)
Post by ACMM-033
Ja czasem bym chciał, ażeby taki kundel... hybryda znaczy się, była z
takim defektem, by to głównie ludziowi było "nie po drodze". Np.
puszczałby tak smrodliwe bąki, że nawet wietrzenie nic by nie dało...
Hę??
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
W sumie 12 lat przeżyła i dopadł ją jakiś nowotwór. A wcześniej miała
dość niestety powszechne (wg weta-okulisty) problemy z oczami aż do
utraty jednego (jakaś infekcja jej się na oczy rzuciła).
Coś tak przez mgłę kojarzę, że rzeczywiście coś u persów jest na rzeczy
z oczami.
Deformacja pyszczka. Zwłaszcza u tych ultra-rasowych z płaskim lub
wklęsłym pyszczkiem. Takie coś bym zdelegalizował.
Post by ACMM-033
A tymczasem może sobie zahoduję swoją sawanę (ze wszystkimi tego
przyległościami), kocio dość niezwykłe wizualnie... ale w ogóle, często,
jak prezentuje się nową rasę, albo "rasę", to się raptem okazuje, że
częste wodogłowie, zwyrodnienia stawów, problemy trawienne.
Bo z reguły ta "nowa rasa" to potomkowie jednego mutanta z pożądaną
cechą - nie od parady incest jest traktowany jako coś złego, a u
rasowych hodowców to norma.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-13 15:47:14 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Tego-ż chyba nie przeskoczymy. Kiedyś, jak się dwa psy sparzyły, raz
różnych, to się robił kundel, czyli mieszaniec.Dziś już nie kundel, lecz
bybryda.
Hybryda to bardziej międzygatunkowa mieszanka. I z nimi bywa różnie.
Ale też tak się nazywa psy, których nie ma się odwagi nazwać mieszańcami,
czy wręcz - kundlami. Pachnie mi to poprawnością polityczną...
Post by Andrzej Lawa
Muł jest np. bardzo dobym... produktem ;)
Kosztem bezpłodności...
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Ja czasem bym chciał, ażeby taki kundel... hybryda znaczy się, była z
takim defektem, by to głównie ludziowi było "nie po drodze". Np.
puszczałby tak smrodliwe bąki, że nawet wietrzenie nic by nie dało...
Hę??
Takie w krzywym zwierciadle spojrzenie na manipulacje międzyrasowe. Zbliżony
do tego o czym piszę, jest np. Boston Terier, który jakoś tak ma, że z papu
szamie powietrze, którym raczej nie beka. Więc nim p...dzi... A trzmiele, to
raczej do bezzapachowych nie należą...
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Coś tak przez mgłę kojarzę, że rzeczywiście coś u persów jest na rzeczy
z oczami.
Deformacja pyszczka. Zwłaszcza u tych ultra-rasowych z płaskim lub
wklęsłym pyszczkiem. Takie coś bym zdelegalizował.
No tak... Zastanawiam się, czy te chore wtręty, "ultrarasowe", nie mają w
swej linii, drzewem genealogicznym zwanej, jakichś "pszotkuf" z lewych
hodowli... To i geny się przemyci... W którejś z telewizji, w kablu,
oglądałem ciekawy felieton nt. (tym razem kontrolowanej) hodowli lisów, dwie
gałęzie, jedna hodowana pod kątem agresji, druga pod kątem łagodności.
Przez kilka pokoleń utrwaliły się cechy "hodowane", w ramach eksperymentu
pobrano zarodek od lisicy z puli agresywnej i wszczepiono lisicy łagodnej.
Maluch był agresywny.
Hmm... może nie do końca tak, to parę lat temu było, felieton... a może
raczej bardziej a-la reportaż, wręcz dokument, był rzeteln ie zrobiony i
sporo można było z niego wyciągnąć.
To OIDP, było chyba w Rosji działane.
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
A tymczasem może sobie zahoduję swoją sawanę (ze wszystkimi tego
przyległościami), kocio dość niezwykłe wizualnie... ale w ogóle, często,
jak prezentuje się nową rasę, albo "rasę", to się raptem okazuje, że
częste wodogłowie, zwyrodnienia stawów, problemy trawienne.
Bo z reguły ta "nowa rasa" to potomkowie jednego mutanta z pożądaną
cechą - nie od parady incest jest traktowany jako coś złego, a u rasowych
hodowców to norma.
No tak, tylko czemu się to na siłę pcha w różne rasy... choć może nawet i
rozumiem to... Zastanawiam się jednak czasem, ile z tych "nówek" powstało z
rzeczywistej potrzeby, gdzie by przez kilka(naście) pokoleń bardzo ściśle
selekcjonowano potomków "źródłowych" (1), aby substrat był absolutnie zdrowy
(pozostałe unieczynnić płciowo i jeśli się nadają, niech pójdą wśród ludzi,
w końcu to też żywe, czujące stworzenia), jak już, połączyć, potomków
"docelowych", też ściśle przeselekcjonować, dla zróżnicowania puli kilka
takich hodowli, ostatecznie, stworzyć rdzeń, który można puścić w świat, bez
tykających bomb w postani nieznanych nówce chorób, ułomności, itd.
Tymczasem, co rusz widzę, że nowa rasa powstała, bo (nie tylko) np. kotka
się pani złajdaczyła, kocięta ładnie wyglądały, tylko jaki posag zafundował
im nieznany "tatuś"? Tak, kotki zaruchały i już sensacja, nowa rasa... To
mnie głęboko zastanawia. I pani to podtrzymuje, koty znów zaruchają i tak
idzie...
Koty... psy... Nie wiem... może ja po prostu zbyt sceptyczny jestem?

(1) skrót myślowy, przyznam, nie chciało mi się rozpisywać i komplikować
wypowiedzi, to napisałem cokolwiek nielogicznie, dla uproszczenia... Ale mam
nadzieję, że zostałem zrozumiany?
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Andrzej Lawa
2014-07-13 20:10:25 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Tego-ż chyba nie przeskoczymy. Kiedyś, jak się dwa psy sparzyły, raz
różnych, to się robił kundel, czyli mieszaniec.Dziś już nie kundel, lecz
bybryda.
Hybryda to bardziej międzygatunkowa mieszanka. I z nimi bywa różnie.
Ale też tak się nazywa psy, których nie ma się odwagi nazwać
mieszańcami, czy wręcz - kundlami. Pachnie mi to poprawnością polityczną...
Się? ;) Kto kundelki określa mianem hybryd? Nie mówię że nie, zwłaszcza
jak to był jakiś dziennikarz, ale osobiście jeszcze nie słyszałem.

Jak dla mnie słowo "kundel" jest neutralne a "kundelek" wręcz sympatyczne.
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Muł jest np. bardzo dobym... produktem ;)
Kosztem bezpłodności...
Tylko dla samców. I nie jest to wielki problem - zawsze można
wyprodukować kolejne.

Swoją drogą między innymi stąd też użycie przeze mnie słowa "produkt" ;)

[ciach]
Post by ACMM-033
To OIDP, było chyba w Rosji działane.
Z lisami to był spory eksperyment z udomawianiem poprzez selektywną
hodowlę. Chyba też mieli futra na myśli. Ciekawy objaw uboczny - ogony
im się w precelek zawinęły, jak wielu rasom psów.

[ciach]
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Bo z reguły ta "nowa rasa" to potomkowie jednego mutanta z pożądaną
cechą - nie od parady incest jest traktowany jako coś złego, a u
rasowych hodowców to norma.
No tak, tylko czemu się to na siłę pcha w różne rasy... choć może nawet
i rozumiem to... Zastanawiam się jednak czasem, ile z tych "nówek"
powstało z rzeczywistej potrzeby, gdzie by przez kilka(naście) pokoleń
Ależ była rzeczywista potrzeba - kasa. Coś nowego to zawsze ekstra dochód.
Post by ACMM-033
bardzo ściśle selekcjonowano potomków "źródłowych" (1), aby substrat był
absolutnie zdrowy (pozostałe unieczynnić płciowo i jeśli się nadają,
niech pójdą wśród ludzi, w końcu to też żywe, czujące stworzenia), jak
już, połączyć, potomków "docelowych", też ściśle przeselekcjonować, dla
zróżnicowania puli kilka takich hodowli, ostatecznie, stworzyć rdzeń,
który można puścić w świat, bez tykających bomb w postani nieznanych
nówce chorób, ułomności, itd.
I znowu ten sam problem - kasa.

Trzeba szybko wypchnąć na rynek, a potem ważna jest ilość.

Z czasem może by się to ich zdrowie ustabilizowało, ale niektóre
pożądane dla klientów cechy są same w sobie szkodliwe (np. krótki pysk).
Poza tym modnisie ciągle szukają czegoś nowego. Popatrz sobie na zmiany
wzorca kotów syjamskich - dawniej to były to całkiem normalnie
wyglądające koty, a obecnie modny wzorzec to wygląd a'la anoreksja. Z
drugiej strony udało się wyeliminować skłonność do zeza.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
ACMM-033
2014-07-13 20:38:32 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Się? ;) Kto kundelki określa mianem hybryd? Nie mówię że nie, zwłaszcza
jak to był jakiś dziennikarz, ale osobiście jeszcze nie słyszałem.
No, pudel z labradorem, jako labradoodle, powszechnie nazywa się to hybrydą,
a dla mnie to jest po prostu mieszaniec. Widziałem, choć tylko w
telewizorze, piesek wydał się bardzo sympatyczny, choć nie najurodziwszy...
Post by Andrzej Lawa
Jak dla mnie słowo "kundel" jest neutralne a "kundelek" wręcz sympatyczne.
Ano właśnie.
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
Post by Andrzej Lawa
Muł jest np. bardzo dobym... produktem ;)
Kosztem bezpłodności...
Tylko dla samców. I nie jest to wielki problem - zawsze można wyprodukować
kolejne.
No, wszystko proszę pana można, byle z wolna i z ostrożna... Ja jednakże
wolałbym, aby to wreszcie jasno określić, mułą po prostu wyhodować, aby się
sam rozmnażał, po odselekcjonowaniu osobników problematycznych... CHolera...
myślenie mi dziś kuleje, za dużo problemów na łbie... innym razem o tym
pomyślę....
Post by Andrzej Lawa
Swoją drogą między innymi stąd też użycie przeze mnie słowa "produkt" ;)
Nie bez racji...
Post by Andrzej Lawa
[ciach]
Post by ACMM-033
To OIDP, było chyba w Rosji działane.
Z lisami to był spory eksperyment z udomawianiem poprzez selektywną
hodowlę. Chyba też mieli futra na myśli. Ciekawy objaw uboczny - ogony im
się w precelek zawinęły, jak wielu rasom psów.
Kiedyś w TV, chyba Animal Planet... a może któryś z naszych szmatławców?
Wybacz, nie pomnę... Ktoś przez 6 lat hodował niecodziennego wyglądu pieska.
Piesek okazał się liskiem...
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
No tak, tylko czemu się to na siłę pcha w różne rasy... choć może nawet
i rozumiem to... Zastanawiam się jednak czasem, ile z tych "nówek"
powstało z rzeczywistej potrzeby, gdzie by przez kilka(naście) pokoleń
Ależ była rzeczywista potrzeba - kasa. Coś nowego to zawsze ekstra dochód.
Pachnie mi to sprzedaniem rodziców do burdelu, za brakującą do piwa kasę...

...
Post by Andrzej Lawa
Post by ACMM-033
nówce chorób, ułomności, itd.
I znowu ten sam problem - kasa.
Pecunia non olet, niestety.
Post by Andrzej Lawa
Trzeba szybko wypchnąć na rynek, a potem ważna jest ilość.
Potem obłożenie przychodni, panie doktorze, taki ładny piesek/kotek, ale
taki chory...
Pies trącał pieniądze, ale zwierzę cierpi.
Post by Andrzej Lawa
Z czasem może by się to ich zdrowie ustabilizowało, ale niektóre
Śmiałbym wątpić, no, możew bardzo dobrych hodowlach, ale jak sam wiesz,
powstanie moda, to rasa przeczołga się po lewiznach wszelakich, fabrykach
psów, a skutek - tłumaczyć nie muszę.
Post by Andrzej Lawa
pożądane dla klientów cechy są same w sobie szkodliwe (np. krótki pysk).
Np. mopsiki walczące o każdy oddech, nie tylko z powodu krótkiego pyska...
Post by Andrzej Lawa
Poza tym modnisie ciągle szukają czegoś nowego. Popatrz sobie na zmiany
wzorca kotów syjamskich - dawniej to były to całkiem normalnie wyglądające
koty, a obecnie modny wzorzec to wygląd a'la anoreksja. Z drugiej strony
udało się wyeliminować skłonność do zeza.
Wiesz... nie wiem, jak kot, ale ja osobiście wolałbym mieć zeza (lekkiego
zresztą mam), niż np. skłonność do zawałów, udarów, czy nowotworów. Zeza
można skorygować, a zawał może dopaść zawsze i wszędzie3, bywa przechodzony,
bo chory np. odczuje tylko lekki ból głowy, czy dostanie sraczki, którą
złoży na karb lekko podśmiardującego sera, czy owocu, bo tyle leży i trzeba
będzie wyrzucić. A sraczka (po 2 dniach pewnie przejdzie) też może być
objawem zawału, który niewyleczony doprowadzi do tragedii (martwica ścianki,
osłabienie materiału, ścianka pęka, tamponada, kaput...).

W ogóle ludzie często upodobanie znajdują w dziwnościach, osobliwościach,
nie bacząc na koszt, jaki tym czynią, także przekraczają ramy czasowe
rzeczy, których przekraczać nie powinni. Ja swojego pieska dostałem 13.5
roku temu, dałem za niego piwo, choć nie musiałem, najpierw było, że miał 6
tygodni, później wyszło, że 28 dni, czyli równo 4 tygodnie... Mój miał
szczęście (był ostatnim, który poszedł do ludzi)... U weta był następnego
dnia, na szczęście zdrowy, choć z chorobą lokomocyjną.

Oj, o ludziach i psach można by długo gadać, a jakoś mi się kończy strona i
nie mam weny na kontynuację... Pogadałbym, ale mi nie idzie...
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
collie
2014-07-04 06:48:32 UTC
Permalink
Raw Message
Po pierwsze: to "mięso" co kupujesz w supermarkecie też nie jest naturalne i pełne
różnych "interesujących" dodatków.
Nawet gdyby, to i tak w tym mięsie jest nieporównanie więcej mięsa, niż w suchych
"kozich bobkach", które niejednokrotnie składają się tylko z tych "interesujących"
dodatków.
Po drugie: nie jest ważne, czy to mięso czy chrupki - ważne, żeby zawierało
wszystkie potrzebne składniki w odpowiednich proporcjach. Może być nawet całkowity
syntetyk - to naprawdę nie ma znaczenia, bo w układzie pokarmowym i tak wszystko
jest rozmontowywane.
Dla Ciebie może nie jest ważne, ale dla kota, czy psa - tak, i to bardzo.
Ich układ pokarmowy jest przystosowany od tysięcy lat do "rozmontowywania"
białka zwierzęcego, a nie sztucznego - za przeproszeniem - gówna, w którym
jest wszystko jak powiedziałem, prócz mięsa. A bez mięsa, w przypadku
mięsożerców, nie da się żyć. No, da się na krótką metę, ale co to za życie?
W USA, w wyniku nieporównanie większego nacisku marketingowego producentów
karmy zwierzęcej, niż w Europie, tamtejsze psy odżywiane prawie wyłącznie
"zbilansowanymi w 120 %" karmami, żyją przeciętnie o połowę krócej, niż
ich europejscy pobratymcy. Po prostu. Na którymś z psich forów, przytaczano
wyniki badań naukowych (jak to w Ameryce), potwierdzających to, co napisałem.
Więc dopóki jeszcze nas nie ogłupiły doszczętnie reklamowe bajdy o zbilansowanych
- w odróżnieniu od naturalnego jadła, a jakże - przemysłowych karmach, dawajmy
naszym kotom i psom TEŻ mięso, by nasi bracia mniejsi długo żyli i dobrze im
się powodziło na ziemi. :-)
Jedną moją koteczkę niedawno szlag trafił przez tę twoją "zawsze najlepszą"
naturalną żywność (gryzonie) - mimo odrobaczania niecałe dwa miesiące wcześniej
sekcja wykazała jelita dosłowne zapchane tasiemcami i ślady w płucach.
Nie wystarczy kotu podać profilaktycznie tabletki "na odrobaczanie", by kot
uniknął tasiemca. Tasiemiec musi być u kota zdiagnozowany, po czym stosuje się
specjalistyczne leki zwalczające określony rodzaj tasiemca. I nie ma mocnych.
Tasiemców.
--
collie
ACMM-033
2014-07-04 15:59:04 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Nie wystarczy kotu podać profilaktycznie tabletki "na odrobaczanie", by kot
uniknął tasiemca. Tasiemiec musi być u kota zdiagnozowany, po czym stosuje się
specjalistyczne leki zwalczające określony rodzaj tasiemca. I nie ma mocnych.
Tasiemców.
Uzbrojonego raczej tak łatwo nie wygruzisz...
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Jarosław Sokołowski
2014-07-04 23:08:51 UTC
Permalink
Raw Message
Post by ACMM-033
Post by collie
Tasiemiec musi być u kota zdiagnozowany, po czym stosuje się
specjalistyczne leki zwalczające określony rodzaj tasiemca.
I nie ma mocnych. Tasiemców.
Uzbrojonego raczej tak łatwo nie wygruzisz...
Uwaga ta dotyczy nie tylko tasiemców. To wszystko zależy
od rodzaju uzbrojenia. Może na przykład się ostrzeliwać.
--
Jarek
ACMM-033
2014-07-06 16:23:33 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Jarosław Sokołowski
Post by ACMM-033
Post by collie
I nie ma mocnych. Tasiemców.
Uzbrojonego raczej tak łatwo nie wygruzisz...
Uwaga ta dotyczy nie tylko tasiemców. To wszystko zależy
W rzeczy samej. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Post by Jarosław Sokołowski
od rodzaju uzbrojenia. Może na przykład się ostrzeliwać.
Zaciekawiłeś mnie tym ostrzeliwaniem... możesz dać jakiś przykład? Burza
idzie i kiepsko mi się myśli teraz...
--
Spamerów i "pytaczy" informuję, iż bardzo narażają się na to, że ich
adresy e-mail będą podawane harwesterom służącym do rozsyłania spamu.
Stokrotka
2014-07-06 16:25:58 UTC
Permalink
Raw Message
... Burza
idzie i kiepsko mi się myśli teraz...
A skąd jesteś, w Wołomnie (20km na pn-ws od Warszawy) też idzie burza.
--
http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający
cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Andrzej Lawa
2014-07-04 18:59:33 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Jedną moją koteczkę niedawno szlag trafił przez tę twoją "zawsze najlepszą"
naturalną żywność (gryzonie) - mimo odrobaczania niecałe dwa miesiące wcześniej
sekcja wykazała jelita dosłowne zapchane tasiemcami i ślady w płucach.
Nie wystarczy kotu podać profilaktycznie tabletki "na odrobaczanie", by kot
uniknął tasiemca. Tasiemiec musi być u kota zdiagnozowany, po czym stosuje się
specjalistyczne leki zwalczające określony rodzaj tasiemca. I nie ma mocnych.
Tasiemców.
Ty masz jakieś potworne problemy z czytaniem. Za dużo sklepowego
"mięska" się najadłeś czy co?

Wyraźnie napisałem MIMO ODROBACZENIA DWA MIESIĄCE WCZEŚNIEJ. Dostała
środek na tasiemce i glisty a potem jeszcze repetę po 2 tygodniach. A
mimo tego potem nachapała się tyle tasiemców z "zawsze lepszego od
chrupek naturalnego mięsa" ze ją szlag trafił.

Pozostałe też polują, ale najczęściej zostawiają zwłoki - o dziwo wolą
jeść chrupki. A ta właściwie wszystkie łupy zjadała w całości.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
collie
2014-07-04 20:18:29 UTC
Permalink
Raw Message
Ty masz jakieś potworne problemy z czytaniem. Za dużo sklepowego "mięska" się
najadłeś czy co?
Nie, ta przypadłość dotyka ludzi pozbawionych w odżywianiu białka zwierzęcego.
Wyraźnie napisałem MIMO ODROBACZENIA DWA MIESIĄCE WCZEŚNIEJ. Dostała środek na
tasiemce i glisty a potem jeszcze repetę po 2 tygodniach. A mimo tego potem
nachapała się tyle tasiemców z "zawsze lepszego od chrupek naturalnego mięsa" ze
ją szlag trafił.
Leki na tasiemce nie działają "w przód". Zabijają to co jest akurat w kocie
i na tym koniec. Krótko po aplikacji - a co dopiero mówić "potem", kot może
znowu zarazić się pasożytem. A jeśli przy tym ma głupiego właściciela, który
nie potrafi na czas zdiagnozować tego, to życie kota długie jak tasiemiec nie
będzie.
Pozostałe też polują, ale najczęściej zostawiają zwłoki - o dziwo wolą jeść
chrupki. A ta właściwie wszystkie łupy zjadała w całości.
Jeśli to są koty wychodzące, to jedyną metodą zapobiegania tasiemczycy jest
systematyczne diagnozowanie kota pod kątem posiadania pasożyta i aplikowanie
leku wtedy, kiedy tasiemiec jest w kocie, a nie ograniczanie się do
"profilaktycznego" odrobaczania. Bo potem jest to nie skalane myślą
zadziwienie: "No jak to, kot znowu ma tasiemca, a przecież niedawno
był odrobaczany".
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-05 15:10:26 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Ty masz jakieś potworne problemy z czytaniem. Za dużo sklepowego "mięska" się
najadłeś czy co?
Nie, ta przypadłość dotyka ludzi pozbawionych w odżywianiu białka zwierzęcego.
Jak zwykle bredzisz...
Post by collie
Wyraźnie napisałem MIMO ODROBACZENIA DWA MIESIĄCE WCZEŚNIEJ. Dostała środek na
tasiemce i glisty a potem jeszcze repetę po 2 tygodniach. A mimo tego potem
nachapała się tyle tasiemców z "zawsze lepszego od chrupek naturalnego mięsa" ze
ją szlag trafił.
Leki na tasiemce nie działają "w przód". Zabijają to co jest akurat w kocie
i na tym koniec. Krótko po aplikacji - a co dopiero mówić "potem", kot może
znowu zarazić się pasożytem.
Przecież właśnie to napisałem!
Post by collie
A jeśli przy tym ma głupiego właściciela,
który nie potrafi na czas zdiagnozować tego, to życie kota długie jak
tasiemiec nie będzie.
Mhm. Te, "yntelygenty", a ty jak zdiagnozujesz?
Post by collie
Pozostałe też polują, ale najczęściej zostawiają zwłoki - o dziwo wolą jeść
chrupki. A ta właściwie wszystkie łupy zjadała w całości.
Jeśli to są koty wychodzące, to jedyną metodą zapobiegania tasiemczycy jest
systematyczne diagnozowanie kota pod kątem posiadania pasożyta i aplikowanie
Mhm. Diagnozowanie. Proszę bardzo - jak?
Post by collie
leku wtedy, kiedy tasiemiec jest w kocie, a nie ograniczanie się do
"profilaktycznego" odrobaczania. Bo potem jest to nie skalane myślą
zadziwienie: "No jak to, kot znowu ma tasiemca, a przecież niedawno
był odrobaczany".
"A przecież jadł tylko zawsze najzdrowsze naturalne mięsko polne!
Zamiast tych okropnych, szkodliwych chrupek!"
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Andrzej Lawa
2014-07-04 06:51:21 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Jasne. Sztuczne jedzenie jest pozbawione tak podstawowych składników, jak
tasiemce, glisty czy inne takie fajne dodatki ;->
Lepsze to, niż suche "kozie bobki", zawierające wszystko, prócz mięsa.
Może jednak lepiej spytaj się weterynarza co jest lepsze dla zwierzęcia
- sprawdzone chrupki o prawidłowym składzie czy myszy pełne pasożytów...
Post by collie
Och, ci co bezmyślnie nabierają się na reklamy syntetyków są równie naiwni jak ci,
co bezmyślnie nabierają się na reklamy "żywności organicznej" - żywność
"organiczna" to obecnie jeden z lepszych szwindli do dojenia frajerów.
Po prostu nie rozumiesz, czym jest żywność naturalna dla zwierząt,
niezależnie od tego, czy to jest pies, kot, krowa, świnia, czy kura.
Rozumiem. To żywność naturalna. Ze wszelkimi jej wadami i zaletami.
Strychnina też jest naturalna. Smacznego.

A "żywność organiczna" też nie jest naturalna - to żywność dla picu
hodowana w szczególnych warunkach ze sztucznie napompowaną ceną.
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
collie
2014-07-04 08:15:50 UTC
Permalink
Raw Message
Może jednak lepiej spytaj się weterynarza co jest lepsze dla zwierzęcia -
sprawdzone chrupki o prawidłowym składzie czy myszy pełne pasożytów...
Tak, najlepiej spytaj weterynarza, u którego w przychodni półki są zawalone
workami z przemysłową karmą. Wtedy na Twoje pytanie - "co pan doktor poleca
do jedzenia memu psu?", na pewno usłyszysz odpowiedź: "Royal Canin". Dziwnym
trafem akurat ten rodzaj karmy będzie u pana doktora na półkach. U innego
weta oczywiście najlepsza może być inna karma, w zależności od tego, jaki
producent jest u niego priorytetowy. Biznesowo. Najlepiej widać w małych
jednoosobowych przychodniach, o co tak naprawdę chodzi w tym biznesie
weterynaryjnym, gdzie do małej kanciapy z biurkiem, dwoma krzesłami i stołem
z metalowym blatem - nazywanej gabinetem przyjęć, przechodzi się często przez
wielki sklep z "wszystkim dla zwierząt".
Rozumiem. To żywność naturalna. Ze wszelkimi jej wadami i zaletami. Strychnina też
jest naturalna. Smacznego.
Co ma wspólnego popularna ongiś trucizna na szczury z żywnością naturalną? To,
że teoretycznie kot się może zatruć myszą, która chwilę wcześniej nażarła się
zatrutego ziarna, nie oznacza, że jest to jedyne zagrożenie dla tzw. wychodzącego
kota domowego. Pozostają jeszcze samochody, psy, no i przede wszystkim inni
ludzie, którzy potrafią nafaszerować trutką mięso, by im cudze koty nie srały
w ogrodzie. Takie psie, czyli kocie życie.
A "żywność organiczna" też nie jest naturalna - to żywność dla picu hodowana w
szczególnych warunkach ze sztucznie napompowaną ceną.
Rozmawiamy tu o naturalnej żywności dla zwierząt mięsożernych, której podstawowym
składnikiem jest mięso (niezależnie od tego, ile akurat mięsa jest w tym mięsie).
Oraz kości, w przypadku psów (vide BARF). Nie da się - przynajmniej na razie -
wyprodukować świni, czy krowy, która w jakiejś części nie składałaby się z mięsa.
W przypadku "zbilansowanej" karmy przemysłowej jest to możliwe. Więc jeśli dajesz
swemu kotu kawałek kupionego w sklepie mięsa, to jednak je on mięso. Gdy
natomiast sypiesz mu do miski suchy pokarm, to tak naprawdę ChGW, co on je.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-04 19:42:42 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
producent jest u niego priorytetowy. Biznesowo. Najlepiej widać w małych
jednoosobowych przychodniach, o co tak naprawdę chodzi w tym biznesie
weterynaryjnym, gdzie do małej kanciapy z biurkiem, dwoma krzesłami i stołem
Jasne. Wszędzie spisek.
Post by collie
z metalowym blatem - nazywanej gabinetem przyjęć, przechodzi się często
przez wielki sklep z "wszystkim dla zwierząt".
To dość naturalne miejsce do kupowania "dodatków do zwierzątek". Lepsze
to niż McDonald w ludzkim szpitalu (w USA to dość normalne - o ironio
także przy oddziałach kardiologicznych).
Post by collie
Post by Andrzej Lawa
Rozumiem. To żywność naturalna. Ze wszelkimi jej wadami i zaletami.
Strychnina też jest naturalna. Smacznego.
Co ma wspólnego popularna ongiś trucizna na szczury z żywnością
naturalną?
Obala dość popularną teorię "naturalne jest zawsze najzdrowsze" ;->

[ciach]
Post by collie
Oraz kości, w przypadku psów (vide BARF). Nie da się - przynajmniej na
razie - wyprodukować świni, czy krowy, która w jakiejś części nie
składałaby się z mięsa.
Ponownie: nie jest ważne od czego pochodzi pożywienie tylko jaki ma
skład. Jedyny problem jaki może być z poprawnie zbilansowanymi chrupkami
to taki, że są one zbyt "łatwe" dla układu pokarmowego i zwierzaczek
przestawiony potem na "prawdziwe mięso" będzie miał tak zwane sensacje.
Post by collie
W przypadku "zbilansowanej" karmy przemysłowej jest to możliwe. Więc jeśli dajesz
swemu kotu kawałek kupionego w sklepie mięsa, to jednak je on mięso. Gdy
natomiast sypiesz mu do miski suchy pokarm, to tak naprawdę ChGW, co on je.
Sztuka czytania cię przerasta?
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
collie
2014-07-04 20:32:14 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Andrzej Lawa
Sztuka czytania cię przerasta?
No tak, troll pozostaje trollem bez względu na news-grupę.
W takim razie i na pl.rec.zwierzaki ja panu już dziękuję.
--
collie
Andrzej Lawa
2014-07-05 15:16:47 UTC
Permalink
Raw Message
Post by collie
Post by Andrzej Lawa
Sztuka czytania cię przerasta?
No tak, troll pozostaje trollem bez względu na news-grupę.
W takim razie i na pl.rec.zwierzaki ja panu już dziękuję.
No i wszystko znowu standardowy manewr szczyla - merytoryczne argumenty
szczylek pomija milczeniem i wycina, a potem strzela focha i spierdala.

Dorośnij, dzieciaku!
--
Świadomie psujący kodowanie i formatowanie wierszy
są jak srający z lenistwa i głupoty na środku pokoju.
I jeszcze ci durnie tłumaczą to nowoczesnością...
Wisia48
2014-07-03 09:34:46 UTC
Permalink
Raw Message
Witam- powiem tak, prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja ;)
Mam kota ktory ma juz 11 lat. Nigdy nie chorowal, jest cudowny, rasa Maine
Coon.
Jego jedzenie to tylko sucha karma i to jednej firmy i jeden smak.
W porywach cienki paseczek wolowiny lub kurczaka, kilka razy do roku.
Po wielokrotnych probach podsuwania mu pod nos roznych smakolykow, domowego
jedzenia itd machnelam reka i sypie mu do miski sucha karme i obie strony sa
zadowolone.
Pozdrowienia i mizianie dla wszystkich futrzakow
Wisia


---
Ta wiadomość e-mail jest wolna od wirusów i złośliwego oprogramowania, ponieważ ochrona avast! Antivirus jest aktywna.
http://www.avast.com
collie
2014-07-03 11:07:33 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Wisia48
Witam- powiem tak, prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja ;)
Mam kota ktory ma juz 11 lat. Nigdy nie chorowal, jest cudowny, rasa Maine Coon.
Jego jedzenie to tylko sucha karma i to jednej firmy i jeden smak.
Jeśli to prawda, to Twój kot jest tym przysłowiowym wyjątkiem, który potwierdza
regułę. A regułą jest, że koty jako zdeklarowani mięsożercy powinny jest mięso -
najlepiej w takiej postaci jak mysz z wnętrznościami, czyli zawierające także
węglowodanowo-roślinne dodatki.
Post by Wisia48
---
Ta wiadomość e-mail jest wolna od wirusów i złośliwego oprogramowania, ponieważ
ochrona avast! Antivirus jest aktywna.
http://www.avast.com
Coś Ci się przykleja do dupy, na dodatek bez delimitera (vide -
http://pl.wikipedia.org/wiki/Delimiter),
przez co czytniki newsów nie wycinają tego badziewia przy odpowiedzi.
--
collie
Stokrotka
2014-07-03 13:37:33 UTC
Permalink
Raw Message
Mam kota ktory ma juz 11 lat. Nigdy nie chorowal,...
Jego jedzenie to tylko sucha karma i to jednej firmy i jeden smak.
Pewnie się sam dożywia.
--
http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający
cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Piotr Ratyński
2014-10-23 08:37:50 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Piotr Ratyński
Post by Andrzej Lawa
Znaczy się uważasz się za mądrzejszego od weterynarzy i biologów?
Weterynarze i naukowcy są na garnuszku producentów karmy, tak jak
lekarze są na garnuszku producentów leków.
A prawda jest taka, że psy karmione wyłącznie sztucznymi karmami żyją
najczęściej krócej i mówię to nie z danych statystycznych tylko, z
obserwacji życia, miałem kilka przykładów porównawczych. Różnice w
długości życia wynosiły niekiedy nawet ponad 5 lat. Natomiast
uzupełnienie naturalnego jedzenia sztucznym to tak, chociaż brakujące w
samym mięsie składniki potrzebne dla życia można uzupełniać, nie tylko
dając karmę, znałem psy które bardzo chętnie jadły marchew.
http://tinyurl.com/pxkmf8w

Stokrotka
2014-03-07 12:44:54 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Zjadaja mysz w taki sposob ze zostawiaja tylko pieknie wypreparowany
woreczek zolciowy.
Bo żułć jest gożka, nie lubi gożkiego, to naturalne.
--
http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy GdakMini1_08
i program dietetyczny Ananas1_3d
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Piotr Ratyński
2014-03-07 13:38:03 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Stokrotka
Post by Tomasz
Zjadaja mysz w taki sposob ze zostawiaja tylko pieknie wypreparowany
woreczek zolciowy.
Bo żułć jest gożka, nie lubi gożkiego, to naturalne.
Z wypowiedzi aż bije po zwojach odkrywcza inteligencja, która oznajmia
wszem i wobec oczywistą oczywistość, sądząc zapewne, że poza nią reszta
ludzi jest bezmiernie durna.
--
Piotr Ratyński
Piotr Ratyński
2014-03-06 11:01:28 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Mieso i produkty pochodzenia zwierzecego,
Zacząć trzeba od tego, że to mięso i produkty, to przeważnie padlina i
produkty, które nie nadają się do zjedzenia przez człowieka. Padlina
wszelaka, między innymi ta zbierana przy drogach oraz z usypianych
chorych zwierząt.Dlatego często wasze psy muszą jeść mięso innych psów.
Post by Tomasz
Przeciez w mięsie są wszystkie aminokwasy potrzebne do zycia.
Czy moze mi ktos wyjasnic o co tu chodzi z tymi zbożami i warzywami dla
psów i kotów?
Brakuje padliny.
--
Piotr Ratyński
Ikselka
2014-07-07 14:50:01 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Mieso i produkty pochodzenia zwierzecego,
zboża,
produkty pochodzenia roslinnego,
warzywa itp.
Co robia zboża i warzywa dla typowych miesożercow jakimi sa psy?
"Fizjologia psa nie różni się niczym od fizjologii wilka, ma on te same
potrzeby pokarmowe, co jego drapieżny dziki kuzyn, którego dieta to prawie
wyłącznie białko i tłuszcz. Współczesne psy wszystkich ras są nie tylko
zdolne do jedzenia takiego samego pokarmu jak wilki, ale wręcz wymagają
takiej diety dla zachowania dobrego zdrowia."
Przeciez w mięsie są wszystkie aminokwasy potrzebne do zycia.
Czy moze mi ktos wyjasnic o co tu chodzi z tymi zbożami i warzywami dla psów
i kotów?
http://www.dogomania.pl/forum/threads/5347-Menu-Drapie%C5%BCnika-POM%C3%93%C5%BBCIE-!
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
Ikselka
2014-07-11 23:31:54 UTC
Permalink
Raw Message
Post by Tomasz
Przeciez w mięsie są wszystkie aminokwasy potrzebne do zycia.
Czy moze mi ktos wyjasnic o co tu chodzi z tymi zbożami i warzywami dla psów
i kotów?
http://www.zwierzaczek-wroclaw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=297:z-goscina-przy-wilczym-stole&catid=46&Itemid=95
--
XL "Nie należy mylić prawdy z opinią większości." Jean Cocteau
Loading...